Europejski SAFE storpedowany? Polski SEJF w zamrażarce? Co oznacza weto prezydenta dla obronności?

SAFE - program Polska Zbrojna. fot. IFF
Polityczny spektakl wokół programu SAFE dobieg końca. Prezydent Karol Nawrocki oświadczył 12 marca 2026 roku, że nie podpisze ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE (Security Action for Europe), czyli unijnego mechanizmu niskooprocentowanych pożyczek na zakupy związane z bezpieczeństwem. Negatywna decyzja prezydenta utrudni rządowi sięgnięcie po te środki, choć tego nie uniemożliwi. Rząd na specjalnym posiedzeniu 13 marca 2026 roku, omawiał plan „B”, przygotowany na wypadek takiej sytuacji, ale wiadomo, że części środków nie uda się wykorzystać. Straci głównie Policja, Straż Graniczna oraz Służba Ochrony Państwa.

– Podjąłem decyzję, że nie podpiszę ustawy, która pozwala na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki SAFE. Nigdy bowiem nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne. Wszelkie próby zagranicznego zadłużania kraju w sposób pozaprawny spotkają się z odpowiedzialnością polityczną i prawną – oświadczył Karol Nawrocki w orędziu wygłoszonym 12 marca 2026 roku.

Prezydent dodał, że od początku projekt SAFE budził wiele pytań i wątpliwości. Więcej, postanowiono tę sprawę wykorzystać do eskalacji społecznej polaryzacji i budowania podziałów między Polakami.

– To wyjątkowo szkodliwe i trzeba to powiedzieć jasno. To niemądre. Musi tu przyjść opamiętanie i zrozumienie, że rujnowanie porozumień w tych zasadniczych kwestiach to działanie wbrew interesowi Polski. Cieszyć się z tego mogą jedynie nasi wrogowie. Rządzący wybrali wariant konfrontacji, a nie rozmowy – zaznaczył prezydent. Powtórzył swoje wcześniejsze argumenty, o tym, że mechanizm SAFE jest ogromnym kredytem zagranicznym zaciąganym na 45 lat w obcej walucie, którego koszt odsetek może wynieść nawet 180 mld zł. Polacy będą musieli więc zwrócić drugie tyle, co wartość udzielonego kredytu, a zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe.

– Prezydent stracił szansę, aby zachować się jak patriota – skomentował premier Donald Tusk.

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wskazał konkretnie, co oznacza decyzja prezydenta.

– Chcę poinformować, że z powodu weta 12.000 przedsiębiorstw, które miały dostać kontrakty – nie dostanie tych kontraktów. Czy to dotyczy bezpośrednio ludzi? Tak. Huta Stalowa Wola – nie macie kontraktów. Nie macie pieniędzy na produkcję Borsuka. Bydgoski Nitro Chem – nie macie na tę chwilę kontraktów, tak jak Stomil Poznań, Stocznia Nauta w Gdyni, Wojskowe Zakłady Uzbrojenia w Grudziądzu, Belma czy zakłady H. Cegielski-Poznań. Decyzja prezydenta spowodowała, że 10 miliardów złotych na infrastrukturę drogową, kolejową mosty, odpłynęły – skomentował orędzie prezydenta marszałek Czarzasty podczas rozmowy w TVN 24.

Jak podkreślił, nasza armia zdecydowała, że prawie 90% tych pieniędzy miało być wydawane w Polsce, tu i teraz, przez polskie fabryki.

– Mieliśmy produkować polskie uzbrojenie dla polskiego żołnierza, dla polskiego wojska. Weto spowodowało, że system antydronowy SAN odjechał. Pojazdów minowania Baobab nie ma. Bojowych wozów piechoty Borsuk – nie ma, tak jak transporterów opancerzonych Rosomak, tak jak zestawów przeciwlotniczych Piorun. Stracą też na tym służby mundurowe. Zabrał pan, panie prezydencie, w sposób ostateczny, 7 miliardów złotych instytucjom, które mają dbać o bezpieczeństwo obywateli. To znaczy, że nie kupimy 40.000 radiowozów policyjnych, potencjalnie po 16 radiowozów na każdą gminę w Polsce. 16.000 strażników granicznych, nie dostanie floty śmigłowców patrolowych, jednostek pływających oraz systemów antydronowych na granicę z Rosją i Białorusią. To jest pana decyzja. Prezydent naszego kraju dokonał, moim zdaniem, zdrady stanu i pozbawił polskie wojsko i Polaków bezpieczeństwa na kwotę 185 miliardów złotych – powiedział Włodzimierz Czarzasty.

