Polska przyspiesza produkcję pocisków artyleryjskich – jednak droga do amunicyjnej suwerenności jeszcze daleka

Amunicja odłamkowo-burząca spółki Dezamet. fot. PGZ
Niepewne środowisko związane z bezpieczeństwem sprawiło, że Polska intensyfikuje w końcu wysiłki mające nas, chociaż w pewnym stopniu, uniezależnić od zagranicznego uzbrojenia. Kluczowym elementem tej strategii jest zwiększenie krajowej produkcji amunicji 155 mm do 200.000 sztuk rocznie. To zaledwie kropla w morzu potrzeb – jeśli weźmiemy pod uwagę, że rosyjskie wojska wystrzeliły w 2024 roku, według różnych źródeł, 3–4,5 miliona pocisków artyleryjskich, a Ukraińscy żołnierze w tym samym czasie zużyli 2–2,5 miliona pocisków dużego kalibru – ale niech to będzie dobry prognostyk i punkt zwrotny w sposobie myślenia o bezpieczeństwie po latach marazmu i zaniedbań.

Wojna w Ukrainie uzmysłowiła państwom NATO, zwłaszcza europejskim – w których przemysł zbrojeniowy, także ten produkujący amunicję, marniał latami – jak srogie konsekwencje grożą na współczesnym polu walki żołnierzom i uzbrojeniu, którym się posługują, gdy brakuje amunicji lub szwankuje logistyka w jej dostarczaniu. Wojna w Ukrainie pokazała również, że artyleria, mimo różnych opinii, pozostaje wciąż kluczowym elementem prowadzenia działań bojowych. Większe szanse na zwycięstwo mają te armie, które mają jej dużo i mogą zużywać w walce dziennie tysiące pocisków.

Polska z amunicją miała od dawna problemy. Niestety ma je nadal, bo do odtwarzania masowej produkcji amunicji w kraju wzięto się ze znacznym opóźnieniem. Dziś trudno nadrobić wieloletnie zaniedbania, mimo powstania rządowych projektów i przeznaczenia na ten cel miliardów złotych. Chodzi zwłaszcza o amunicję artyleryjską 155 mm, będącą podstawowym kalibrem NATO.

Tak naprawdę do tej pory nie produkowaliśmy amunicji wielkokalibrowej w kraju tylko ją składaliśmy z zakupionych komponentów. Wciąż też nie produkujemy prochów wielobazowych. Kupujemy je za granicą, między innymi w Niemczech, Czechach czy we Francji, podobnie jak wiele innych elementów niezbędnych do budowy tej amunicji. Polscy generałowie, dziś poza służbą, o konieczności osiągnięcia amunicyjnej suwerenności mówili od lat. Wiedzieli to również politycy. Ile było śmiechu, gdy po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w 2015 roku nowy minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, po przeprowadzonym audycie wojska, za największy przykład nieudolności poprzedników wskazywał brak produkcji własnego prochu. Do tego produkcję samobieżnych moździerzy Rak, do których zapomniano o amunicji, porównywał do fabryki wytwarzającej tylko lewe buty. Przestało być zabawnie, gdy po ośmiu latach rządów PIS okazało się, że Pionki wciąż nie produkują prochu, a Raki nadal nie mają krajowej amunicji, tak jak nie miały jej wcześniej.

– Polska wciąż importuje kluczowe komponenty, takie jak proch, co opóźnia proces produkcji i zwiększa koszty. Proch jest importowany z Francji, z Niemiec… – potwierdziła w Sejmie Aleksandra Leo, posłanka Polski 2050. Dziś już nikogo nie trzeba przekonywać, że amunicja to więcej niż tylko zaopatrzenie. Brak pocisków nawet najnowocześniejszy sprzęt artyleryjski czy wypasione elektroniką czołgi zamienia w niewiele wartą kupę złomu. Wojsko niewiele może, gdy zabraknie amunicji. Mimo znacznego wzrostu użycia rakiet, dronów, systemów antydronowych i wykorzystania elementów wojny elektronicznej, w konflikcie rosyjsko- ukraińskim artyleria wciąż dzierży koronę królowej pola walki.

Doświadczenia wojenne Ukrainy uświadomiły również, jak wiele problemów może powodować uzależnienie armii od importu amunicji. Polska, wyciągając z tego wnioski, zaczęła wreszcie inwestować w autonomię w produkcji amunicji, szczególnie artyleryjskiej.

