Polska w krótkim czasie zbudowała jeden z największych w Europie programów modernizacji sił zbrojnych, w którym jedną z najbardziej kluczowych ról odgrywa współpraca z przemysłem obronnym Korei Południowej. Zawarte kontrakty obejmują między innymi 1.000 czołgów K2 (w tym docelowo produkcję wariantu K2PL w Polsce), z których już około 180 zostało wdrożonych w polskich Siłach Zbrojnych. Mamy też mieć łącznie około 672 armatohaubic K9, z których 180 już zostało dostarczonych, a także 288 wyrzutni artylerii rakietowej K239 Chunmoo (Homar-K), z których na wyposażeniu wojska znajduje się już około 40. Trwa także realizacja kontraktu na 48 samolotów FA-50.
Co warte podkreślenia w kontekście dotychczasowej współpracy z Koreą Południową, współpraca ta wykracza zazwyczaj poza dostawy platform uzbrojenia i obejmuje także transfer technologii, lokalizację części produkcji w Polsce oraz budowę pełnego ekosystemu przemysłowego, który może stać się jednym z filarów suwerenności naszego kraju i zwiększenia europejskiego systemu bezpieczeństwa. Koreańczycy mają świadomość tego, jak ważne dla Polski jest przeniesienie produkcji do naszego kraju, skrócenie łańcucha dostaw oraz możliwość budowania zdolności produkcyjnych, serwisowych, napraw eksploatacyjnych i modernizacji sprzętu na miejscu.
Przy rozstrzygnięciach w programie Orka – w którym polska postawiła na okręt podwodny A26 ze Szwecji, zamiast na ofertę koreańskiego okrętu podwodnego KSS III – jednym z argumentów przemawiających na niekorzyść koreańskiej propozycji była zbyt duża odległość między naszymi krajami i brak pewności czy Polska uzyska realną kontrolę nad krytycznymi systemami. Mimo wcześniejszych deklaracji Hanwha Ocean dotyczących wsparcia technologicznego oraz transferu wybranych kompetencji do Polski – w tym między innymi technologii budowy i integracji okrętów podwodnych, systemów napędu niezależnego od powietrza (AIP), integracji pionowych wyrzutni (VLS) oraz wybranych elementów systemów walki i zarządzania platformą – po stronie polskiej pojawiały się jednak istotne obawy związane z zakresem pełnych praw do dokumentacji technicznej, realną możliwością budowy zdolności MRO (maintenance, repair and overhaul) w kraju oraz potencjalnymi ograniczeniami eksportowymi. Na przykładzie projektu Orka Korea Południowa na pewno wyciągnie też wnioski i w kolejnych projektach będzie dążyć do przedstawiania jeszcze bardziej spersonalizowanych, zoptymalizowanych i operacyjnie korzystniejszych ofert, lepiej odpowiadających oczekiwaniom dotyczącym suwerenności technologicznej Polski.
Zobacz więcej na temat koreańskiej oferty okrętu podwodnego KSS III: Polska – strategiczny partner Korei Południowej w obronności, innowacji i przemyśle morskim?
Artyleria rakietowa nowej generacji – od rażenia obszarowego do precyzyjnych uderzeń
Skala zakupów polskiej armii oznacza jakościową zmianę w zdolnościach pancernych i artyleryjskich Polski, ale jednocześnie ujawnia fundamentalne wyzwanie – zdolność do zapewnienia odpowiedniego wolumenu amunicji, w szczególności kalibru 155 mm, niezbędnej do utrzymania realnej gotowości bojowej, z czym mają w tej chwili problem praktycznie wszystkie europejskie kraje NATO.