Wypowiedział się też jednoznacznie w sprawie zapewnień prezydenta, że będzie można modernizować armię z zysków NBP.

– Nie ma takiego zysku. Pan po prostu kłamie – stwierdził Czarzasty. Ale jak podkreślił, ma dobrą informację dla wszystkich Polek i Polaków, a złą dla prezydenta – rząd przyjmie kierunkowe rozwiązania, żeby te pieniądze uratować, żeby 12.000 zakładów w Polsce pracowało, a prawie 90% tych pieniędzy zostało wydane w Polsce.

Koniec politycznego teatru wokół SAFE? – co właściwie zawetował prezydent

Jeszcze niedawno wydawało się, że podpisanie przez prezydenta Karola Nawrockiego wynegocjowanej przez Polskę podczas naszej unijnej prezydencji ustawy wdrażającej unijny program SAFE – Finansowy Instrument Zwiększenia Bezpieczeństwa – która umożliwia Polsce korzystanie z unijnego instrumentu pożyczkowego z Unii Europejskiej (UE) na inwestycje obronne i wspieranie modernizacji armii i przemysłu obronnego, to tylko zwykła formalność. Chodzi przecież o ponad 186 mld zł, które Polska może otrzymać z Unii Europejskiej do 2030 roku. Zdecydowana większość środków z SAFE (około 89%) ma być przeznaczone na zakupy w polskich firmach. Pożyczka ta jest relatywnie tania i na korzystnych warunkach, trochę powyżej 3% rocznie, rozłożona na 45 lat, z 10-letnim okresem karencji. Te pieniądze wojsko wykorzysta w ramach 139 programów, które mają przyspieszyć modernizację wojska i odbudować polską zbrojeniówkę. To okazja, jakiej wcześniej nie było. Jednak nie dla prezydenta.

Zdaniem Andrzeja Domańskiego, ministra finansów, gdyby środki pozyskiwano wyłącznie na rynku, koszty obsługi długu mogłyby być wyższe nawet o około 36 mld zł. Przez pierwsze 10 lat spłacane będą wyłącznie odsetki, a spłata kapitału została rozłożona na kolejne 35 lat. Można też mieć nadzieję na przyszłe częściowe umorzenie tego zadłużenia.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE podała, że 170 mld zł z tego programu trafi bezpośrednio na projekty zbrojeniowe. Na projekty związane z mobilnością wojskową, czyli z infrastrukturą, będzie ponad 9 mld zł, a na projekty związane z odpornością, czyli na Policję, Straż Graniczną, Służbę Ochrony Państwa – ponad 7 mld zł.

Wskazała, że największy procent środków na obronność z programu trafi na systemy artyleryjskie, będzie to 47,6 mld zł, czyli 28% środków. 26% wydatków na obronność z programu (44,2 mld zł) będzie przeznaczone na obronę przeciwlotniczą, przeciwrakietową i systemy antydronowe. Kolejne 19% (32,3 mld zł) trafi na walkę naziemną i systemy wsparcia, 14% (23,8 mld zł) na amunicję i pociski rakietowe, 8% (13,6 mld zł) na strategiczny transport powietrzny i zasoby kosmiczne, 3% (5,1 mld zł) na nowe technologie (cyber, AI, WRE), natomiast 2% (3,4 mld zł) na Bezpieczny Bałtyk. Z szacunków Agencji Uzbrojenia, która będzie dokonywać zakupów wynika, że 89% z tych środków zostanie wydane w polskich zakładach zbrojeniowych.

O liście projektów pisaliśmy już wcześniej w artykule: Ustawa o SAFE u prezydenta – lista projektów programu ujawniona

Jeszcze 3 grudnia 2025 roku Mariusz Błaszczak, były minister obrony napisał w mediach społecznościowych, że „fundusz SAFE to szansa na wzmocnienie potencjału Sił Zbrojnych RP, ale także polskiego przemysłu zbrojeniowego”. W tym samym wpisie podkreślał, że „środki z funduszu powinny zostać wykorzystane jak najszybciej, a rząd powinien niezwłocznie uruchomić mechanizm SAFE, aby nie zmarnować dostępnych pieniędzy na modernizację armii”.