Zaspokojenie realnych potrzeb Wojska Polskiego – modernizującego swoje zdolności bojowe i zwiększającego liczebność w obliczu rosnących napięć geopolitycznych i intensyfikacji ćwiczeń wojskowych – znacząco zwiększyło zapotrzebowanie na amunicję. Tylko samobieżnych armatohaubic Krab, K9 i K9PL mamy ambicję pozyskać ponad 1.000.

Polska armia będzie potrzebować znacznie większych zapasów nie tylko na czas pokoju, ale przede wszystkim na wypadek kryzysu. Oznacza to konieczność budowy zdolności produkcyjnych, które będą w stanie reagować elastycznie na zmieniające się potrzeby operacyjne.

Choć rząd zapowiada inwestycje w rozbudowę zakładów produkcyjnych, proces ten wymaga nie tylko środków finansowych, ale też sprawnych procedur administracyjnych. Przykłady z przeszłości pokazują, że biurokracja potrafi skutecznie spowolnić nawet najbardziej ambitne projekty. Dodatkowo konieczne jest zapewnienie stabilności politycznej i strategicznej wizji, która nie będzie zmieniana wraz z kolejnymi kadencjami rządu. Przemysł obronny potrzebuje planowania w perspektywie dekad, nie lat.

Na drodze do amunicyjnej autonomii

To strategiczna decyzja, która ma zapewnić zdolność operacyjną Wojska Polskiego nawet w warunkach zerwanych łańcuchów dostaw. Intensywne działania w tym zakresie dają nadzieję, że tym razem deklaracje rzeczywiście zamienią się w praktyczne dokonania. Plany amunicyjne rządu są szczególnie ważne w obliczu rosnących napięć geopolitycznych i trwającej już ponad 3 lata wojny w Ukrainie. Mimo wyraźnej dominacji pojazdów bezzałogowych na polu walki, armie NATO nie zamierzają rezygnować ani z artylerii, ani z czołgów. Zwiększają produkcję amunicji, zwłaszcza tej najważniejszej, artyleryjskiej, kalibru 155 mm. Zachodni wojskowi, wywiady i politycy ostrzegają, że Rosja może być gotowa do wojny z krajami NATO w ciągu dwóch do pięciu lat. Niedawno na horyzoncie pojawiła się nawet data możliwego początku kolejnej wojny. Generał Alexus Gregory Grynkiewich, głównodowodzący wojsk NATO w Europie, podczas wizyty w Polsce powiedział, że Rosja będzie gotowa do konfrontacji z Europą już w 2027 roku. I choć atak na Polskę i NATO jest przez wielu polityków i ekspertów uważany nadal za mało prawdopodobny, to rząd, państwo i wojsko muszą brać pod uwagę najczarniejsze scenariusze. Podobnie było przecież z oceną prawdopodobieństwa ataku Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Stąd między innymi Polska w ostatnich latach intensyfikuje działania na rzecz uniezależnienia się od zagranicznych dostawców amunicji.

fot. PGZ

fot. PGZ

 

Rząd premiera Donalda Tuska ogłosił ambitny plan zwiększenia krajowej produkcji, który ma zapewnić pełną autonomię w zakresie zaopatrzenia armii w pociski, szczególnie kalibru 155 mm. Dotychczasowe działania w tym zakresie dają nadzieję, że ten plan może się udać. Generał Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego WO widzi to tak:

– Rosja nie działa według logiki zachodniej – nie interesuje jej tylko bezpieczeństwo terytorialne czy zadowolenie i dobrobyt mieszkańców. Jej cele są ideologiczne – ekspansja, podporządkowanie sobie sąsiadów i odbudowa strefy wpływów. I właśnie temu podporządkowana jest jej armia – zorganizowana ofensywnie, gotowa do działania poza granicami. I temu podporządkowane jest również społeczeństwo, które w znacznej mierze dobrobytu nigdy nie zaznało, ale wie, że jego celem jest służba i wierność ojczyźnie i władzy – Wielkiej Rosji. Nawet jeśli atak Rosji na NATO czy Polskę, wbrew prognozie przedstawionej przez generała Grynkiewicha jest mało prawdopodobny, nie zmienia to faktu, że amunicji mamy zbyt mało na wypadek ewentualnego konfliktu i uzyskanie samodzielności w jej produkcji musi stać się jak najszybciej faktem. Rządzący zapowiadają, że wkrótce się stanie.

