Warto podkreślić, że po raz pierwszy wiele spółek występowało na targach w ramach domen produkcyjnych, a nie pod szyldami poszczególnych firm. Nowością było również hasło PGZ – Polska Grupa Zbrojeniowa. Produkujemy twoje bezpieczeństwo – które ma być wykorzystywane w ogólnopolskiej kampanii reklamowej. Nowością był też praktyczny pokaz dynamiczny ze strzelaniem, zorganizowany w przeddzień otwarcia targów na poligonie w Nowej Dębie. Sprzęt biorący w nim udział eksponowano potem zarówno na wystawach zewnętrznych, jak i wewnątrz hal. PGZ przygotowała największą ekspozycję w swojej historii i zajęła więcej przestrzeni niż dotąd. Główna, centralna ekspozycja grupy znalazła się w nowo wybudowanej hali, otwartej w tym roku, którą PGZ zajęła w całości.
HSW Niedźwiedź – ciężki bojowy wóz piechoty
Wśród premier sprzętu i uzbrojenia spółek PGZ główne miejsce zajęła prezentacja demonstratora technologii ciężkiego bojowego wozu piechoty, skonstruowanego przez inżynierów z Huty Stalowa Wola (HSW).
– Rok temu mieliśmy taki demonstrator, ale w skali 1:4, a dzisiaj mamy demonstrator ciężkiego bojowego wozu piechoty w rzeczywistej wielkości – podkreślał Adam Leszkiewicz, prezes PGZ.
Demonstrator ciężkiego bojowego wozu piechoty spółki Huta Stalowa Wola (HSW) był absolutnym numerem jeden prezentacji całego MSPO 2026. To największa i najbardziej wyczekiwana premiera targów, dlatego warto go dokładniej przedstawić. Jego budowa trwała zaledwie 12 miesięcy. Wcześniej MON planowało kupić taki wóz za granicą. Na poligonie w Nowej Dębie żołnierze z 18. Dywizji Zmechanizowanej testowali nawet w 2022 roku południowokoreański wóz bojowy AS21 Redback. Jeszcze w 2025 roku MON rozważało pozyskanie platformy zagranicznej, na bazie której powstałaby rodzina pojazdów z polskim uzbrojeniem i innymi krajowymi komponentami. W grę wchodziły takie wozy, jak niemiecki KF41 Lynx, koreański AS21 Redback i turecki Otokar Tulpar, którego do dziś Turcja nie kupiła dla swoich wojsk lądowych. Ostatecznie MON zmieniło zdanie. Nie bez znaczenia była determinacja PGZ oraz Huty Stalowa Wola, która z własnych środków sfinansowała budowę demonstratora. Według specjalistów zakup ciężkiego wozu za granicą byłby przykładem nieufności wobec możliwości polskiej zbrojeniówki, która mimo wielu problemów wyprodukowała pływający bojowy wóz piechoty. Mógłby też oznaczać koniec programu Borsuk.
– Rok temu nie wierzyłem, że się uda. A jednak się udało – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, oglądając nowy bojowy wóz piechoty. Podkreślał, że stworzenie nowego pojazdu w tak krótkim czasie pokazuje możliwości polskiego przemysłu obronnego i dowodzi, że współpraca państwa, wojska i przemysłu może przynosić konkretne efekty.
Ostatniego dnia MSPO ogłoszono, jak będzie nazywał się ten wóz. Nie ciężki Borsuk 2 ani Ratel, lecz Niedźwiedź. Nazwę nowego wozu podał premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej.
Podkreślmy, to dopiero demonstrator technologii, według niektórych zaawansowany, ale jeszcze nie prototyp. Pojazd ma posłużyć do weryfikacji przyjętych rozwiązań i sprawdzenia, czy wszystkie mechanizmy i podzespoły pracują zgodnie z założeniami. Nawet wygląd Niedźwiedzia może się zmienić, bo HSW przygotowuje dwa prototypy nowego wozu z przedziałem desantowym dla sześciu lub ośmiu żołnierzy. To efekt prac wojska nad nową strukturą batalionową, która zamiast 54 wozów bojowych ma liczyć tylko 44 wozy.