Program NRA (Next-Generation Rocket Artillery) stanowi kierunek rozwoju nowej generacji systemów artylerii rakietowej dalekiego zasięgu, wpisujący się w szerszą transformację zdolności ogniowych państw NATO oraz ich partnerów przemysłowych. Nie jest to pojedynczy, zamknięty program w sensie jednego kontraktu czy platformy, lecz raczej kategoria rozwojowa obejmująca zestaw technologii, systemów i zdolności, które mają zastąpić lub uzupełnić obecnie eksploatowane rozwiązania, takie jak HIMARS czy K239 Chunmoo.
Istotą NRA jest przejście od klasycznej artylerii rakietowej, opartej głównie na rażeniu obszarowym, do systemów zdolnych do precyzyjnego oddziaływania na cele na głębokości operacyjnej i strategicznej przeciwnika. Kluczową rolę odgrywają tu nowoczesne efektory – rakiety kierowane z wykorzystaniem systemów GPS/INS, a w przyszłości także rozwiązań opartych na naprowadzaniu wielosensorowym – których zasięg przekracza 150–300 kilometrów, a w niektórych koncepcjach sięga jeszcze dalej. Oznacza to faktyczne zbliżenie artylerii rakietowej do zdolności tradycyjnie przypisywanych systemom rakiet operacyjno-taktycznych.
Równolegle rozwijane są same platformy wyrzutni, które w ramach NRA zyskują wyższy poziom automatyzacji, krótszy czas reakcji oraz zdolność do działania w środowisku sieciocentrycznym. Integracja z systemami C4ISR – obejmującymi rozpoznanie satelitarne, bezzałogowe systemy powietrzne oraz zaawansowane systemy dowodzenia i kierowania ogniem – umożliwia prowadzenie ognia w oparciu o dane pozyskiwane w czasie zbliżonym do rzeczywistego. W efekcie NRA staje się nie tylko środkiem rażenia, ale elementem zintegrowanego systemu walki, zdolnym do dynamicznego reagowania na zmieniającą się sytuację operacyjną.
W kontekście polskim programy tej klasy należałoby więc analizować właśnie przede wszystkim przez pryzmat współpracy z przemysłem koreańskim, w szczególności z Hanwha Aerospace, oraz rozwoju systemów takich jak Homar-K opartych na platformie Chunmoo. NRA wyznacza tu naturalny kierunek dalszej ewolucji – zarówno w zakresie zwiększania zasięgu efektorów, jak i pogłębiania integracji systemowej oraz lokalizacji produkcji i kompetencji przemysłowych. Obejmuje to nie tylko same wyrzutnie i rakiety, lecz także budowę pełnego ekosystemu wsparcia, w tym zaplecza logistycznego, serwisowego oraz zdolności produkcyjnych w kraju. Dowodem na sens takiej współpracy jest na przykład założenie przez Hanwha Aerospace i Grupę WB spółki joint venture w kwietniu 2025 roku, której celem jest budowa fabryki pocisków kierowanych w Polsce (zob. więcej: Hanwha i Grupa WB podpisały kluczowe warunki umowy dotyczącej wspólnej fabryki pocisków kierowanych w Polsce).
Z operacyjnego punktu widzenia NRA istotnie zmienia rolę artylerii rakietowej na współczesnym polu walki. Systemy tej klasy umożliwiają precyzyjne rażenie celów wysokiej wartości – takich jak stanowiska dowodzenia, węzły logistyczne, infrastruktura lotniskowa czy elementy systemów A2/AD – bez konieczności angażowania lotnictwa. Tym samym artyleria rakietowa przestaje być wyłącznie narzędziem wsparcia taktycznego, a staje się jednym z kluczowych instrumentów oddziaływania na poziomie operacyjnym i strategicznym.
W konsekwencji NRA należy postrzegać jako jeden z filarów przyszłych zdolności odstraszania i projekcji siły, szczególnie w warunkach konfliktów o wysokiej intensywności, w których kluczowe znaczenie mają zasięg, precyzja oraz szybkość reakcji.