– Produkcja amunicji dla polskiego rządu jest absolutnym priorytetem. Suwerenność tej produkcji to sprawa święta, strategia państwa na wiele lat – oświadczył wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dlatego, jak zaznaczył, Polska stawia na pełną samowystarczalność. Trzeba przyznać, że skok produkcyjny w tym zakresie jest już widoczny. W 2023 roku Polska produkowała zaledwie 5.000 pocisków 155 mm rocznie. Jak zauważył szef MON to mniej niż każda ze stron zużywa obecnie jednego dnia na froncie rosyjsko-ukraińskim. W 2025 roku liczba ta wzrosła do 30.000, a do 2028 ma osiągnąć 200.000 sztuk rocznie.

Mówił też o tym premier Donald Tusk podczas pobytu 11 sierpnia 2025 roku w Zakładach Chemicznych Nitro-Chem w Bydgoszczy. Dodajmy, że to jeden z największych na świecie producentów trotylu i materiałów wybuchowych, wysyłanych głównie do USA. Tu też elaboruje się bomby Mk 82, które są używane przez polskie samoloty F-16. Bomby te są też bardzo popularne w wielu armiach NATO.

– Chcemy, aby maksimum produkcji amunicji było w Polsce, abyśmy byli właścicielami licencji i technologii, od których zależy bezpieczeństwo naszego kraju. Chcielibyśmy, aby to wszystko, co jest możliwe do wyprodukowania w Polsce, było nie tylko produkowane, ale też zamawiane przez polskie wojsko, przez Ministerstwo Obrony Narodowej, właśnie tutaj w polskich firmach. Dzięki współpracy w przestrzeni zbrojeniowej wiele polskich zakładów ma szanse na rozwój. Chcemy ulokować w Polsce produkcję komponentów, które do tej pory musieliśmy importować. To wymiar naszej suwerenności – podkreślił premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej w Nitro-Chemie.

Więcej uzbrojenia z polskiej zbrojeniówki – także amunicji

Premier podkreślał też, że zastał dramatyczne proporcje w wydawaniu pieniędzy na obronność na korzyść zagranicznych dostawców, co również musi się zmienić. Również Cezary Tomczyk, sekretarz stanu MON zadeklarował, że rząd zrobi wszystko, aby zamówienia związane z przemysłem zbrojeniowym były realizowane właśnie w Polsce. Dotyczy to również amunicji.

– Amunicja 155 mm powinna być jednym z polskich towarów eksportowych. Tylko w zakładach Nitro-Chem powstaną trzy nowoczesne linie do elaboracji, czyli wypełnienia korpusów 155 milimetrów, ale także 120 milimetrów. Inwestycje w dofinansowanie zakładu przekraczają 100 mln złotych – zapewnił wiceszef MON.

Wcześniej Konrad Gołota, wiceminister aktywów państwowych powiedział, że w latach 2016–2022 w Polsce wyprodukowano łącznie 48.000 sztuk amunicji artyleryjskiej o tym kalibrze. Za 3 lata PGZ zakłada jej produkcję na poziomie 150.000–180.000 sztuk.

– Amunicja kalibru 155 mm będzie nam dawała pełną suwerenność – przemysłową, technologiczną, łańcucha dostaw. Nic nie zakłóci tej produkcji, nic nie sprawi, że będzie ona zagrożona. To jest budowa bezpieczeństwa dla kraju, a przez to budowa jego rozwoju – mówił wiceminister Gołota.

Z kolei Arkadiusz Bąk, który do czasu wyboru na prezesa PGZ Andrzeja Leszkiewicza pełnił czasowo jego obowiązki, powiedział, że do tej pory PGZ produkowała 5.000 korpusów pocisków rocznie, a teraz będzie produkowała 1.000, ale za to codziennie. Jak te deklaracje są realizowane? Na ile zamieniają się w konkretne przedsięwzięcia i działania, dające nam nadzieję, że ten wielki, ambitny jak na polskie warunki plan, zostanie rzeczywiście zrealizowany i to w miarę szybko?