Jeszcze na początku tego roku wydawało się, że polityczne porozumienie ponad podziałami w sprawach obronności Polski nadal funkcjonuje. Ten scenariusz jednak się nie ziścił.

Niespodziewanie program SAFE stał się jednym z najbardziej konfliktogennych projektów dotyczących finansowania bezpieczeństwa państwa. W walce PiS wytoczyło najcięższe działa, krytykując unijny mechanizm za rzekome zniewolenie Polski wieloletnimi pożyczkami na rzecz Niemiec, pod dyktando Brukseli, za ograniczenie suwerenności poprzez mechanizm warunkowości, czyli możliwości cofnięcia tych pieniędzy, gdy Brukseli nie spodoba się polityka Warszawy, tak jak to było z KPO.

Były premier Mateusz Morawiecki powiedział między innymi, że SAFE to program, który ma służyć bogatym państwom Europy. Mariusz Błaszczak, były szef MON, podczas partyjnej konwencji PiS w Stalowej Woli w lutym 2026 roku twierdził już, że program ten na łańcuchu trzymać będzie państwa, które odważą się prowadzić samodzielną politykę, politykę wewnętrzną i zagraniczną. To wówczas Donald Tusk, przekonując do ustawy o SAFE, powiedział w mediach społecznościowych, że tylko zakłady w Stalowej Woli otrzymają z SAFE 20 mld zł. „Dotarło, zakłute łby” – napisał premier. Głos zabrał też prezes Jarosław Kaczyński, twierdząc, że wraz z tym programem proponowana nam jest Polska pod niemieckim butem. Miliardy z programu SAFE to nie obrona kraju, tylko niemiecki but.

Przeczytaj też: Program SAFE – bezpieczeństwo ponad podziałami czy marzenie ściętej głowy?

Długa droga do weta – PiS z antyunijnym wsparciem prezydenta Karola Nawrockiego

To był jasny sygnał ze strony Prawa i Sprawiedliwości, że podpisanie umowy o SAFE przez prezydenta nie wchodzi w grę. Przy takim dictum Karol Nawrocki musiał szukać jedynie argumentów, które mogłyby uzasadnić, dlaczego musi tak zrobić. Nie sprzeciwiłby się przecież środowisku, które wyniosło go na prezydenta.

– Już dawno nie było tyle kłamstw w przestrzeni publicznej na temat jednego programu jak w przypadku SAFE – uważa profesor Kamil Zajączkowski, dyrektor Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego. – W dyskusji publicznej pojawia się dużo nieprawdziwych informacji i manipulacji dotyczących zasad działania programu oraz jego wpływu na suwerenność Polski.

– Wszyscy z największego klubu (PiS) mówią o niemieckim bucie. To jest największa bzdura, jaką można powiedzieć. Czas ich zweryfikuje, bo czas pokaże, z kim każdy kontrakt będzie zawierany. Będzie im naprawdę wstyd za obłudę i kłamstwo, bo program SAFE nie ma nic wspólnego z Niemcami – mówił Władysław Kosiniak‑Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, komentując zarzuty prawicy, jakoby pieniądze z programu SAFE miały popłynąć do Niemiec.

Problem w tym, że środowisku prawicy chodzi przede wszystkim o realizację interesu partyjnego, a w takiej sytuacji nie mają znaczenia fakty, nawet jeżeli chodzi o kwestie związane z bezpieczeństwem Polski. Przekaz jest wycelowany w wyborców PiS i Konfederacji, a prezydent stoi na straży tych interesów. Nie takie rzeczy wielbiciele prawicy wybaczali swoim partiom.

Karol Nawrocki, który nie jest zwolennikiem Unii Europejskiej, włączył się do chóru przeciwników unijnej ustawy, powtarzając w większości argumenty PiS. Miał też swoje inicjatywy. Jednym z pomysłów prezydenta była propozycja, by Niemcy w ramach należnych nam reparacji zaczęli inwestować w sprzęt wojenny dla Polski.

– Nie musielibyśmy wtedy korzystać z SAFE – oświadczył prezydent.

W kontekście haseł o „postnazistowskich Niemcach”, jak nazwał naszych sąsiadów prezes Kaczyński, którzy mają tylko marzyć o tym, jak wziąć Polskę pod but, propozycja uzbrojenia polskiej armii w niemieckie uzbrojenie mogła zdziwić. Przy okazji, ciekawe dlaczego utraty suwerenności nie boją się Włosi, Rumuni, Francuzi czy Węgrzy, których państwa są pośród 19 państw członkowskich UE uczestniczących w programie SAFE, między które Komisja Europejska rozdzieliła 150 mld euro. Ponad jedną trzecią z tych środków, czyli około 44 mld euro, przyznano Polsce.