Nowy wóz w najcięższej konfiguracji waży 45 ton, czyli o 15 ton więcej od najcięższego pływającego Borsuka. Aby zwiększyć ochronę przewożonych żołnierzy i załogi, zrezygnowano z pływalności wozu. Odstąpiono też z instalacji hydraulicznych na rzecz układów elektrycznych. Niedźwiedź jest o 50 cm dłuższy od poprzednika i może pokonywać przeszkody terenowe o długości ponad 2 m. Ma 8,10 m długości, a jego szerokość z opancerzeniem wynosi 4,2 m. Jest napędzany silnikiem o mocy 1.000 KM i rozwija prędkość maksymalną 65 km/h. Jego uzbrojenie stanowi polska bezzałogowa wieża ZSSW-30 z automatyczną armatą kalibru 30 mm, sprzężonym karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm oraz wyrzutnią pocisków przeciwpancernych Spike LR. Jednym z najważniejszych atutów przyszłego Niedźwiedzia jest pancerz, który zapewnia załodze wysoki poziom ochrony – poziom IV według normy STANAG 4569. Oznacza to odporność na ostrzał pociskami przeciwpancernymi kalibru 14,5 mm z każdej strony. Większa jest też jego odporność na wybuchy min. W razie detonacji ładunku ochronę żołnierzy zwiększają specjalne podwieszane siedziska przeciwminowe, które amortyzują i rozpraszają energię eksplozji.
Prototypy do testów kwalifikacyjnych mają powstać w 2027 roku. Arkadiusz Bąk, wiceprezes PGZ, zapowiedział natomiast, że produkcja seryjna CBWP może ruszyć w 2029 roku. Plany zakładają możliwość dostarczania siłom zbrojnym grubo ponad stu takich wozów rocznie. Wojsko chciałoby kupić około 700 ciężkich „bewupów”, które mają współpracować z czołgami M1 Abrams. Jak zwykle przy nowych konstrukcjach rodzi się wiele obaw. Dotyczą one przyszłego wyposażenia defensywnego wozu w systemy aktywnej ochrony i obrony antydronowej, a także możliwości produkcyjnych polskiego przemysłu zbrojeniowego, czyli wolumenu produkcji, oraz ceny. Już pływający Borsuk okazał się znacznie droższy niż podobne wozy dostępne na rynku. Z Niedźwiedziem najpewniej będzie tak samo, choć można to uznać za cenę wdrażania nowych zdolności przemysłowych w zbrojeniówce.
Kuna z pociskami Hydra
Podczas MSPO zadebiutował też autonomiczny gąsienicowy pojazd lądowy Kuna, produkowany przez Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej (WITPiS), uzbrojony w pociski rakietowe Hydra kalibru 70 mm. Przy projekcie PGZ współpracuje z Zakładami Chemicznymi Nitro-Chem. Obejmuje on kompleksową integrację modułu wyrzutni, systemów kierowania ogniem i łączności, a także zaawansowanych rozwiązań umożliwiających zdalne sterowanie pojazdem. Rakieta Hydra kalibru 70 mm to niekierowany pocisk klasy powietrze–ziemia o zasięgu 8 km, znajdujący się między innymi na uzbrojeniu śmigłowców AH-64 Apache. Opracowano już również wariant wyrzutni do wystrzeliwania tych pocisków z ziemi, a dzięki modułowi zdalnego sterowania można przekształcić pocisk niekierowany w kierowany, o dużej precyzji. Wraz z autonomicznym pojazdem Kuna pocisk może być używany w obszarach wysokiego zagrożenia, zwiększając tym samym zasięg użycia rakiety i minimalizując ryzyko dla żołnierzy.
Mesko PERKUN i Piorun 2
Spółka Mesko pokazała autonomiczny system przeciwlotniczy PERKUN na platformie PIAP IBIS, z dwiema wyrzutniami pocisków Piorun, modułem optoelektronicznym oraz modułem identyfikacji „swój–obcy”. Zaprezentowała także komponenty zestawu Piorun oraz głowice optoelektroniczne SPEED-ER i SIGHT-25HD. Można było również zobaczyć głowice samonaprowadzania laserowego MWPL-1/2 przeznaczone do rakiet kierowanych oraz systemy naprowadzania laserowego do amunicji precyzyjnej dla haubic kalibru 155 mm (Krab, K9 i inne) i samobieżnych moździerzy Rak.