W pierwszej dekadzie lipca PGZ poinformowała o zakończeniu procesu analiz i negocjacji ofert w zakresie wyboru dostawcy technologii produkcji amunicji 155 mm i przystępuje do uzgodnienia szczegółów z docelowym partnerem. Grupa zarezerwowała już maszyny do produkcji amunicji. Prezes PGZ Adam Leszkiewicz poinformował, że pośród dwudziestu potencjalnych partnerów, dostawców technologii, wybrano siedmiu, do których wysłano pytania, a po otrzymaniu ofert podjęto rozmowy z czterema podmiotami.

– Wyłoniliśmy wewnętrznie podmiot, którego oferta w największym stopniu spełnia nasze oczekiwania, ale też mamy drugi podmiot, z którym także chcemy podjąć rozmowy. Wszystko po to, żeby wypracować jak najlepsze ostateczne warunki w umowie, którą będziemy podpisywać. Przed nami krótki okres kilku tygodni intensywnych negocjacji, które dadzą nam możliwość wypracowania ostatecznych rozwiązań i wtedy szczegółowo poinformujemy, który to podmiot, w jakim zakresie i w jakim stopniu spełnia nasze oczekiwania związane z dostawą technologii – zapewnił prezes PGZ.

Jeśli chodzi o amunicję, to wydarzenia związane z intensywnym zwiększeniem jej produkcji nabrały tempa dopiero niedawno. W ramach rządowego programu Narodowej Rezerwy Amunicji MON w 2023 roku zawarło z konsorcjum PGZ-Amunicja – którego liderem jest Polska Grupa Zbrojeniowa, a w skład konsorcjum wchodzą Zakłady Metalowe Dezamet, MESKO, Zakłady Chemiczne Nitro-Chem, Zakład Produkcji Specjalnej Gamrat oraz Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma – umowę na dostawy blisko 300.000 sztuk amunicji artyleryjskiej kaliber 155 mm. Wartość kontraktu wyceniono na ponad 10 mld zł. Dostawy amunicji miały trafiać do wojska w latach 2024–2029. W 2024 roku w bydgoskim Nitro-Chemie uruchomiono nową linię technologiczną przeznaczoną do elaboracji pocisków, dzięki czemu podwojono możliwości produkcyjne w tym zakresie.

Polska Grupa Zbrojeniowa jako pierwsza, już pod koniec marca 2024 roku, złożyła dokumenty do Funduszu Inwestycji Kapitałowych, podlegającego Ministerstwu Aktywów Państwowych, na przyznanie wsparcia finansowego wysokości około 2,5 mld zł na rozbudowę zdolności do produkcji amunicji wielkokalibrowej. Ministerstwo Aktywów Państwowych i państwowa Polska Grupa Zbrojeniowa podpisały 2 lipca 2025 roku umowę inwestycyjną na ponad 2,4 miliarda złotych dofinansowania czterech spółek mających produkować amunicję, czyli spółek Dezamet, MESKO, Nitro-Chem i Gamrat.

PGZ S.A. poinformowała w sierpniu 2025 roku, że podpisały umowy inwestycyjne ze spółkami z domeny amunicyjnej. Zgodnie z założeniem środki finansowe otrzymają:

  1. Zakłady Metalowe Dezamet S.A. – na rozbudowę potencjału produkcyjnego amunicji wielkokalibrowej 155 mm – kwota dofinansowania wyniesie 1.358.000.000 zł;
  2. MESKO S.A. – na zwiększenie mocy produkcyjnych korpusów 155 mm – kwota dofinansowania wyniesie 887.200.000 zł;
  3. zakłady Chemiczne Nitro-Chem S.A. – na zakup linii technologicznych do elaboracji amunicji wielkokalibrowej 155 mm – kwota dofinansowania wyniesie 113.304.300 zł;
  4. Zakład Produkcji Specjalnej Gamrat sp. z o.o. – na budowę instalacji i produkcji gazogeneratorów – kwota dofinansowania wyniesie 66.170.000 zł – ich wykorzystanie w pociskach 155 mm pozwala na zwiększenie donośności nawet o 20%, dzięki czemu nasze samobieżne armatohaubice Krab będą mogły razić cele w odległości do 40 km.

Tym samym koncepcja zakładająca organizację 3 fabryk amunicji w ramach PGZ jest więc cały czas intensywnie realizowana.