Podczas posiedzenia Biura Bezpieczeństwa Narodowego, poświęconego między innymi programowi SAFE prezydent Nawrocki podniósł też problem braku przejrzystości programu.

– Bezpieczeństwo państwa nie jest obszarem, w którym można pozwolić sobie na niejasność, improwizację ani na domysły – zaznaczył Nawrocki, wzywając do wypracowania porozumienia co do kontroli wydatkowania środków, żądając wówczas między innymi natychmiastowego upublicznienia listy projektów, które zostały zakwalifikowane do programu SAFE, jako warunku koniecznego do rozważenia podpisania ustawy. Rząd upublicznił listę 139 projektów, ale szybko okazało się wówczas, że to miał być tylko jeden z pretekstów prezydenckiego weta. Okazało się bowiem, że w czasie, gdy lista była dostępna dla parlamentarzystów w kancelarii tajnej komisji obrony narodowej, zanim trafiła do debaty publicznej, z dokumentem zapoznało się tylko 40 parlamentarzystów – 35 posłów i 5 senatorów, w tym 2 posłów PiS.

Prezydent postanowił przedstawić swój program, wyciągnięty „na szybko” z kapelusza, bez wskazania źródeł finansowania, ale o tym później.

Senat przegłosował zgłaszane przez PIS poprawki, które wzmocniły nadzór nad procedurami oraz zagwarantowały spłatę pożyczek spoza budżetu MON, a 5 marca 2026 roku zaprezentowano również listę projektów, wyraźnie promującą firmy z Polski, nie zaś z Niemiec. I co? Wszystko zostało po staremu.

Z jednej strony rząd forsuje ustawę wdrażającą unijny instrument, który ma zapewnić Polsce dziesiątki miliardów euro preferencyjnych pożyczek na projekty niezbędne dla modernizacji armii, na warunkach – jak przekonuje wojsko – lepszych, niż Polska mogłaby uzyskać poza tym programem.

Z drugiej – część sceny politycznej i prezydent Karol Nawrocki podkreślają, że SAFE będzie uzależniać kraj od Brukseli, a rezygnując z tych środków nie będziemy musieli zaciągać olbrzymiego długu, który będziemy spłacać przez dziesięciolecia.

I nie ma przy tym znaczenia, że ogromne zadłużanie Polski na zbrojenia miało miejsce za rządów PiS. Tylko w Korei Południowej na zakupy Mariusza Błaszczaka zapożyczyliśmy się na około 100 mld zł, z czego część to kredyty już zaciągnięte, a część to wnioski, które miały sfinansować kolejne etapy zakupów.

Ile pieniędzy Polska wydaje w Stanach Zjednoczonych na broń?

Niedawno wiceszef MON Cezary Tomczyk powiedział, że do USA popłynęło z Polski około 200 mld zł, a tylko w tym roku będzie to kolejne 47 mld zł.

Przypomnijmy, że wartość największych umów zawartych przez Polskę z USA w latach 2018–2023 obejmuje między innymi:

  • samoloty F‑35 – wartość umowy około 20 mld zł,
  • czołgi Abrams – około 25 mld zł,
  • wyrzutnie artylerii rakietowej HIMARS – około 10 mld zł,
  • systemy obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu Patriot – około 28 mld zł,
  • rakiety PAC‑3 do patriotów, amunicja, części, szkolenia – to kolejne dziesiątki miliardów.

Na zakup amerykańskiego sprzętu również dostaliśmy preferencyjne pożyczki, ale nie na tak korzystnych warunkach, jak w programie SAFE.

Szach mat dla rządu? – Polski Fundusz Inwestycji Obronnych jako alternatywa dla SAFE

– Trudno mi sobie wyobrazić, że coś, co jest pożądane przez wojsko, może zostać zawetowane przez zwierzchnika Sił Zbrojnych – podkreślał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak Kamysz.