Premierę miał też Piorun 2, system obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu, najnowsza wersja tej sławnej już na świecie broni. Konstrukcja zachowuje gabaryty zewnętrzne zbliżone do poprzednika, który stał się eksportowym hitem Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Inżynierowie z Mesko SA oraz CRW Telesystem-Mesko wprowadzili jednak wiele nowych rozwiązań. Przykładowo, zamiast dotychczasowej głowicy dwukanałowej Piorun 2 otrzymał trójkanałową, multispektralną głowicę śledzącą, pozwalającą skuteczniej wykrywać cele o bardzo niskiej sygnaturze termicznej (na przykład małe, chłodne drony). Dzięki zmianom w zespole napędowym oraz ulepszonym algorytmom sterowania (sterowanie gazodynamiczne zastąpiono elektromechanicznym) pocisk ma większy zasięg, sięgający 6,5 km, wyższy pułap rażenia i większą zwrotność.
Piorun 2 dostał też laserowy czujnik zbliżeniowy o znacznie wyższej czułości oraz ulepszoną głowicę odłamkową, między innymi z wkładem kulek wolframowych, wałeczków lub pręcików, co zwiększa skuteczność rażenia. Nowa wersja została także uproszczona pod względem technologicznym, co pozwala na szybszą i bardziej zautomatyzowaną produkcję seryjną w zakładach.
Grupa WB Gladius 2 i pozostałe premiery

Dzień Premier Grupy WB na MSPO 2026. fot. Grupa WB
Kilka ważnych nowych rozwiązań w domenach powietrznej, lądowej i morskiej pokazała w Kielcach także Grupa WB. Wśród ponad tuzina premier najważniejszy i najciekawszy był odrzutowy dron uderzeniowy Gladius 2 (Warmate 30), zbudowany w technologii stealth. To bezzałogowiec przystosowany do atakowania trudnych celów na zapleczu przeciwnika, przeznaczony do systemu rozpoznawczo-uderzeniowego Gladius. Wojsko zakupiło już ten system i używa go w służbie. Jest on jednym z sieciocentrycznych systemów stanowiących fundament polskich zdolności do precyzyjnych uderzeń krótkiego zasięgu. Nowy turboodrzutowy dron Grupy WB ma trafić do służby w ramach 12 zestawów systemu Gladius zakupionych przez MON. Oparto go na układzie skrzydła delta i przystosowano do lotu na bardzo niskim pułapie.
Zobacz także: Od targowych premier do przyszłości pola walki – jakie kierunki wyznacza obecnie przemysł zbrojeniowy?
Co ważne, dron będzie wykorzystywał algorytmy AI, a jego naprowadzanie ma być niezależne od nawigacji satelitarnej. Przenosi głowicę bojową o masie 30 kg – na przykład odłamkowo-burzącą lub przeciwpancerną – z prędkością powyżej 450 km/h na odległość ponad 250 km. Na stoisku Grupy WB premierę miała też nowa generacja amunicji krążącej – Warmate 8X, o znacznie większym zasięgu, większej głowicy i prędkości, w pełni zintegrowana z systemem Gladius. Po raz pierwszy można było też zobaczyć nową wersję ważnego polskiego drona rozpoznawczego krótkiego zasięgu FlyEye X-LiftAir. Dzięki nowej konstrukcji skrzydeł i napędu ma dłużej utrzymywać się w powietrzu. Wyposażenie w nowe sensory o wyższej rozdzielczości i ulepszonej stabilizacji obrazu pozwala wskazywać cele w czasie rzeczywistym i transmitować dane w trudnych warunkach zakłóceń. Grupa WB zaprezentowała też samochód ciężarowy wysokiej mobilności i dużej ładowności Star 8×8 Hyperion, zdalnie sterowany moduł uzbrojenia ZMU-30 oraz bezzałogową jednostkę nawodną StormRider 550.
Niewiadów DVK-30 dla BWP-1
Niewiadów Polska Grupa Militarna (NPGM) zaskoczyła prezentacją systemu wieżowego DVK-30, przeznaczonego do modernizacji bojowych wozów piechoty BWP-1 (BMP-1). To najliczniej produkowany i najbardziej rozpowszechniony bojowy wóz piechoty w historii, wciąż pozostający w dużej liczbie na wyposażeniu Wojska Polskiego. Zamiast modernizacji wojsko zdecydowało się jednak jedynie na jego modyfikację. DVK-30 to modułowa, jednoosobowa wieża przeznaczona dla gąsienicowych i kołowych wozów bojowych. Wyposażono ją w urządzenia odpowiadające współczesnym wymaganiom bojowym w zakresie ochrony załogi i desantu oraz niezawodnego i precyzyjnego naprowadzania armaty za pomocą napędów, z możliwością ręcznego sterowania awaryjnego. Jej uzbrojenie stanowi armata GTS-30/N, produkowana seryjnie od 2023 roku przez słowacką spółkę ZTS-Spéciál, sprzężona z karabinem maszynowym PKT kalibru 7,62 mm. Opancerzenie chroni przed pociskami kalibru do 14,5 mm w przednim sektorze oraz przed pociskami kalibru 7,62 mm wystrzelonymi z dowolnego kierunku.