Co istotne, obecny zarząd MESKO S.A. już w zeszłym roku podjął decyzję o realizacji inwestycji związanych ze zwiększaniem możliwości produkcyjnych w fabryce w Kraśniku w zakresie korpusów i den do amunicji 155 mm. W drugiej połowie 2024 roku z funduszy własnych MESKO nabyło od Fabryki Łożysk Tocznych w Kraśniku kompleks nieruchomości składających się z trzech działek o łącznej powierzchni około 1,53 ha. Pozyskane tereny są wyposażone w niezbędną infrastrukturę przemysłową. Spółka zakupiła także od gminy Kraśnik działkę o powierzchni ponad 1 ha pod przestrzeń magazynową. Zawarto również umowy na zakup kolejnych urządzeń.

– Dzięki tym działaniom jesteśmy przygotowani do szybkiej i sprawnej realizacji inwestycji w ramach przyjętego harmonogramu – podkreśla Renata Gruszczyńska, prezes zarządu MESKO S.A.

Prace mają ruszyć jeszcze w tym roku, a ich zakończenie przewidziano na trzeci kwartał 2027 roku. Dzięki temu MESKO zwiększy swoje zdolności produkcyjne do poziomu 100.000 sztuk amunicji 155 mm rocznie.

– Już teraz nie montujemy importowanych z zagranicy gotowych elementów. Wszystkie części amunicji wytwarzamy własnym sumptem, na naszych liniach technologicznych, przy zaangażowaniu niezwykle doświadczonej załogi. Po osiągnięciu docelowych mocy produkcyjnych nadal będziemy bazować na materiałach pochodzących z krajowego łańcucha dostaw, by zachować suwerenność produkcji. Mówiąc nieco metaforycznie: każda część amunicji wielkokalibrowej, która opuści naszą fabrykę, będzie „biało-czerwona” – podkreśla Renata Gruszczyńska, prezes zarządu MESKO S.A.

fot. MESKO

fot. MESKO

 

Amunicyjna suwerenność za 3 lata

– Do końca 2028 roku w Polsce powstaną trzy nowe fabryki amunicji. Dzięki temu będziemy mieli nowe zdolności obronne i będziemy suwerenni w zakresie produkcji najbardziej potrzebnej amunicji – zapewniał wiceminister obrony Cezary Tomczyk podczas wspomnianej wizyty w Zakładach Nitro-Chem.

Koncepcja PGZ zakłada powstanie trzech fabryk, a właściwie grup spółek pracujących na jeden końcowy produkt, jak również rozbudowę dotychczasowych ośrodków i budowę nowych linii produkcyjnych. PGZ zadeklarowała, że w ciągu kilku tygodni zakończy negocjacje z dostawcą technologii do produkcji amunicji dla artylerii. Uruchomienie produkcji próbnej jest planowane na czwarty kwartał 2027 roku.

Jak podało Ministerstwo Aktywów Państwowych, inwestycje w każdej spółce mają polegać na budowie niezbędnej infrastruktury, takiej jak budynki i hale produkcyjne, oraz zakupie nowoczesnych maszyn i urządzeń.

Z podanych przez PGZ informacji wynika, że pierwsza fabryka będzie odpowiedzialna za produkcję pocisków w obecnej technologii z dotychczasowymi partnerami, ale przy założeniu istotnego zwiększenia zdolności wytwórczych – do 100.000 sztuk rocznie. Ten produkt tworzą należący do MESKO zakład w Kraśniku (woj. lubelskie), Nitro-Chem w Bydgoszczy, Gamrat w Jaśle i Dezamet w Nowej Dębie (oba w woj. podkarpackim).

Druga fabryka ma być nastawiona na produkcję nowej generacji pocisków do armatohaubic, takich jak Krab i K9. Tu mowa o zdolności do produkcji do 80.000 sztuk rocznie. Produkcja ma zaczynać się w Dezamecie, w nowej, jeszcze niepodanej lokalizacji. Kolejne etapy produkcji mają odbywać się w Nitro-Chemie i Gamracie, a montaż końcowy znów w Dezamecie.

Trzecia fabryka, zwana w koncepcji PGZ prochownią, ma być centrum produkcji nowej generacji prochów oraz ładunków miotających do amunicji wielkokalibrowej. Na ten produkt ma składać się praca Grupy Azoty, która ma produkować nitroguanidynę i nitroglicerynę, które następnie mają trafiać do zakładu w Pionkach, który należy do MESKO, gdzie powstaną ładunki prochowe. W tym celu jesienią 2024 roku PGZ i jej spółki zależne podpisały list intencyjny z Grupą Azoty.