Karol Nawrocki najwyraźniej nie ma z tym problemów. Nie przekonały go wyjaśnienia rządowe, oświadczenia generałów – również tych mianowanych przez PiS, jak generał Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, czy generał dywizji Artur Kuptel, szef Agencji Uzbrojenia – że tańszej i szybszej ścieżki wzmocnienia polskiego przemysłu nie ma. W zamian prezydent zaprezentował swoją własną alternatywę tego programu – projekt Polski SAFE 0%, przygotowany wspólnie z Narodowym Bankiem Polskim. Projekt zakłada stworzenie krajowego funduszu finansowania obronności, opartego na środkach krajowych, a nie unijnych. W praktyce jest to alternatywa, która miała zastąpić unijny SAFE i jednocześnie uzasadnić odmowę podpisania ustawy przyjętej przez Parlament.

Celem zaproponowanej ustawy jest powstanie nowego funduszu zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Ma tam zostać utworzony Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, mający finansować modernizację techniczną polskich Sił Zbrojnych. Mają w nim zasiadać przedstawiciele prezydenta i Biura Bezpieczeństwa Narodowego, które jest również prezydenckim organem. Rozwiązanie zakłada, że fundusz będzie mógł być zasilany przez:

  • wpłaty NBP,
  • emisję obligacji,
  • odsetki od wolnych środków w złotych przekazywanych w depozyt oraz odsetek od wolnych środków w walutach obcych,
  • kredyty i… pożyczki.

 

Czy to nie hipokryzja – prezydent i PiS krytykują program pożyczkowy UE na korzystnych warunkach, a w ustawie sami zakładają, że będą budować swój program na pożyczkach? Ciekawe na jaki procent, pytają politycy koalicji, dodając, że celem tej inicjatywy jest danie narzędzia prezydentowi do finansowania armii. Ważne, że cel, by nie wzmacniać premiera Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej został osiągnięty.

– Prezydent wetuje ustawy nie dlatego, że przemawia za tym interes państwa, ale by utrudniać działania rządu, i to jest niezgodne z Konstytucją RP. Nie chce przyjąć, że ma mandat narodu i dba jedynie o swoich wyborców – uważa Ryszard Kalisz, były minister spraw wewnętrznych i administracji (MSWiA).

Karol Nawrocki nadal jednak twierdzi, że jego rozwiązanie jest wspaniałą alternatywą dla unijnego programu i pozwoli na finansowanie obronności bez zaciągania zagranicznego długu.

– Partyjna zapalczywość i przewlekanie debaty o tej dobrej propozycji szkodzi polskiej armii i polskiemu bezpieczeństwu – ocenił Karol Nawrocki w wygłoszonym orędziu.

Stało się jasne, że prezydent ma już dość argumentów, by ustawy o SAFE nie podpisywać, a przy okazji dostał pretekst do stwierdzenia, że rządzący, ignorując prezydencką ustawę, przyjęli konfrontacyjną postawę, choć już od dawna nic nie wskazywało, by pałac prezydencki zamierzał wspierać rozwiązanie oparte na unijnych pożyczkach.

Partyjna zapalczywość szkodzi polskiej armii i polskiemu bezpieczeństwu – kto straci najwięcej?

Dodatkowym elementem, który zmienił dynamikę sporu, były publiczne wyjaśnienia prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, w których przekonywał, że bank centralny będzie dysponował bardzo dużymi dochodami, które mogą zasilić krajowy fundusz obronny. Prezydencka ustawa nie wskazuje jednak żadnych źródeł finansowania, a jak twierdzi Donald Tusk NBP przyniósł w ostatnim czasie ponad 100 mld zł strat, a w tegorocznej notatce do premiera prezes NBP poinformował, że zakłada straty banku również na ten rok, jak i następne.

– Dzisiaj jesteśmy w stanie właściwie bezkosztowo, i stąd ten „Polski SAFE 0%”, przy mądrym gospodarowaniu rezerwami Narodowego Banku Polskiego – bez ich uszczuplania – wygenerować w najbliższych 4–5 latach kwotę właśnie około 200 mld zł, po to, żeby przekierować je do Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych. Po to, żeby te pieniądze trafiły do polskiej armii w najszerszym tego słowa znaczeniu, ale także, żeby nie trafiły nigdzie indziej – podkreślał jednak szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki, po spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego z premierem Donaldem Tuskiem, wicepremierem, ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem–Kamyszem, prezesem NBP Adamem Glapińskim oraz ministrem finansów Andrzejem Domańskim, które odbyło się 10 marca 2016 roku.