TKH Technology platformy MTJD
Prywatne przedsiębiorstwo TKH Technology pokazało własny silnik turboodrzutowy przeznaczony do bezzałogowych platform latających MTJD (Modular Turbo Jet Drone), które można dostosować do różnych zadań.
Przykładowo wariant bezzałogowca powietrznego MTJD-15 osiąga prędkość ponad 600 km/h. Jego deklarowany zasięg wynosi do 1000 km, a pułap operacyjny sięga 13 tys. metrów. TKH Technology rozwija także większe konstrukcje: MTJD-70 i MTJD-100. Mają one pozwolić na wykorzystanie większych ładunków i tworzenie kolejnych wariantów platformy.
ZM Tarnów system Rozmaryn
W Kielcach pokazano też wiele interesujących prototypów sprzętu. Jednym z nich był zaprezentowany przez Zakłady Mechaniczne Tarnów autonomiczny, rozproszony system zwalczania bezzałogowych statków powietrznych na uniwersalnej platformie transportowej, będący efektem prac w ramach programu Rozmaryn. Oprócz ZM Tarnów, odpowiedzialnych między innymi za platformę i integrację systemu, w skład konsorcjum pracującego nad projektem weszły: Wojskowa Akademia Techniczna (Wydział Elektroniki), Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych, spółka Siltec – krajowy lider między innymi w ochronie informacji niejawnych i systemach specjalnych – oraz polska spółka technologiczna Kubara Lamina, lider w dziedzinie urządzeń mikrofalowych.
Efektem prac konsorcjum jest system wyposażony w radar i głowicę optoelektroniczną do wyszukiwania oraz namierzania celów. Zamiast opierać się na tradycyjnych rozwiązaniach kinetycznych lub systemach zagłuszania sygnału, generuje impulsy mikrofalowe o ekstremalnej mocy co najmniej 1 GW (gigawata) w pasmach L i S, trwale paraliżując elektronikę drona. Dzięki możliwości strefowego rażenia jednym „strzałem” może porazić nawet rój dronów. Według analityków wojskowych rozwiązanie jest koncepcyjnie zbliżone do amerykańskiego systemu Leonidas. System znajduje się na VI z IX poziomów gotowości technologicznej i podczas prób raził cel z odległości 400 m. W przyszłości zasięg ma być znacznie większy. Taki system może być doskonałym wsparciem dla innych systemów antydronowych, zwłaszcza lufowych. Ten system elektromagnetyczny jest dziś biletem wstępu do elitarnego klubu dostawców komponentów broni przyszłości, nad którą już trwają prace.
AMZ Kutno Bóbr-3 z osłoną Pangolin
Na MSPO 2026 pokazano także dwa sposoby zwiększenia szans na przetrwanie na współczesnym polu walki lekkiego pojazdu Bóbr-3, występującego również pod nazwą LOTR Kleszcz, produkowanego w zakładach AMZ Kutno. Pierwszym jest Pangolin, polski modułowy pancerz reaktywny opracowany przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia (WITU). To akurat nie nowość: system prezentowano już na MSPO w 2022 roku Powstał między innymi dzięki doświadczeniom zdobytym przez WITU w pracach nad wcześniejszymi pancerzami tego typu, z których najbardziej znany jest system ERAWA stosowany na czołgach PT-91. Nowością jest jednak zastosowanie Pangolina do ochrony lekkiego pojazdu rozpoznawczego. Bóbr-3 to wóz przeznaczony do działania daleko przed pierwszą linią. Taka maszyna musi być szybka i mobilna. Zwiększenie grubości pancerza spowodowałoby wzrost masy pojazdu, a tym samym pogorszenie jego mobilności i ograniczenie możliwości wykorzystania zgodnie z przeznaczeniem. Pancerz reaktywny zwiększa natomiast ochronę bez konieczności dokładania kolejnych płyt pancernych.