To dopiero początek – ale produkcja 200.000 sztuk amunicji 155 mm to kropla w morzu potrzeb

Specjaliści podkreślają, że choć plany zwiększenia krajowej produkcji amunicji do 200.000 sztuk rocznie w ciągu najbliższych trzech lat budzą nadzieję na większą niezależność militarną – i Polska weszła na właściwa drogę prowadzącą do uzyskania przez Wojsko Polskie militarnej autonomii – to jesteśmy jednak dopiero na początku tej drogi.

Osiągniecie tego celu nie będzie ani szybkie, ani łatwe, a droga do pełnej samodzielności w tym zakresie jest nie tylko długa, ale i wyboista. Szacuje się, że ukraińska armia zużywa dziennie od 5.000 do 10.000 sztuk amunicji artyleryjskiej.

– Produkcja 180.000 sztuk amunicji artyleryjskiej 155 mm rocznie to kropla w morzu potrzeb – uważa płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu i były ambasador Polski w Korei Południowej.

Jego zdaniem spór, ile tej amunicji powinniśmy produkować nie dotyczy jedynie liczb, ale też filozofii obronnej. Powinniśmy odpowiedzieć na pytanie, czy Polska ma być gotowa na pełnoskalowy konflikt, czy tylko na ograniczone działania. Odpowiedź jest jednoznaczna. Powinniśmy przyjąć wariant najbardziej pesymistyczny. To znaczy, że Polska musi być gotowa na wojnę artyleryjską na warunkach rosyjskich. A tam Ukraina w ciągu kilkunastu miesięcy zużyła już większość z 3 mln amunicji artyleryjskiej, które dostała w ramach czeskiej inicjatywy pomocy amunicyjnej.

Amunicja dla Raka. fot. Dezamet

Amunicja dla Raka. fot. Dezamet

 

Pomogą firmy prywatne – mogą produkować amunicję szybciej niż spółki państwowe

Amunicji będziemy potrzebować znacznie więcej niż planowane 200.000 sztuk rocznie i to już teraz, nie za trzy lata. W przypadku konfliktu o wysokiej intensywności, zużycie amunicji może sięgać setek tysięcy sztuk miesięcznie. Mówili o tym polscy generałowie, dziś poza służbą, ale nie tylko. Na skalę wyzwań w tym zakresie zwrócił też uwagę analityk Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, Mateusz Kacperski.

– Obecnie produkcja amunicji tego typu w państwach członkowskich Unii Europejskiej nie przekracza 600.000 sztuk rocznie, podczas gdy w Rosji jest zdolna do produkcji 4–4,5 miliona sztuk. Rosyjskie możliwości trzykrotnie przekraczają zsumowaną produkcję Europy oraz USA – podkreślił Mateusz Kacperski.

Świadome tych wyzwań jest również Ministerstwo Obrony Narodowej. Potrzeby są ogromne, zwłaszcza, że równie pilnie potrzebujemy amunicji czołgowej i wielu innych jej rodzajów, ze strzelecką włącznie. Wicepremier Kosiniak-Kamysz ocenił, że produkcja amunicji, do której uruchomienia szykuje się PGZ, nie wystarczy na potrzeby polskiej armii. Stąd między innymi wielka otwartości resortu obrony na inicjatywy prywatne, o czym często mówi szef MON.

I tak się dzieje. Polska, oprócz inwestycji państwowych, coraz śmielej angażuje sektor prywatny. To nie tylko przyspiesza proces budowy zdolności produkcyjnych, ale też zwiększa elastyczność i konkurencyjność całego systemu.

Jednym z najbardziej ambitnych projektów realizowanych przez sektor prywatny jest inwestycja Grupy Niewiadów. Firma planuje budowę fabryki amunicji wielkokalibrowej, która ma produkować do 180.000 pocisków kalibru 155 mm rocznie, czyli więcej niż obecne zdolności państwowych zakładów.

– Mamy wszystkie pozwolenia, certyfikaty, stosowne koncesje. Mamy kadrę, środki i my to po prostu zrobimy – zapewnia Grzegorz Niedzielski, prezes Grupy.