Jak podkreśla część analityków, tak naprawdę prezydent i szef NBP zapowiedzieli możliwe „wygenerowanie” środków w ramach kreatywnej księgowości banku na złocie, co nie zmienia faktu, że nie ma w tym projekcie niczego, co mogłoby pomóc w finansowaniu wojska teraz i na tak dużą skalę, jak europejski SAFE.

Profesor Grzegorz Kołodko, były wicepremier i minister finansów z Akademii Leona Koźmińskiego, przyznał w Poranku TOK FM, że spotkał się z prezydentem Karolem Nawrockim i przedstawił własną koncepcję finansowania części wydatków na zbrojenia z rezerw zarządzanych przez NBP. Jego pomysł polegał na realnym wykorzystaniu części rezerw, na przykład około 250 mld zł, rozłożonych na kilka lat. Prof. Kołodko zastrzegł jednak wyraźnie, że wersja ustawy, którą Karol Nawrocki wysłał do Sejmu to nie jest jego pomysł.

– Ja mówiłem, żeby wziąć z rezerw ćwierć biliona złotych, a nie uprawiać jakieś zabiegi księgowe, żeby ciastko zjeść i je mieć, tak jak to zaproponowano – skomentował były minister finansów.

Do tego, według Ryszarda Kalisza, prezydent złamał przy tym Konstytucję RP.

– Prezes NPB powinien być partyjnie neutralny. Wspierając projekt partyjny prezydenta narusza tym samym art. 227 Konstytucji, pokazuje, że nie jest apartyjny. Naruszył też artykuł 220 Konstytucji RP, który nie pozwala finansować bankowi centralnemu deficytu rządu. Nie można pozwolić, by porozumienia polityczne eliminowały prawo. Wszyscy muszą przestrzegać prawa – przypomina mecenas Kalisz.

Rząd, początkowo ewidentnie zaskoczony skalą i koordynacją ataku na SAFE, jeszcze bardziej zdziwiony był ustawą prezydencką SAFE 0%. Mimo to przeszedł do kontrofensywy. Jeżeli w pałacu prezydenckim zakładano, że Donald Tusk odrzuci tę propozycję, to się pomylono. Tusk ucieszył się, że mogą być dodatkowe pieniądze na wojsko. Każda suma się przyda, a zwłaszcza tak duża jak dodatkowe 180 mld zł. Niech prezydent podpisze przesłaną mu ustawę, a rząd z radością przyjmie dodatkowe pieniądze. Można by je przeznaczyć, przykładowo, na spłatę długu zaciągniętego w Korei, oprocentowanego na 6%. Tym samym zyskalibyśmy 3% oszczędności dla budżetu.

Analitycy wojskowi pytają – jeśli ten program jest tak dobry, to dlaczego nie zastosowano tego mechanizmu przy zakupach robionych za PiS? Jakie to byłyby oszczędności. Dlaczego nie wykorzystano bezkosztowego programu zakupów, gdy rząd PiS pożyczał pieniądze na koreańskie czy amerykańskie zakupy? Pożyczka 6% nikomu wówczas nie przeszkadzała?

Nie było też odpowiedzi na pytanie Donalda Tuska jakim cudem teraz NBP – wbrew wcześniejszym zapowiedziom o stracie – chce wyciągnąć z kieszeni 185 mld zł. Kiedy prezes Glapiński kłamie?

Po spotkaniu z prezydentem Nawrockim i przedstawieniu szczegółów planu, premier nie miał wątpliwości.

– To nie SAFE 0%, ale SAFE zero złotych – powiedział premier Tusk.

– Nie ma dwóch programów SAFE. Nie nazwałabym tak prezydenckiego projektu. Na razie jedyny, który leży na stole, to ten europejski, na podstawie rozporządzenia i konkretnych pieniędzy – zapewniała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

Marszałek Sejmu RP Włodzimierz Czarzasty uważa, że nie powinno się procedować prezydenckiej ustawy.

Plan „B” – pieniądze z unijnego programu trafią do Polski, choć nie wszystkie

Rząd uspokaja, że nawet weto prezydenta wobec tej ustawy nie spowoduje, że zagwarantowane środki z pożyczek znikną. Unia Europejska już oświadczyła, że umacnianie naszego bezpieczeństwa, to umacnianie obronności całej Europy. Specjaliści wskazują, że po wecie prezydenta pieniądze te będzie trzeba skierować do już istniejącego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, co zdaniem rządu nie da się zrobić bez nowelizacji ustawy o obronie ojczyzny. To zaś oznaczać będzie kolejne przepychanki prawne, bo prawica najpewniej zakwestionuje również ten ruch. Konieczne też będą renegocjacje naszych projektów w Brukseli, bo w miejsce części obecnych zadań pozaobronnych będą musiały wejść rezerwowe.

