Grenlandzki gambit – Europa kontra ambicje Waszyngtonu, czyli Grenlandia w centrum globalnego napięcia

Jest źle, a może być jeszcze gorzej. Ambicje prezydenta Donalda Trumpa co do przejęcia (nawet za pieniądze) Grenlandii, włącznie z siłowym jej zajęciem, byłyby działaniem przeciwko państwom NATO. Postawa amerykańskiego prezydenta spowodowała, że stosunki transatlantyckie stanęły pod groźbą największego konfliktu od czasów, kiedy Donald Trump zasiadł w Białym Domu. Trump zapowiedział 17 stycznia 2026 roku wprowadzenie ceł dla państw, które chcą bronić Grenlandii przed zakusami […]

Jest źle, a może być jeszcze gorzej. Ambicje prezydenta Donalda Trumpa co do przejęcia (nawet za pieniądze) Grenlandii, włącznie z siłowym jej zajęciem, byłyby działaniem przeciwko państwom NATO. Postawa amerykańskiego prezydenta spowodowała, że stosunki transatlantyckie stanęły pod groźbą największego konfliktu od czasów, kiedy Donald Trump zasiadł w Białym Domu.

Trump zapowiedział 17 stycznia 2026 roku wprowadzenie ceł dla państw, które chcą bronić Grenlandii przed zakusami wrogów. Odpowiedź Europy może być równie groźna. Donald Trump coraz wyraźniej pokazuje, że jego ambicje wobec Grenlandii nie są chwilowym kaprysem, lecz elementem większej wizji. W roku 2026 Stany Zjednoczone zbliżają się do 250. rocznicy powstania USA, która przypada 4 lipca – symbolicznej daty, idealnej do ogłaszania „historycznych osiągnięć”. W tym kontekście Grenlandia jawi się w jego narracji jako „ostatni wielki zakup Ameryki”, coś na miarę Alaski czy Luizjany. Trump reaguje ostro na każdy sprzeciw, grożąc cłami, sankcjami i polityczną presją wobec państw, które jego zdaniem „blokują amerykańskie interesy”.

Europa coraz wyraźniej widzi, że to nie jest retoryka na użytek wewnętrzny, lecz realna próba sił. I choć nikt nie mówi wprost o konflikcie, to ton wypowiedzi Trumpa sugeruje, że jest gotów iść bardzo daleko, jeśli ktoś stanie mu na drodze do realizacji tej wizji.

Część europejskich państw NATO – w dowód wsparcia Dani, do której Grenlandia, mimo znacznej samodzielności i suwerenności, prawnie należy – zaproponowało, że zwiększą swoją obecność militarną, by w razie konieczności bronić tej strategicznej wyspy przed ewentualnymi zakusami Chin i Rosji. Tego bowiem – jak deklaruje – obawia się Trump, i z tych głównie względów uważa, że  Grenlandia musi być amerykańska.

– Uważam, że dyskusja na temat Grenlandii powinna przede wszystkim pozostać sprawą między premierem Danii a prezydentem Donaldem Trumpem. Z jednej strony obserwujemy militarną agresję Federacji Rosyjskiej, z drugiej rywalizację gospodarczą między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. To właśnie w tym kontekście, przez ten pryzmat, patrzymy na Grenlandię – mówił 13 stycznia 2026 roku w rozmowie z BBC Radio 4 Today, w Londynie, prezydent Karol Nawrocki.

Jego wypowiedź entuzjastycznie ocenił premier Węgier Viktor Orban, który na platformie X napisał: Dobrze powiedziane. Słuszna uwaga!

Zaraz potem prezydent USA powtórzył, że jakakolwiek inna opcja, niż Grenlandia w rękach Stanów Zjednoczonych, jest nie do przyjęcia.

Rozmowy w Waszyngtonie między USA, Danią i Grenlandią zakończyły się fiaskiem. Duński minister spraw zagranicznych powiedział wprost, że istnieje fundamentalna niezgoda z USA w sprawie przyszłości wyspy. Resort obrony Danii i MSZ Grenlandii oświadczyły, że wojska Danii zwiększają obecność na wyspie.

Na prośbę Danii o wsparcie, również część państw NATO odpowiedziało, że wyślą swoje wojska do obrony Grenlandii. Przywódcy niektórych państw europejskich, między innymi Francja, Niemcy, Szwecja, Norwegia, Holandia, Finlandia i Estonia ogłosili, że są gotowi rozmieścić swoje wojska na Grenlandii, by bronić jej terytorium, jeśli zajdzie taka potrzeba, czyli przed ewentualną agresją Chin lub Rosji.

Aby pokazać swoją gotowość do takiego rozwiązania na Grenlandii państwa te zorganizowały największe z dotychczasowych ćwiczeń na tej wyspie pod kryptonimem Operation Arctic Endurance.

Nie było wśród nich Polski, co spotkało się z krytyką i zarzutem o rozbijanie jedności sojuszu. Generał dr Roman Polko nazwał to wprost: zwykłym tchórzostwem, wielkim błędem, chowaniem głowy w piasek. Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak Kamysz odnosząc się do tego rodzaju zarzutów podkreślił, że to właśnie jedność NATO jest w centrum polskiej strategii i z niej wynika ta decyzja.

– Polska chce zachować jedność sojuszu, Polska dba o to, co jest ważne dla naszego wspólnego bezpieczeństwa. A co jest ważne? To jest współdziałanie sojuszników, na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Nie ma NATO bez Stanów Zjednoczonych, nie ma też siły i potęgi Stanów Zjednoczonych bez udziału w Sojuszu Północnoatlantyckim. Rolą Polski jako transatlantyka jest łączenie – wyjaśniał Kosiniak-Kamysz.

Szef MON dodał, że dzisiaj ważne jest, by Dania – którą bardzo szanujemy, której bardzo dziękujemy, mająca wyłączne prawo do Grenlandii jako swojego terytorium zależnego, co Polska potwierdza – doszła do porozumienia z USA.

– Dzisiaj nie czas, ani miejsce na dokładną analizę geopolitycznych i militarnych konsekwencji interwencji zbrojnej USA na Grenlandii. To byłaby w sensie politycznym katastrofa. Konflikt czy próba zaboru terytorium państwa, które jest członkiem NATO przez drugie państwo, które jest członkiem NATO – to byłby koniec świata. Koniec świata, który znamy i który przez wiele lat gwarantował nam bezpieczeństwo – uznał premier Donald Tusk.

Jak podała amerykańska agencja ABC News, Europa jest „zjednoczona” wobec gróźb Trumpa i nie zamierza wycofywać wojsk z Grenlandii mimo nacisków i sankcji. Planuje też uderzenie w amerykańskie interesy gospodarcze w Europie, z możliwością wytoczenia najcięższych dział przeciw USA, jak ograniczenie dostępu do europejskich rynków poprzez między innymi kontrsankcje na towary z USA, odwetowe taryfy sektorowe, zamrożenie negocjacji handlowych i współpracy technologicznej czy blokowanie amerykańskich projektów energetycznych i infrastrukturalnych.

Problem w tym, że ta wojna może wysadzić stosunki transatlantyckie w powietrze, a może i jedność NATO. Radość Rosji i Chin z tej sojuszniczej wojny trudno sobie nawet wyobrazić.

Polska w tej sytuacji ma najmniej powodów by się cieszyć. Przez swoją polityczną postawę, Polska postrzegana jest coraz częściej jako kraj, który w utrzymaniu jedności europejskiej niezbyt pomaga. Możemy przez to znaleźć się na marginesie najważniejszych działań podejmowanych przez potężniejsze kraje w Europie.

Sektor Obronny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.