Geopolityczne zagrożenia i imperialna polityka Kremla spowodowały, że Polska, kraj wschodniej flanki NATO, za którego granicą toczy się wojna, stała się dziś państwem przyfrontowym z wszelkimi potencjalnymi tego skutkami. W relacji do PKB wydajemy dziś najwięcej na zbrojenia w całej Europie i jednocześnie budujemy największą armię na kontynencie. I to nie jest okazjonalny slogan.
Wyraźne przyspieszenie zakupów oraz rozwój i modernizację polskiej armii w minionym roku pokazują dane, przedstawione 26 stycznia 2026 roku przez Agencję Uzbrojenia (AU). Wojna w Ukrainie, presja hybrydowa na granicy z Białorusią i otwarte groźby rosyjskich władz sprawiły, że Polska przyjęła bowiem rolę państwa frontowego. W praktyce oznacza to konieczność budowy sił zbrojnych zdolnych nie tylko do obrony własnego terytorium, ale także do wsparcia bezpieczeństwa całej wschodniej flanki NATO. Co warte podkreślenia, to nie tylko reakcja na wojnę w Ukrainie, lecz długofalowa odpowiedź na zmieniającą się architekturę bezpieczeństwa i rosnącą presję ze strony Rosji. To również sygnał dla europejskich partnerów – era pozornego bezpieczeństwa dobiegła końca, a odpowiedzią na rosyjską politykę siły musi być realna, materialna gotowość militarna.

Armatohaubica 155 mm Krab. fot. INFO FOTO FACTORYM_Michał Moskalewicz
Warszawa już od dłuższego czasu pokazuje Europie kierunek – realne odstraszanie, szybka modernizacja i gotowość do obrony przed agresywną polityką Kremla. Na Zachodzie to widzą, nawet chwalą i również, powoli, ale zwiększają swoje możliwości obronne. Niemcy zapowiadają nawet budowę większej i silniejszej armii, niż Polska.
Polska inwestuje w sprzęt, który jeszcze kilka lat temu był poza zasięgiem większości państw regionu, taki jak nowoczesne czołgi i wozy bojowe, systemy obrony powietrznej krótkiego i średniego zasięgu, artylerię dalekiego rażenia, drony i systemy rozpoznawcze, rozbudowę infrastruktury wojskowej i zaplecza logistycznego.
Z danych zaprezentowanych przez Agencję Uzbrojenia wynika, że zakończony nie tak dawno 2025 rok, był rzeczywiście przełomowy dla Sił Zbrojnych RP. AU zawarła w tym czasie prawie 150 umów i aneksów o łącznej wartości 105 mld zł. To bezprecedensowa, jak dotychczas, liczba kontraktów oraz ilość pieniędzy wydatkowana na transformację armii.
Dodatkowo rekordowe były wydatki na modernizację techniczną. W 2025 roku osiągnęły najwyższą w ostatnich latach sumę około 81 mld zł.
Plan budżetu obronnego na 2025 rok zakładał wydatki sięgające 4,7% PKB. To najwyższy wskaźnik w Sojuszu Północnoatlantyckim.
Budżet na rok 2026 jest jeszcze większy i ma wynieść 4,83% naszego PKB.
– Polska nie może sobie pozwolić na iluzję bezpieczeństwa. Jej działania wynikają z geografii i doświadczeń historycznych. To państwo frontowe, które musi być przygotowane na każdy scenariusz – uważa dr Anna Kwiatkowska, analityczka ds. bezpieczeństwa.
Co ważne, nie tylko wojskowi zdają sobie z tego sprawę, ale również społeczeństwo. Potwierdza to choćby wysoka aprobata społeczna dla ogromnego wzrostu budżetu na obronność.
Agencja Uzbrojenia przypominała w swoim podsumowaniu najważniejsze umowy zawarte w 2025 roku, nazywając go historycznym dla Sił Zbrojnych RP.