Obok szybkiej realizacji inwestycji – bo prywatne firmy nie są ograniczone biurokracją państwową, dywersyfikacją dostaw, bo większa liczba producentów zmniejsza ryzyko przestojów – ważne znaczenie dla wojska ma też fakt, że inwestycje te realizowane z własnych środków nie obciążają budżetu MON. Przykładowo Grupa Niewiadów w budowę fabryki amunicji, trotylowni i lakierni już zainwestowała 250 mln zł z własnych środków.

Także Polska Grupa Amunicyjna (PGA), to prywatna inicjatywa przemysłowa, skupiająca kilka firm z sektora zbrojeniowego. Liderem konsorcjum jest Grupa WB, największy prywatny producent systemów elektronicznych kierowania i zarządzania polem walki, łączności, bezzałogowych statków powietrznych i amunicji krążącej w Polsce. Należą tu też Ponar Wadowice, firma specjalizująca się w obróbce metali i układach hydraulicznych do pojazdów pancernych oraz Spółka TDM, której specjalnością są procesy chemiczne przydatne między innymi przy wytwarzaniu prochu oraz produkcji komponentów do amunicji 155 mm. Udziałowcem konsorcjum z pakietem większościowym (51% udziałów), zajmującym się wsparciem finansowym i organizacyjnym, jest Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP).

Grupa planuje na Dolnym Śląsku budowę fabryki do produkcji amunicji artyleryjskiej 155 mm do haubic Krab, K9, Krab-2, która docelowo ma być całkowicie polskim produktem, bez ograniczeń licencyjnych. Planowana zdolność produkcyjna to 100.000 sztuk rocznie od 2028 roku. Inwestycja realizowana jest w ramach programu Narodowej Rezerwy Amunicyjnej (NRA).

Wymienione powyżej firmy (Grupa WB, Ponar Wadowice, TDM i ARP) wchodzą też w skład prywatnej spółki Polska Amunicja, która z inicjatywy jej prezesa, Pawła Poncyliusza, została zorganizowana jako grupa kapitałowa. Jej celem jest również budowa nowoczesnej fabryki amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm, w pełni spolonizowanej i niezależnej od licencji zagranicznych. Również ta spółka współpracuje z Agencją Uzbrojenia w ramach programu NRA. Dodajmy, że rozpoczęcie produkcji modułów amunicji 155 mm rozpoczęto już w 2024 roku. Dostawy amunicji mają się rozpocząć od 2028 roku.

Przypomnijmy, że Grupa WB jest teraz w tracie procesu tworzenia spółki joint venture z Hanwha Aerospace, w ramach której przewidziano transfer technologii, dzięki czemu w Polsce będą produkowane pociski rakietowe CGR-080, do koreańskich systemów artylerii rakietowej Homar-K. I to najpóźniej za 3 lata.

 

Relację z podpisania przez Hanwha Aerospace i Grupę WB kluczowych warunków umowy dotyczącej stworzenia spółki joint venture i budowy wspólnej fabryki pocisków kierowanych w Polsce można obejrzeć tutaj:

 

Tak więc skok w samodzielną produkcję amunicji, tak naprawdę, jest dopiero przed nami. Aby Polska mogła realnie myśleć o autonomii, to planowane 200.000 sztuk nabojów 155 mm rocznie należy rozumieć jako cel minimalny. Docelowo powinno ich być co najmniej kilkaset tysięcy sztuk, z możliwością szybkiego zwiększenia produkcji w razie potrzeby.

Pomińmy wdawanie się licytację, czy zapasy amunicji powinny wynosić 1,5 czy 3 mln sztuk, bo to obecnie wróżenie z fusów. Ale, aby zdolności produkcyjne związane z amunicją wielkokalibrową stały się realne, konieczne będą dalsze inwestycje w nowe technologie, takie jak automatyzacja, cyfryzacja i innowacje materiałowe, które mogą znacząco zwiększyć wydajność i jakość produkcji. Niezbędna będzie także budowa krajowego łańcucha dostaw, bo uniezależnienie się od zagranicznych komponentów to klucz do odporności systemu.

Osiągnięcie pełnej autonomii w produkcji amunicji wymaga nie tylko zwiększenia mocy produkcyjnych, ale również stworzenia kompleksowej strategii rozwoju przemysłu obronnego. W grę wchodzi budowa nowych zakładów, ale także szkolenie kadr, bo bez profesjonalistów, inżynierów, ale i naukowców, nie będzie przemysłu amunicyjnego i żadnego innego.