Wojsko ma na tym nie stracić, ale Policja, Straż Graniczna oraz Straż Pożarna, cały cywilny system obronny kraju, ale też samorządowcy – stracą miliardy, które trudno będzie znaleźć w budżecie krajowym. W SAFE tylko na wyposażenie i uzbrojenie policji zaplanowano 2,3 mld zł. Do tego czas goni, liczy się każdy dzień, bo w maju 2026 roku musimy zaplanować i podpisać kontrakty z udziałem polskich firm, aby środki z programu trafiły przede wszystkim do krajowego przemysłu zbrojeniowego. Po tym etapie możliwe będą projekty i konsorcja międzynarodowe, w których uczestniczą firmy z kilku państw UE, co będzie znów wodą na młyn prawicowej propagandy, która w narracji skierowanej do swojego elektoratu uznaje Unię Europejską za wroga.

Czasu na negocjacje jest zatem coraz mniej. Dlatego nie tylko wojskowi, ale również komendanci Policji i Staży Granicznej, samorządowcy, przedsiębiorcy i związkowcy z różnych branż (w tym Policji) apelowali do prezydenta o podpisanie ustawy prosząc, by nie marnował szansy, jaka pojawia się po raz pierwszy od wejścia Polski do UE. Nawrocki się zastanawiał – złośliwi mówią, że analizował słupki poparcia, sondaże, by zorientować się czy więcej straci na podpisaniu ustawy, czy zyska – ale wyszło to co wyjść musiało – weto. Dlaczego?

Czy jest w tym zacietrzewieniu i niespotykanie zaciętej niechęci opozycji do unijnego programu jakieś drugie dno? Obecnie nie ma możliwości sprawdzenia tego od środka. Spekulacji na ten temat jednak nie brakuje – począwszy od lobbingu amerykańskich firm i USA, zarzucających Polsce protekcjonizm i wspieranie europejskich przedsiębiorstw, przez  raczej nieprzypadkową wizytę u prezydenta Nawrockiego przed dyskusją o SAFE w BBN ambasadora USA, który najwyraźniej nie widzi nic zdrożnego we włączaniu się w sprawy wewnętrzne polskiej polityki, aż po „zobowiązania” Karola Nawrockiego wobec Donalda Trumpa za wsparcie w wyborach prezydenckich, nie mówiąc już o potrzebie Jarosława Kaczyńskiego wywołania wojny o SAFE, by mobilizować partię, zmusić ją do dyscypliny, do działania. By w partii budować wspólnotę i jedność i zapanować nad coraz mocniej rozdzierającymi PiS walkami frakcyjnymi harcerzy i maślarzy, a przy okazji zdyscyplinować Karola Nawrockiego.

SAFE „0” – zero procent czy zero konkretów, czyli co dalej z projektem prezydenckim?

Dominuje w tej chwili przekonanie, że opozycji przede wszystkim chodzi jednak o zablokowanie dopływu do Polski kilkuset miliardów złotych, co umocni organizacyjnie, politycznie, gospodarczo i militarnie nasz kraj i pozwoli rządowi chwalić się tymi dokonaniami akurat w latach przedwyborczych.

W każdym razie po miesiącach przepychanek, analiz, debat i politycznych spektakli – wszystko jest już jasne. Weto prezydenta na pewno nie zamknie dyskusji na temat finansowania bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie, prezydent już mówi o pilnej potrzebie szybkiego procedowania swojej ustawy.

Teraz centrum debaty stanie się prezydencki projekt SAFE 0%, który może otworzyć zupełnie nowy rozdział sporu o to, jak i z jakich źródeł finansować polską obronność.

Rząd uruchomi plan „B”, który na pewno spotka się z krytyką opozycji. Musi też podjąć decyzję, co zrobić dalej z projektem prezydenckim. Czy zostawić go w sejmowej zamrażarce, co zapowiedział Marszałek Sejmu, a co będzie na pewno dobrym argumentem dla prawicy, by dalej atakować rząd i budować legendę, że nie chcemy darmowych pieniędzy na zbrojenia. Czy też lepiej przeprocedować ten projekt w Parlamencie i pokazać opinii publicznej jego braki, wątpliwości z nim związane oraz rzeczywiste koszty „kredytu 0%”.

