W ćwiczeniu skupiono się na procedurach medycyny pola walki w warunkach ciągłego zagrożenia ze strony dronów i artylerii, kładąc nacisk na maskowanie punktów medycznych oraz długotrwałą opiekę nad rannymi przed ich ewakuacją we współpracy między wojskowymi i cywilnymi systemami medycznymi. Wojskowi medycy współpracowali z estońskimi szpitalami cywilnymi i służbami ratunkowymi (Civil-Military Cooperation). Była to największa edycja w historii ćwiczeń. Po raz pierwszy w tak szerokim zakresie ćwiczono funkcjonowanie całego systemu państwa.
Rekordowa była nie tylko skala ćwiczeń, w których uczestniczyło 3.500 żołnierzy i specjalistów medycznych z 38 państw, ale też liczba zastosowanych innowacji. Medycy testowali najnowsze rozwiązania technologiczne w transporcie i leczeniu poszkodowanych oraz scenariusze zakładające działania w warunkach dużego konfliktu. NATO trenowało działania w warunkach zagrożenia, ochronę rannych, personelu medycznego i infrastruktury oraz ograniczanie wykrywalności wojskowych punktów medycznych. W manewrach uczestniczyły także instytucje cywilne – szpitale, służby ratunkowe, Policja oraz administracja odpowiedzialna za bezpieczeństwo.
Ćwiczenia Vigorous Warrior’26, największe medyczne manewry NATO, koordynowane przez NATO Centre of Excellence for Military Medicine (NATO MILMED COE – Centrum Eksperckie Medycyny Wojskowej NATO), były sprawdzianem zdolności Sojuszu do zapewnienia pełnego wsparcia medycznego – od udzielania pomocy rannym bezpośrednio na polu walki przez ewakuację aż po dalsze leczenie. Wykorzystując doświadczenia z Ukrainy, skupiono się na procedurach medycyny pola walki w warunkach ciągłego zagrożenia ze strony dronów i artylerii.
NATO podkreśla, że współpraca wojskowa i cywilna jest jednym z kluczowych elementów odporności państw podczas kryzysów.
– Wsparcie medyczne jest fundamentalną częścią odstraszania i obrony. Vigorous Warrior wzmacnia w defensywny sposób gotowość medyczną NATO na wschodniej flance Sojuszu – zaznaczył gen. bryg. Petter Iversen, przewodniczący Komitetu Szefów Wojskowych Służb Medycznych NATO (COMEDS).

Umiejętność udzielenia pierwszej pomocy to wiedza do wykorzystania na co dzień. fot. DWOT
Ten praktyczny sprawdzian miał pokazać, jak medycy armii NATO w międzynarodowym środowisku będą ratować, ewakuować i leczyć rannych podczas operacji bojowych. Przetestowano także możliwości międzynarodowej logistyki medycznej, obejmującej uzupełnianie zapasów krwi i koordynację procedur logistycznych w celu zapewnienia skutecznego wsparcia medycznego w zróżnicowanych i szybko zmieniających się sytuacjach.
– To kluczowe ćwiczenia dla społeczności medycznej NATO, łączące sojuszników i partnerów, aby wspólnie szkolić wsparcie medyczne w realistyczny sposób i zgodnie z wymaganiami współczesnego środowiska operacyjnego – mówił gen. bryg. dr Jens E.K. Diehm, dyrektor NATO MILMED COE. – Jesteśmy tutaj, aby wprowadzać innowacje i dostosowywać się do zmienionego środowiska bezpieczeństwa, eksperymentować z nowymi technologiami i rozwiązaniami razem z naszymi sojusznikami i partnerami – dodał gen. Diehm.
Jak wspomniano, manewry były również okazją do testowania nowych rozwiązań i technologii. Dlatego jednocześnie w ramach programu NATO DIANA, będącego sojuszniczym instrumentem wspierającym rozwój i testowanie innowacyjnych technologii obronnych, sprawdzano rozwiązania, które mogą znaleźć zastosowanie podczas przyszłych operacji wojskowych. Ćwiczono między innymi wykorzystanie systemów bezzałogowych lądowych i powietrznych do ewakuacji rannych oraz ochronę wojskowych placówek medycznych przed wykryciem i atakiem.
Wojskowi medycy szkolili się między innymi z procedur ewakuacji i stabilizacji poszkodowanych w realistycznym środowisku VR, którego elementem był w pełni wirtualny punkt zbiórki rannych (CCP). Rozwiązanie to, opracowane przez NATO MILMED COE, po ponad trzech latach prac pokazuje, jak technologie cyfrowe są włączane do przygotowania wojskowego personelu medycznego.
Podczas ćwiczeń testowano również najnowocześniejsze systemy maskowania, między innymi innowacyjny kamuflaż, który chroni przed każdym rodzajem detekcji, przeznaczone dla zespołów casevac, czyli zespołów ewakuacji rannych z pola walki. Rozwiązania te zmniejszają sygnaturę wizualną i termiczną pojazdów oraz personelu, utrudniając ich wykrycie, zarówno z dronów, jak i innych systemów obserwacji.
Dotychczas podczas ćwiczeń w Polsce medycy korzystali do ewakuacji rannych między innymi z opancerzonych sanitarek tworzonych na bazie KTO Rosomak. Dziś to już nie wystarczy. Taki sposób ewakuacji pod niebem kontrolowanym przez drony jest już nieskuteczny. Dlatego tak ważne będą wnioski polskich medyków z estońskich ćwiczeń, które z pewnością zostaną upowszechnione w naszym wojsku. Żołnierz – mając pewność, że jeśli zostanie ranny na polu walki, to zostanie szybko ewakuowany i wyleczony – walczy skuteczniej.






