Amunicja 155 mm dla armatohaubic samobieżnych Krab i K9
Polska planuje też pozyskać co najmniej 1 mln sztuk amunicji kalibru 155 mm do 2029 roku. Długoterminowe zapotrzebowanie, wynikające zarówno z potrzeb krajowych, jak i szerszego procesu dozbrajania Europy, będzie jednak znacznie wykraczać poza ten horyzont. I nie jest to problem hipotetyczny, tylko jedno z najbardziej pilnych wyzwań przemysłowych stojących dziś przed europejską obronnością.
W walkach w Ukrainie Ukraińcy zużywają nawet 150.000–200.000 pocisków wielkokalibrowych miesięcznie, a w szczytowych momentach nawet 350.000 sztuk. Szacuje się, że tylko w 2025 roku strona ukraińska wystrzeliła ponad 2 mln pocisków artyleryjskich, a strona rosyjska ponad trzy razy więcej. Pytanie nie brzmi już więc, czy Polska potrzebuje więcej amunicji – lecz czy istnieje baza produkcyjna zdolna dostarczyć ją na czas.
Wyzwanie nie dotyczy jednego komponentu. Kompletny nabój 155 mm składa się z wielu elementów – pocisku, zapalnika, ładunku miotającego oraz spłonki – z których każdy wymaga wyspecjalizowanych linii produkcyjnych, zwalidowanych procesów oraz rygorystycznej kontroli jakości. Jednoczesne zwiększanie produkcji wszystkich tych elementów to przedsięwzięcie przemysłowe o ogromnej złożoności. Niektóre komponenty, szczególnie te związane z materiałami wysokoenergetycznymi i produkcją ładunków miotających, wymagają dedykowanych zakładów, których budowa zajmuje lata. Żadne ambicje polityczne nie są w stanie skrócić czasu wynikającego z uwarunkowań fizyki, chemii i inżynierii.
Europejscy i polscy producenci intensywnie pracują nad zwiększeniem mocy produkcyjnych i ich wysiłki zasługują na uznanie. Jednak skala zapotrzebowania – ze strony samej Polski, nie mówiąc już o pozostałych państwach NATO – znacznie przekracza możliwości dostaw w wymaganym czasie przez jakiekolwiek pojedyncze państwo lub grupę firm. Nie jest to porażka europejskiego przemysłu. To raczej odzwierciedlenie tego, jak bardzo przez dekady zaniedbywano produkcję amunicji na kontynencie oraz jak dynamicznie zmieniło się ostatnio środowisko bezpieczeństwa.
Postępy polskiego przemysłu obronnego w zakresie amunicji 155 mm
PROJEKT 155 dotyczy inwestycji w produkcję korpusów do amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm, która jest najbardziej pożądaną obecnie amunicją, bo używaną we wszystkich krajach NATO. Projekt obejmuje zwiększenie produkcji amunicji 155 mm w Polsce i rozwój całego łańcucha – korpusów pocisków, materiałów wybuchowych, ładunków miotających (MCS), montażu i elaboracji. Liderem projektu jest Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ), a realizowany jest przede wszystkim przez spółki należące do grupy PGZ:
- MESKO – główny producent amunicji 155 mm,
- Nitro-Chem – materiały wybuchowe,
- Dezamet – komponenty i zapalniki,
- Zakłady Mechaniczne Tarnów – elementy i podzespoły mechaniczne.
W ramach realizacji projektu spółka otrzymała wsparcie w kwocie 887 mln 200 tys. zł. z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Realizacja projektu rozpoczęła się w 2024 roku, jego pełne cele osiągnięte zostaną w 2028 roku (zob. więcej: Polska przyspiesza produkcję pocisków artyleryjskich – jednak droga do amunicyjnej suwerenności jeszcze daleka).