Potrzebne są programy edukacyjne i zachęty do pracy w sektorze obronnym, inwestycje w badania i rozwój, dywersyfikacja źródeł dostaw surowców oraz wspomniana wcześniej stabilna polityka obronna. Przemysł potrzebuje jasnych, długofalowych celów i gwarancji ich realizacji. Politycy o tym wiedzą. Deklarują wyłączenie spraw związanych z bezpieczeństwem z partyjnych sporów, ale rzeczywistość skrzeczy i wciąż pokazuje krzywą gębę.

Wszystko wskazuje na to, że właśnie realizacja programu produkcji amunicji w kraju i uzyskanie autonomii w tym zakresie będzie jednym z najważniejszych sprawdzianów deklaracji o bezpieczeństwie, który określi jakość naszej klasy politycznej.

Klaudiusz Kaleta

redaktor naczelny SektorObronny.pl
Data publikacji:
sierpień 2025
Udostepnij:
Inwestycje w bezpieczeństwo bez biurokracji – przełom dla armii i przemysłu?

Inwestycje w bezpieczeństwo bez biurokracji – przełom dla armii i przemysłu?

Forum Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego, które odbyło się w marcu 2025 roku, zostało zorganizowane przez Polską Grupę Zbrojeniową, a głównymi odbiorcami tego spotkania były spółki sektora prywatnego, które dotąd nie działały na rzecz branży zbrojeniowej. Chodziło o przekonanie i nakłonienie prywatnych firm cywilnych do nawiązania współpracy i wsparcia sektora zbrojeniowego. Padły też deklaracje polityczne, że inwestycje w bezpieczeństwo zostaną pozbawione zbędnej biurokracji i przyspieszone. I wszystko wskazuje na to, że po niespełna pół roku, zapowiedzi te mają szansę na realizację, bo właśnie uchwalona została ustawa zmieniająca dotychczasowy model inwestycyjny w obszarach newralgicznych dla bezpieczeństwa narodowego.

Suwerenność technologiczna i długofalowe inwestycje w rozwój kadr – to gwarancje rozwoju i innowacyjności polskiego przemysłu obronnego

Suwerenność technologiczna i długofalowe inwestycje w rozwój kadr – to gwarancje rozwoju i innowacyjności polskiego przemysłu obronnego

Od systemów dowodzenia dla Marynarki Wojennej po ochronę infrastruktury krytycznej i zaawansowane technologie dla obrony powietrznej – Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej, powszechnie znany w środowisku ekspertów jako CTM, od ponad 40 lat stanowi kluczowy filar polskiego przemysłu obronnego. W rozmowie z prezesem Marcinem Wiśniewskim przyglądamy się ewolucji firmy, roli suwerenności technologicznej, wyzwaniom związanym z kształceniem nowych kadr oraz globalnym ambicjom CTM. Jakie znaczenie dla bezpieczeństwa Bałtyku ma projekt Cyfrowy Bałtyk? Jakie innowacje firma rozwija w obszarze bezzałogowych systemów morskich i powietrznych? Jak CTM włącza się w program Wisła i współpracę z NATO? Odpowiedzi na te między innymi pytania można znaleźć właśnie czytając wywiad lub oglądając go w wersji wideo, do której odesłanie znajduje się poniżej!

Izraelskie rozwiązania dla bezpieczeństwa i obronności to sprawdzony w boju asortyment – teraz Izrael chce zainteresować nimi Polskę

Izraelskie rozwiązania dla bezpieczeństwa i obronności to sprawdzony w boju asortyment – teraz Izrael chce zainteresować nimi Polskę

Izraelskie firmy z sektora obronnego zaprezentowały w Warszawie swoją ofertę produktów, którą mogą być zainteresowane polskie Siły Zbrojne, Straż Graniczna i inne służby odpowiedzialne za obronność i ochronę obiektów strategicznych podczas konferencji „Defense and Homeland Security Conference”, zorganizowanej przez IMPROVATE Group z Izraela oraz polską firmę JJB Defence ze Szczecina. Podczas panelu eksperckiego, który był również elementem konferencji, dyskutowano między innymi na temat wykorzystania zaawansowanych technologii we współczesnych działaniach wojennych. Wnioski z konferencji – w kwestiach bezpieczeństwa i obronności musimy przewidywać nieprzewidywalne.

Sektor Obronny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.