Jeśli chodzi o wojska lądowe, to jako szczególnie ważną umowę wskazała kontrakt na dostawę 111 bojowych wozów piechoty (BWP) Borsuk, podpisaną w marcu 2025 roku. Umowa ta, o wartości około 6,5 mld złotych, zawarta została z konsorcjum, którego liderem jest Huta Stalowa Wola, spółka PGZ. Pod koniec 2025 roku pierwsze seryjne egzemplarze trafiły już do żołnierzy.
Kolejny kontrakt, który wskazała AU, to podpisanie, również w sierpniu 2025 roku, drugiej umowy wykonawczej z południowokoreańską firmą Hyundai Rotem na dostawę kolejnych 180 czołgów K2 Black Panther. Wartość kontraktu to około 6,5 mld dolarów. Umowa zakłada szeroki transfer technologii i uruchomienie produkcji części czołgów, a docelowo całych pojazdów w spolonizowanej wersji K2PL (63 stuki), w polskich zakładach, między innymi w Bumar-Łabędy. Te dwie umowy były najważniejszymi i najdroższymi kontraktami Agencji Uzbrojenia w 2025 roku. Ich łączna wartość przekroczyła 30 mld zł.
Co ważne, w 2025 roku Polska zdobyła nowe kosmiczne kompetencje, inwestując we własne systemy satelitarne i naziemne, których nie mieliśmy. Do tej pory, jeśli była taka konieczność, opieraliśmy się głównie na sojusznikach – przede wszystkim na zakupionych zdjęciach satelitarnych i związanych z tym usług od zewnętrznych dostawców.
W maju 2025 roku Agencja Uzbrojenia podpisała umowę z konsorcjum firm ICEYE Polska i Wojskowymi Zakładami Łączności Nr 1, wycenioną na około 860 mln zł, na dostawę Satelitarnego Systemu Obserwacji Ziemi, czyli zakup trzech satelitów radarowych z opcją na kolejne trzy. Dzięki technologii SAR, radaru z syntetyczną aperturą, mamy możliwość prowadzenia rozpoznania niezależnie od warunków pogodowych i pory dnia. Satelity te (wraz z dwoma dodatkowymi zbudowanymi w Wojskowej Akademii Technicznej) zostały już wyniesione na orbitę, co zwiększy niezależność informacyjną Polski w zakresie obrazowania satelitarnego.
Lepszemu rozpoznaniu mają też służyć radary pasywnej lokacji PET/PCL, których 46 (w tym opcja 18), kupiliśmy na początku września 2025 roku za 5,7 mld zł. To również jeden z największych kontraktów modernizacyjnych roku. Temu też ma służyć umowa, jaką Agencja Uzbrojenia zawarła ze szwedzkim koncernem Saab oraz turecką firmą ASELSAN. Saab dostarczy zaawansowany systemu rozpoznania elektronicznego, który pozwoli na pasywne wykrywanie i lokalizowanie emisji sygnałów radarów, radiostacji i innych systemów przeciwnika. Turcy natomiast sprzedadzą nam Zautomatyzowany System Rozpoznawczo-Zakłócający, monitorujący przestrzeń powietrzną, który daje również możliwości zakłócania i fałszowania sygnału systemów komunikacji i bezzałogowców przeciwnika.
Aby wzmocnić potencjał broni dalekiego zasięgu Polska kupiła też dwa kluczowe typy pocisków dalekiego zasięgu:
- w styczniu 2025 roku – 200 rakiet przeciwradiolokacyjnych AGM‑88G AARGM‑ER za 745 mln dolarów,
- w listopadzie 2025 roku – 200 pocisków powietrze‑powietrze dalekiego zasięgu AIM‑120D‑3 AMRAAM, za które zapłacimy około 500 mln dolarów netto.