Kolejnym przedsięwzięciem spółki MESKO w trakcie realizacji jest uruchomienie produkcji komponentów oraz ładunków modułowych do amunicji 155 mm w zakładzie w Pionkach. W drugiej połowie grudnia 2025 roku Mesko uruchomiło w Pionkach nową fabrykę montażu i pakowania amunicji czołgowej 120 mm oraz częściowo artyleryjskiej. Wytworzono tam już ponad 1.500 amunicji do czołgów. Od tego czasu trwa tam również produkcja ładunków modularnych (gotowe, znormalizowane „wkładki” prochowe) do amunicji kalibru 155 mm, używanej w polskich armatohaubicach Krab i koreańskich armatohaubicach samobieżnych K9 Thunder. Wytworzono już 10.000 takich ładunków. Według Adama Leszkiewicza, prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej, rocznie ma tam powstawać około 600.000 sztuk tych ładunków. Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zakłada, że inwestycję w Pionkach uda się zrealizować do 2028 roku.
Podkreślmy, że PGZ planuje budowę trzech fabryk amunicji 155 mm. To znaczy, że amunicja ta będzie powstawała „na raty” w różnych miejscach. Jedna z nich będzie w Pionkach, gdzie mają powstawać ładunki modularne oraz amunicja będzie ostatecznie składana. Kolejna fabryka, w Kraśniku, produkować będzie korpusy pocisków, a inne elementy amunicji będą powstawać w spółce córce Mesko – w Nowej Dębie.
Grupa Azoty podpisała 13 marca 2026 roku list intencyjny ze spółką Nitro‑Chem, należącą do PGZ, dotyczący współpracy w obszarze materiałów wybuchowych. Firmy chcą wspólnie budować kompetencje, które pozwolą Polsce uniezależnić się od importu (zob. więcej: Bydgoski Nitro-Chem buduje nową linię trotylu).
– Europa musi produkować więcej amunicji, a Polska ma być jednym z liderów. To wymaga inwestycji w proch, w zakłady w Pionkach i w cały łańcuch dostaw. Nie możemy pozwolić sobie na sytuację, w której brakuje nam podstawowych komponentów do obrony. Proch i amunicja to fundament – mówił premier Donald Tusk.
– Bez nitrocelulozy nie ma prochu, a bez prochu nie ma amunicji. Dlatego odbudowa tej produkcji jest jednym z priorytetów. Polska musi odzyskać pełną zdolność do produkcji prochu i amunicji. To kwestia bezpieczeństwa państwa, a nie rachunku ekonomicznego – zapewniał Władysław Kosiniak–Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, między innymi podczas wizyty w Mesko w 2024 roku.
Przypomnijmy, że w ramach czterech umów inwestycyjnych o wartości 2,4 mld zł na rozwój krajowej produkcji amunicji podpisanych w 2025 roku, 113 mln zł z Funduszu Inwestycji Kapitałowych na zwiększenie możliwości produkcyjnych zakładów w zakresie elaboracji i produkcji amunicji kalibru 155 mm, otrzymał Nitro‑Chem.
Beneficjentem tych środków są też Zakłady Metalowe Dezamet – na produkcję korpusów pocisków i zapalników do amunicji 155 mm oraz Zakłady Mechaniczne Tarnów, na produkcję elementów i części do amunicji i podzespołów balistycznych. Celem tych inwestycji jest zwiększenie produkcji do 150.000–180.000 sztuk amunicji rocznie do 2027 roku.
Do tego ekosystemu dołącza również Grupa Niewiadów, działająca w strukturach Niewiadów Polska Grupa Militarna S.A., która poinformowała 17 marca 2026 roku Agencję Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej o zakończeniu kluczowego etapu rozbudowy modelu produkcji amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm (zob. więcej: Grupa Niewiadów zwiększa zdolności obronne Polski – rusza finalizacja projektu fabryki amunicji 155 mm.