Jedno co wydaje się pewne to fakt, że w politycznym teatrze wokół SAFE nadchodzi finał pierwszego aktu. Kolejny akt już przed nami.

Warto w tym miejscu przypomnieć sentencję rzymskiego historyka Tytusa Liwiusza zapisaną w dziele o historii Rzymu. „Największe zbrodnie polityczne wynikają na ogół z upodobania do rzeczy wielkich – otoczonych aureolą świętości i dostojeństwa. Właśnie wtedy zło przemawia językiem dobra, przyswaja sobie jego reguły, pochłania jego treść i obraca ją na własną korzyść, ukrywając się za jego fasadą”.

– Komisja Europejska finalizuje obecnie umowę pożyczkową w ramach SAFE, aby móc podpisać ją z polskimi władzami i wypłacić zaliczkę już w kwietniu 2026 roku – oświadczył 13 marca 2026 roku rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier. – Czas jest najważniejszy i KE chce wdrożyć plan bezzwłocznie – dodał Thomas Regnier.

Rada Ministrów przyjęła też 13 marca 2026 roku uchwałę w sprawie Programu Polska Zbrojna, w której czytamy, że wobec bezprecedensowego i gwałtownego pogorszenia się bezpieczeństwa w Europie, Polska musi pilnie i na dużą skalę zwiększyć inwestycje w zbrojenia. Rada Ministrów upoważniła Ministra Obrony Narodowej oraz Ministra Finansów i Gospodarki do podpisania umowy dotyczącej SAFE. Rząd zadeklarował ponadto kontynuację działań na rzecz pozyskania środków także na wsparcie zadań Policji, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa oraz na rozwój infrastruktury drogowej i kolejowej, służącej zwiększeniu bezpieczeństwa państwa. Szacuje się bowiem, że po zawetowaniu projektu SAFE przez prezydenta:

  • Policja straciła 3,3 mld zł na budowę ogólnokrajowego systemu antydronowego, wdrożenie nowoczesnych systemów AI automatyzujących pracę oraz środki na sprzęt,
  • Straż Graniczna straciła 3,2 mld zł na inwestycje w systemy nadzoru i neutralizacji zagrożeń (w tym dronów) na granicach oraz na pojazdy patrolowe i wyposażenie osobiste funkcjonariuszy,
  • Służba Ochrony Państwa straciła 640 mln zł na wzmocnienie systemów detekcji zagrożeń i możliwości blokowania niebezpiecznych transmisji,
  • samorządowa i krajowa infrastruktura cywilno-wojskowa (drogi, mosty, kolej) – została pozbawiona 10 mld zł, które miały być przeznaczone na cele infrastruktury dual-use o znaczeniu strategicznym.

 

Pełna treść uchwały w sprawie Programu Polska Zbrojna jest dostępna na stronach rządowych.

Klaudiusz Kaleta

redaktor naczelny SektorObronny.pl
Data publikacji:
marzec 2026
Udostepnij:
Ustawa o SAFE u prezydenta – lista projektów programu ujawniona

Ustawa o SAFE u prezydenta – lista projektów programu ujawniona

Sejm przyjął 27 lutego 2026 roku poprawki Senatu do ustawy wdrażającej program SAFE. Rząd ujawnił też opinii publicznej listę 139 projektów zakwalifikowanych do programu SAFE, co było jednym z warunków stawianych przez prezydenta Karola Nawrockiego, zanim pomyśli o podpisaniu ustawy. Teraz Prezydent RP ma 21 dni na decyzję.

Program SAFE – bezpieczeństwo ponad podziałami czy marzenie ściętej głowy?

Program SAFE – bezpieczeństwo ponad podziałami czy marzenie ściętej głowy?

Sejm uchwalił 13 lutego 2026 roku ustawę wdrażającą unijny program dozbrajania SAFE. SAFE przewiduje bardzo korzystne warunki finansowe – nisko oprocentowane pożyczki z 10-letnim odroczeniem płatności i 45-letnim okresem spłaty. Według założeń ponad 80% środków ma trafić do polskich firm, co oznacza realne wzmocnienie krajowego przemysłu i szansę na rozwój nowych technologii.

Sektor Obronny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.