Jednocześnie Pangolin zwiększa odporność pojazdu na ostrzał z granatników przeciwpancernych z głowicami kumulacyjnymi. Doświadczenia wojny w Ukrainie pokazały jednak, że taki pancerz nie wystarcza już do ochrony przed nowymi rodzajami broni przeciwpancernej. Bóbr ma też dostać siatkę antydronową do ochrony przed bezzałogowcami powietrznymi. To drugie rozwiązanie ochronne, które zapowiadaliśmy wcześniej. To pierwszy widoczny w wojsku efekt doświadczeń z wojny w Ukrainie. Skoro Rosjanie i Ukraińcy inwestują w takie rozwiązania, które w Polsce jeszcze nie tak dawno wyśmiewaliśmy, muszą one zapewniać pewną ochronę przed dronami, nawet jeśli nie są w pełni skuteczne, zwłaszcza bez dodatkowego wyposażenia antydronowego.
WITU, Łucznik-Radom i WAT – lekki karabinek maszynowy
Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia, Fabryka Broni Łucznik-Radom oraz Wojskowa Akademia Techniczna zaprezentowały wspólnie demonstrator lekkiego karabinka maszynowego, przystosowanego do obsługi przez strzelców prawo- i leworęcznych. Broń waży 5,5 kg (6 kg z dwójnogiem), ma długość 996,5 mm z rozłożoną kolbą, wysokość 237 mm i szerokość 83 mm, co pozwala obsługiwać ją jednemu żołnierzowi. Demonstrator ma wstępną konfigurację. Przewidziano go do strzelania amunicją 5,56 mm NATO, ale zakłada się również opracowanie wariantu na amunicję 7,62 mm. Jest zasilany taśmowo, z możliwością awaryjnego użycia standardowych magazynków. Nie jest jeszcze przystosowany do zasilania z magazynków pudełkowych, ale przewiduje się także wykorzystywanie toreb amunicyjnych o pojemności 100, 150 i 200 sztuk zataśmowanej amunicji, jeśli będzie tego wymagał zamawiający.
Broń ma stalową szynę pozwalającą montować celowniki elektrooptyczne, urządzenia noktowizyjne i termowizyjne oraz inne przyrządy celownicze. Możliwe jest też zastosowanie tłumików. Karabinek wyposażono w szybkowymienne lufy o długości od 11,5 do 20 cali. Standardowo zastosowano lufę o długości 14,5 cala, co odpowiada długości lufy karabinków MSBS Grot w wersji A3. Jego szybkostrzelność teoretyczna ma wynosić 650–750 strzałów na minutę, a zasięg skuteczny ognia – 500 m, natomiast przy strzelaniu do celów obszarowych – do 800 m. Osiągnięcie ostatniego, IX poziomu gotowości technologicznej zaplanowano na 2027 rok, a rok później LKM mógłby trafić na testy do wojska.
Star powraca na podwoziu MAN
Jedną z najbardziej zaskakujących premier tegorocznego salonu był powrót samochodów marki Star, które przez dekady towarzyszyły polskim żołnierzom. Star 266, sześciokołowa ciężarówka z napędem 6×6, przez lata stanowił podstawę wojskowego transportu taktycznego i prawdopodobnie pozostaje w użyciu w armii do dziś. Jednak logo legendarnej polskiej marki pojawiło się na pojeździe, który nie jest polską konstrukcją. Wiele osób od końca lat dziewięćdziesiątych bezskutecznie walczyło o przywrócenie produkcji samochodów Star. Za pokazanym na MSPO Starem stoi niemiecki koncern MAN Truck & Bus. Pojazd wykorzystuje platformę samochodu MAN TGS 6×6 i został przygotowany z myślą o zadaniach logistycznych. Jak poinformował producent, w przyszłości pod marką Star mają być oferowane przede wszystkim wojskowe pojazdy wsparcia i zabezpieczenia, a także konstrukcje przeznaczone dla straży pożarnej, służb ratowniczych i organizacji humanitarnych.
Producent wyraźnie zaznaczył jednak, że nie będzie odtwarzał ciężarówek budowanych kiedyś w Starachowicach. Nowe Stary będą wykorzystywać współczesne podzespoły i rozwiązania techniczne MAN-a, między innymi sześciocylindrowe silniki wysokoprężne MAN o mocy od około 330 do ponad 500 KM oraz podwozia o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 26 ton. W ich produkcji przewidziano również polski udział. Podwozia do nowych Starów mają być budowane w Niepołomicach. W realizacji projektu mają brać też udział inni krajowi partnerzy przemysłowi i producenci zabudów specjalistycznych.