Grupa WB, dotychczas kojarzona przede wszystkim z systemami bezzałogowymi i łącznością, także rozwija własne konstrukcje amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm, które przeszły już fazę certyfikacji oraz pierwsze testy i mają wejść do produkcji seryjnej w latach 2026–2027, osiągając docelowo zdolności rzędu 50.000–100.000 pocisków rocznie w modelu państwowo-prywatnym realizowanym między innymi przez spółkę Polska Amunicja (zob. więcej: Grupa WB – nowy gracz na rynku amunicji artyleryjskiej kaliber 155 mm).
Wizyta polskiej delegacji rządowej w Korei Południowej
Jednak zamknięcie luki amunicyjnej w tempie, jakiego wymaga bezpieczeństwo, będzie wymagało czegoś więcej niż wyłącznie krajowych zdolności. Wymagać będzie zaufanych partnerów przemysłowych, którzy wniosą sprawdzone kompetencje produkcyjne, przekażą technologię oraz pomogą budować suwerenne zdolności wytwórcze w Polsce – nie jako substytut polskiego przemysłu, lecz jako jego akcelerator.
Odpowiedzialne podejście nie polega na wyborze między samowystarczalnością a partnerstwem. Polega na strategicznym wykorzystaniu partnerstw – tak, aby szybciej budować krajowe zdolności, przy jednoczesnym zachowaniu pełnej kontroli nad bazą produkcyjną i jej efektami.
Podczas wizyty w Seulu w kwietniu 2026 roku premier Donald Tusk jednoznacznie nadał współpracy polsko-koreańskiej wymiar strategiczny, sytuując ją w centrum polityki bezpieczeństwa i rozwoju przemysłu obronnego.
W trakcie rozmów z prezydentem Lee Jae-myung obie strony ogłosiły podniesienie relacji do poziomu kompleksowego partnerstwa strategicznego (comprehensive strategic partnership), obejmującego nie tylko zakupy uzbrojenia, lecz przede wszystkim rozwój zdolności przemysłowych.
– Korea Południowa jest dziś najważniejszym partnerem Polski po Stanach Zjednoczonych, szczególnie jeśli chodzi o przemysł obronny – powiedział Donald Tusk podczas spotkania w Seulu. – Chcę, aby nasza współpraca nie ograniczała się do zakupów sprzętu, ale obejmowała transfer technologii i wspólną produkcję w Polsce – dodał, wskazując na konieczność budowy trwałych zdolności przemysłowych.
Premier Tusk podkreślił również wymiar operacyjny tej współpracy.
– Zależy mi na tym, aby Polska stała się centrum kompetencyjnym dla nowoczesnych systemów uzbrojenia w Europie, w tym także w obszarze artylerii i amunicji – powiedział Tusk, dodając w innym wystąpieniu, że „bezpieczeństwo Europy wymaga dziś nie tylko silnych armii, ale także silnego zaplecza przemysłowego – i właśnie to chcemy budować razem z Koreą”.
Strona koreańska równie wyraźnie akcentowała znaczenie współpracy przemysłowej i technologicznej.
– Chcemy rozwijać partnerstwo z Polską w oparciu o wspólną produkcję i transfer technologii, a nie tylko eksport uzbrojenia – podkreślił prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung podczas wspólnej konferencji. – Polska jest dla nas kluczowym partnerem w Europie i ważnym elementem naszego globalnego łańcucha dostaw w sektorze obronnym – zaznaczył koreański prezydent, dodając również, że współpraca obejmuje wspólną produkcję, transfer technologii oraz szkolenia, wskazując jednocześnie na już funkcjonujące systemy – K2, K9, FA-50 i Chunmoo – jako elementy realnie wzmacniające bezpieczeństwo Polski. Dodał również, że rozwój partnerstwa oznacza budowę ekosystemu obronnego w Polsce, opartego na lokalnej produkcji i integracji łańcuchów dostaw.