W programie sił powietrznych z kolei, jedną z najważniejszych była umowa o wartości 3,8 mld dolarów netto, podpisana w sierpniu 2025 roku na kompleksową modernizację 47 samolotów F-16 C/D Block 52 do standardu F-16V. Maszyny te dostaną między innymi nowy radar AESA, komputer misji i systemy samoobrony. I znowu ważne podkreślenia – wszystkie te prace będą wykonywane w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy. To ważny impuls dla polskiego przemysłu. I sygnał potwierdzający, że mówienie tak wiele w minionym roku przez rząd i MON, o konieczności kierowania jak najwięcej zamówień dla wojska do polskiego przemysłu zbrojeniowego, to nie teoria. Tyle tylko, że wciąż jednak większość z ich trafia do Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
W ramach budowanej armii dronów Agencja Uzbrojenia zawarła też umowy z prywatnym polskim konsorcjum, grupą WB na dostawę dronów produkowanych przez WB Electronics. W październiku 2025 roku – w ramach umowy ramowej z 2023 roku przewidującej zakup do 2035 roku nawet 400 zestawów FlyEye – podpisano umowę na 13 zestawów FlyEye, czyli 52 drony (każdy zestaw po 4 statki powietrzne) za około 100 mln zł. Dwa miesiące później, w połowie grudnia 2025 roku, wojska zakupiło od Grupy WB 360 zestawów amunicji krążącej (36 zestawów po 10 sztuk) – dronów kamikadze Warmate.

System rozpoznawczo-uderzeniowy Gladius Grupy WB. INFO FOTO FACTORYM/Michał Moskalewicz
Do tego dochodzą także zamówienia Agencji Uzbrojenia między innymi na urządzenia komunikacji i łączności, kontenerowe aparatury diagnostyczno-remontowe, węzły teleinformatyczne, oraz na zakupy amunicji.
Agencja Uzbrojenia podpisała 30 maja 2025 roku kontrakt na zakup amunicji czołgowej kalibru 120 × 570 mm – kluczowej dla wyposażenia czołgów Abrams i Leopard – z Polską Grupą Zbrojeniową i Mesko opiewający na wartość około 150 mln złotych brutto.
W grudniu 2025 roku Agencja Uzbrojenia podpisała natomiast umowę z Zakładami Metalowymi Dezamet na dostawy amunicji moździerzowej 60 mm – istotne dla wsparcia ogniowego jednostek piechoty. To kilkadziesiąt tysięcy granatów, które mają trafić do jednostek korzystających z lekkich moździerzy LM-60C/D oraz nowszych modeli LMP-2017.
I chociaż zakupy takiej ilości amunicji to ciągle kropla w morzu potrzeb, dobrze, ze te zakupy się wreszcie rozpoczęły, a polskie firmy dostają jasny sygnał, że zainwestowane przez nie środki w rozwój prac badawczych i testy nie zostaną zmarnowane i mogą planować zwiększanie zdolności produkcyjnych swojego asortymentu bez ryzyka strat.
To tylko niektóre przykłady pokazujące, że Polska – inwestując w obronność na niespotykaną skalę – staje się jednym z kluczowych filarów bezpieczeństwa europejskiego. Jej działania są odpowiedzią na realne zagrożenia i jednocześnie sygnałem dla partnerów, że odstraszanie działa tylko wtedy, gdy stoi za nim siła.
– Polska buduje armię zdolną do działania w warunkach pełnoskalowego konfliktu. To nie są zmiany kosmetyczne, ale przebudowa całego systemu obronnego. Polska nie tylko reaguje na zagrożenia. Ona kształtuje nowy europejski paradygmat bezpieczeństwa. To rola, której wcześniej nikt się po niej nie spodziewał – twierdzi gen. dr Tomasz Kowalik, między innymi były zastępca Szefa Sztabu ds. Zabezpieczenia Wielonarodowego Korpusu Północno‑Wschodniego (MNC NE) w Szczecinie.
Skala modernizacji Sił Zbrojnych RP sprawia, że Polska staje się jednym z kluczowych filarów europejskiego bezpieczeństwa, a jej armia – jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się na świecie. Obecnie realizujemy program zbrojeniowy, obejmujący zarówno zakupy zagraniczne, jak i rozwój krajowego przemysłu obronnego, który w Europie nie ma odpowiednika. Widzą to dzisiaj wszyscy – zarówno sojusznicy, jak i ci, którzy nie życzą Polsce najlepiej.


