Hyundai Rotem – czołg K2PL
Południowokoreańska firma Hyundai Rotem zaprezentowała między innymi czołg podstawowy K2PL. To zmodernizowana i spolonizowana odmiana K2, zakontraktowana przez Agencję Uzbrojenia latem 2025 roku, która będzie współprodukowana przez polski przemysł obronny. Pierwsza partia nowych czołgów dotarła do Polski – tradycyjnie już drogą morską – na początku sierpnia 2026 roku. Przypomnijmy, że drugą umowę wykonawczą na czołgi podstawowe z rodziny K2 podpisano 1 sierpnia 2025 roku. Obejmuje ona łącznie dostawy 116 wozów w wersji K2GF oraz 64 czołgów w konfiguracji K2PL, które będą częściowo produkowane przez polski przemysł zbrojeniowy. Kluczową rolę w tym procesie odegrają gliwickie Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy, należące do PGZ. Współprodukcja czołgów K2PL w Polsce ma się rozpocząć w 2028 roku. K2PL będzie miał dodatkowy pancerz, fabryczny system zagłuszania i obrony antydronowej, aktywny system ochrony przed pociskami klasy hard-kill oraz zdalnie sterowany moduł strzelecki wykorzystujący amunicję programowalną.
STEKOP, TAERO i Bluszcz

Bluszcz firmy STEKOP. fot. INFO FOTO FACTORY/Michał Moskalewicz
STEKOP z Białegostoku powołał spółkę STEKOP Defence, która będzie prowadzić prace badawczo-produkcyjne dotyczące obronności i bezpieczeństwa. Na MSPO spółka zaprezentowała między innymi nowe warianty pojazdów bezzałogowych TAERO: medyczno-logistyczny, rozpoznawczy i uderzeniowy. Ten ostatni przeznaczony jest do wykonywania zadań ogniowych w osłonie pozostałych platform zespołu. Na MSPO spółka pokazała też pojazd Bluszcz, znany między innymi jako mobilny system minowania narzutowego, opracowany przez konsorcjum STEKOP, Bydgoskich Zakładów Elektromechanicznych Belma oraz Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej. STEKOP deklaruje gotowość do rozpoczęcia produkcji seryjnej Bluszcza w ciągu sześciu miesięcy od zamówienia. Planowane zdolności wynoszą 70 pojazdów w pierwszym roku produkcji i 200 rocznie w kolejnych latach. Pojazdy te są projektowane i produkowane w Polsce, włącznie z zabudową, elektroniką i oprogramowaniem.
Nie tylko produkcja, ale badania i rozwój świadczą o innowacyjności przemysłu
Rekordowa liczba wystawców i rozmach ekspozycji sprawiły, że MSPO 2026 zapisał się w historii targów. Jednak o znaczeniu tegorocznej edycji więcej mówią konkretne projekty: pełnowymiarowy demonstrator ciężkiego bojowego wozu piechoty, rozwój bezzałogowców i systemów antydronowych, nowe rozwiązania ochrony pojazdów oraz prace nad krajowymi napędami i uzbrojeniem. Pokazują przemysł, który coraz częściej podejmuje się opracowania własnych konstrukcji, również tam, gdzie jeszcze niedawno rozważano przede wszystkim zakup sprzętu za granicą.
Za każdą taką premierą stoją lata badań, prób i pracy zespołów, których zwykle nie widać na targowej ekspozycji. Innowacyjność nie rodzi się przecież w hali wystawienniczej. Wymaga inżynierów, laboratoriów, prototypów, czasu na sprawdzenie nietrafionych pomysłów i środków na rozwijanie tych obiecujących. Dlatego cieszy, że znaczenie własnego zaplecza badawczo-rozwojowego coraz wyraźniej dostrzegają zarówno polskie firmy państwowe i prywatne, jak i politycy odpowiedzialni za kierunki rozwoju przemysłu obronnego.
To inwestycja, której rezultatów nie mierzy się wyłącznie liczbą premier na kolejnej edycji MSPO. Jej stawką jest zdolność do samodzielnego projektowania, doskonalenia i produkowania sprzętu odpowiadającego potrzebom wojska, także wtedy, gdy warunki na polu walki szybko się zmieniają. Tegoroczne Kielce pokazały, że polska zbrojeniówka ma pomysły i ludzi, którzy potrafią je realizować. Teraz najważniejsze, by otrzymali warunki do konsekwentnej pracy, a obiecujące projekty nie zatrzymały się na etapie targowych demonstratorów.





