I choć w oficjalnych komunikatach politycznych nie pojawia się bezpośrednie odniesienie do takich szczegółów, jak chociażby komponenty Modular Charge Systems (MCS), to logika wypowiedzi obu stron jednoznacznie obejmuje również ten segment przemysłu. MCS – jako integralny element nowoczesnych systemów artyleryjskich, w szczególności haubic K9 – wpisuje się bowiem w szerszy proces budowy suwerenności amunicyjnej i przemysłowej, o którym mowa była w trakcie wizyty.
W tym kontekście zapowiedzi dotyczące lokalizacji produkcji, transferu technologii oraz stabilizacji łańcuchów dostaw należy interpretować jako obejmujące nie tylko platformy uzbrojenia, lecz także ich krytyczne komponenty – w tym systemy ładunków miotających, amunicję oraz zaplecze materiałowe. W praktyce oznacza to, że rozwijana współpraca polsko-koreańska zmierza w kierunku pełnego, zintegrowanego ekosystemu artyleryjskiego, w którym takie rozwiązania jak MCS stanowią jeden z kluczowych, choć niewyeksponowanych na poziomie komunikacji politycznej, elementów.
Strategiczna współpraca Polski z Koreą Południową już działa – a może się jeszcze rozwinąć
Republika Korei jest jednym z nielicznych państw zdolnych odegrać taką rolę. Koreański przemysł obronny wykazał się światowej klasy zdolnościami produkcyjnymi w obszarze amunicji, posiadając doświadczenie w dostawach na dużą skalę, terminowo i zgodnie ze standardami interoperacyjności NATO. Co istotne, partnerzy koreańscy konsekwentnie wykazują gotowość nie tylko do eksportu gotowych produktów, ale także do inwestowania w produkcję lokalną, transfer technologii oraz włączania się w ekosystemy przemysłowe państw partnerskich.
Polska i Korea już udowodniły, że ten model działa.
Program czołgów K2 realizowany z Hyundai Rotem, obejmujący plany lokalnej produkcji wariantu K2PL, tworzy podstawy dla produkcji pojazdów opancerzonych w Polsce.
Dostawy samolotów FA-50 przez KAI wzmacniają Siły Powietrzne RP, jednocześnie budując zaplecze serwisowe i szkoleniowe.
W obszarze systemów lądowych program artylerii rakietowej Homar-K – z integracją w Hucie Stalowa Wola i szerokim udziałem polskiego przemysłu – pokazał, że współpraca polsko-koreańska może wykraczać daleko poza sam zakup sprzętu i przyjmować formę rzeczywistego partnerstwa przemysłowego.
W wielu programach i przy udziale różnych spółek widoczny jest ten sam schemat – transfer technologii, produkcja lokalna oraz długoterminowe zaangażowanie.
Zastosowanie tej samej, sprawdzonej logiki do produkcji amunicji oznaczałoby stworzenie realnych zdolności wytwórczych w Polsce – nie montowni, lecz pełnej bazy produkcyjnej, która wzmacnia polski przemysł, tworzy wyspecjalizowane miejsca pracy i buduje długofalową samowystarczalność. Oznaczałoby to zwiększenie zdolności produkcyjnych europejskiego ekosystemu amunicyjnego w momencie, gdy każda dodatkowa linia produkcyjna ma znaczenie.
MCS – Modular Charge Systems
Jednym z komponentów amunicji 155 mm jest MCS (Modular Charge Systems). Modular Charge System to modułowy system ładunków miotających stosowany w artylerii lufowej kalibru 155 mm, rozwijany w ramach standaryzacji NATO (JBMoU) jako następca klasycznych, workowych ładunków prochowych.
Systemy MCS są obecnie produkowane i rozwijane przez wiodące podmioty przemysłu obronnego, takie jak Rheinmetall (we współpracy z Nitrochemem), KNDS, BAE Systems czy też właśnie koreańską firmę Hanwha Aerospace. W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje analogiczny system MACS (Modular Artillery Charge System), obejmujący między innymi ładunki M231 i M232A1. Rozwiązania te są zintegrowane z szeroką gamą systemów artyleryjskich, w tym PzH 2000, CAESAR, K9 Thunder, Archer oraz zmodernizowanymi wariantami M109, co potwierdza ich status jako de facto standardu w nowoczesnej artylerii NATO.
W wymiarze operacyjnym MCS stanowi jeden z kluczowych czynników zwiększających skuteczność artylerii jako systemu rażenia dalekiego zasięgu. Umożliwia nie tylko precyzyjne dostosowanie efektu ogniowego do charakteru celu, ale również optymalizację zużycia amunicji i czasu reakcji. W kontekście współczesnych konfliktów, w których rośnie znaczenie artylerii precyzyjnej i zdolności do prowadzenia ognia na dużych odległościach, systemy modułowych ładunków miotających stają się nieodzownym elementem budowy przewagi ogniowej i interoperacyjności sił zbrojnych.
Jego konstrukcja opiera się na zestawie powtarzalnych, hermetycznie zamkniętych modułów zawierających jednolite ładunki miotające o ściśle określonych parametrach balistycznych. Moduły te, wykonane z materiałów całkowicie spalających się w trakcie wystrzału (tzw. combustible cases), mogą być łączone w różne konfiguracje – od niskich do maksymalnych ładunków – co pozwala na precyzyjne sterowanie energią wylotową pocisku, a tym samym zasięgiem i charakterystyką trajektorii.
W przeciwieństwie do starszych rozwiązań, w których stosowano różne typy ładunków w workach lub łuskach częściowo spalających się, MCS zapewnia wysoką powtarzalność parametrów spalania i minimalizuje odchylenia balistyczne między strzałami. Ma to bezpośrednie przełożenie na zwiększenie celności ognia oraz efektywność wykorzystania amunicji, zwłaszcza w przypadku pocisków precyzyjnych i o wydłużonym zasięgu (ERFB, VLAP, Excalibur). Modułowa budowa systemu umożliwia również realizację zaawansowanych trybów ognia, takich jak MRSI (Multiple Rounds Simultaneous Impact), w których kilka pocisków wystrzelonych pod różnymi kątami i z różnymi ładunkami trafia w cel jednocześnie.
Z punktu widzenia eksploatacyjnego MCS oznacza istotną zmianę jakościową w obsłudze artylerii. Standaryzacja modułów redukuje liczbę wariantów logistycznych, upraszcza łańcuch dostaw i magazynowanie oraz zwiększa interoperacyjność między systemami artyleryjskimi różnych państw NATO. Jednocześnie zastosowanie nowoczesnych materiałów miotających oraz technologii „low vulnerability” (insensitive munitions) podnosi poziom bezpieczeństwa – zarówno w trakcie transportu, jak i użytkowania w warunkach bojowych. Czystsze i bardziej kontrolowane spalanie ogranicza osadzanie się zanieczyszczeń w przewodzie lufy, co wpływa na wydłużenie jej żywotności oraz utrzymanie stabilnych parametrów strzału w dłuższych seriach ogniowych.
Suwerenność, współpraca międzynarodowa i sojusze – trzy równorzędne filary obronności
Suwerenność obronna państwa ostatecznie mierzy się nie tym, co może kupić, lecz tym, co jest w stanie wyprodukować i utrzymać. Polska posiada ambicje, jasność strategiczną oraz fundamenty przemysłowe, by stać się znaczącym producentem amunicji 155 mm. Tym, czego potrzebuje dziś najbardziej, jest tempo – oraz właściwi partnerzy, którzy pomogą zlikwidować i zapełnić jak najszybciej lukę amunicyjną, zanim okaże się, że jest za późno.
Okno możliwości jest otwarte. Czy jednak widok z tego okna rozpościera się na Koreę Południową? Może już wkrótce się o tym przekonamy.



















