Polskie zbrojenia bez granic – Polska kupuje nie tylko za środki unijne i nie tylko w Europie

Zakupy Polski poza programem SAFE. fot. ilustracyjne IFF
Europa od lat mówi o przygotowaniach do wojny z Rosją, ale to Polska jako pierwsza zaczęła realnie budować zdolności odstraszania. Warszawa nie straszy deklaracjami – kupuje broń, która ma sprawić, że Kreml dwa razy zastanowi się, zanim podniesie rękę na NATO. Wydajemy na to ogromne pieniądze. Problem w tym, że zbroimy się głównie za granicą, za pożyczone pieniądze – i to nie tylko z programu SAFE, ale także za pożyczki spoza Unii Europejskiej – a wydatki na import uzbrojenia przekraczają możliwości polskiego budżetu obronnego. Spróbujmy wyjaśnić, jak do tego doszło i przeanalizować, ile nas kosztuje bezpieczeństwo.

Od dłuższego czasu najwyżsi dowódcy wojskowi NATO, agencje wywiadowcze i czołowi politycy państw Sojuszu Północnoatlantyckiego straszą nas wojną, która może wybuchnąć nawet za 2–5 lat. Również Rosjanie grożą konfliktem w regionie, podnosząc temperaturę i eskalując napięcie, jak nigdy wcześniej. Co w tej sytuacji robi Europa? Według analityków wielu przywódców wciąż nie dostrzega, jak bardzo niebezpieczny staje się świat dookoła nas. Choć europejscy przywódcy obudzili się w końcu z letargu gwarancji bezpieczeństwa i dobrobytu gwarantowanych przez Stany Zjednoczone, w którym tkwili przez dekady, to wciąż jeszcze nie chcą wstać z łóżka. Przynajmniej nie wszyscy. W debacie europejskiej wciąż dominuje retoryka i zapowiedzi działań. Padają deklaracje, że trzeba się przygotować na ewentualną wojnę, zwiększyć znacznie wydatki na obronność i odbudować armie, ale efekty tych zapowiedzi nadal są zbyt mało widoczne.

Polska przyjęła zupełnie inną strategię. W czasie, w którym europejscy sojusznicy dopiero od niedawna i wciąż powoli zwiększają siły zbrojne i możliwości produkcyjne przemysłu zbrojeniowego mogącego realnie odstraszać Rosję – Polska, jako pierwsza w Europie, zamiast żyć w atmosferze ciągłego lęku i mówić o konieczności zbrojeń, postanowiła sama zwiększyć swoje siły zbrojne. To nie jest modernizacja kosmetyczna, jak wcześniej, ale realizacja strategii odstraszania.

– To strategia oparta na założeniu, że Rosję przed agresją może powstrzymać tylko jedno – koszt agresji będzie większy niż potencjalny zysk – uważa generał dywizji doktor Roman Polko, były dowódca jednostki Grom i były zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Nie oznacza to, że wierzymy, iż sami będziemy mogli powstrzymać ewentualna agresję. Nie wątpimy też w wagę i siłę sojuszu, do którego przynależymy. Jednak doskonale zdajemy sobie sprawę w tego, że Rosja nie musi wypowiedzieć wojny, by ją prowadzić. Do tego NATO reaguje wolniej niż Rosja atakuje.

Według wojskowych pierwsze 72 godziny decydują o wszystkim. Dlatego budujemy najsilniejszą armię lądową w NATO, by w razie konieczności, przynajmniej na początku, mogła walczyć sama i była gotowa do natychmiastowej odpowiedzi – także ofensywnej, wyprzedzającej i skutkującej atakami na strategiczne cele na terytorium agresora – zanim jeszcze agresor podejmie działania. To nie jest polityczna deklaracja, ale wojskowa konieczność. I choć nadal nie mamy oficjalnie zaktualizowanej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, takie założenia wydają się bezdyskusyjne.

Zob. więcej między innymi na temat założeń Strategii Bezpieczeństwa Narodowego:

Gen. Bogusław Pacek: Stany Zjednoczone Europy w obronności albo uzależnienie od USA lub Chin – taki jest wybór

Gen. Stanisław Koziej: Bezpieczeństwo narodowe to zdolność przewidywania zagrożeń i skutecznego reagowania

Strategia bezpieczeństwa, sojusze oraz odporność państwa i społeczeństwa – trzy filary, bez których nie zbudujemy bezpieczeństwa Polski i Europy

Rosja buduje już armię na kolejne wojny – ich strategia jest długofalowa a Europy reaktywna i spóźniona

Jakie są faktyczne wydatki Polski na obronność?

Polska przebudowuje armię szybciej niż jakiekolwiek państwo w NATO oraz buduje zdolności, które mają zniechęcić Kreml do wojny, zanim ta się zacznie. Modernizacja armii na tak dużą skalę kosztuje ogromne pieniądze. Jesteśmy pierwszym z krajów NATO, który przeznacza na obronność prawie 5% swojego PKB.

Polskie wydatki zbrojeniowe rosną rekordowo z roku na rok. W 2024 roku pełny budżet obronny Polski (cześć 29 budżetu MON oraz środki z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – FWSZ) wyniósł około 165–166 mld zł. Rok później wzrósł do rekordowej kwoty 186,6 mld zł – z czego 62,3 mld zł pochodziło z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Na 2026 rok zaplanowano jeszcze wyższy budżet obronny – razem z FWSZ to ponad 200 mld zł. Z informacji MON wynika, że wartość już podpisanych umów modernizacyjnych przekroczyła 500 mld zł, a zgodnie z założeniami wieloletniego Planu Modernizacji Technicznej (PMT) do 2030 roku będzie to około 640 mld zł. Według prognoz do 2035 roku wartość zakontraktowanych dostaw ma się zbliżyć do 800 mld zł.

Od maja 2026 roku do wydatków z budżetu oraz FWSZ doszły pieniądze z unijnego programu SAFE. Jesteśmy największym beneficjentem tego instrumentu pożyczkowego Unii Europejskiej. Mimo weta prezydenta RP wobec ustawy o SAFE i sprzeciwu opozycji co do jej wprowadzenia, Polska otrzyma około 187 mld zł mld zł z tego funduszu, między innymi z niższym oprocentowaniem niż na komercyjnym rynku, z odroczeniem spłat na 10 lat i innymi korzyściami, włącznie z możliwością umorzenia części długu.

Więcej na temat debaty o programie SAFE, argumentach stron debaty politycznej oraz obalaniu fake newsów na temat tego programu przeczytasz w artykułach:

Europejski SAFE storpedowany? Polski SEJF w zamrażarce? Co oznacza weto prezydenta dla obronności?

Huragan umów z SAFE – ogromne pieniądze z umów trafiają do polskich firm zbrojeniowych

Dyskusja wokół unijnego instrumentu SAFE szybko przeniosła się z poziomu merytorycznej analizy na grunt wewnętrznego politycznego sporu. Poszczególne ugrupowania wykorzystywały temat do prezentowania własnej narracji dotyczącej bezpieczeństwa, suwerenności i relacji z Unią Europejską. I choć staramy się jako portal ekspercki stronić od polityki, z dziennikarskiego obowiązku musimy przypomnieć jednak sposób politycznej narracji.

Prezes Jarosław Kaczyński twieredził, że program SAFE spowoduje, że Polska będzie pod niemieckim butem. Prezydent RP, przekonywał Polaków, że pieniądze z programu SAFE to między innymi mechanizm polityczny zagrażający polskiej suwerenności, zadłużający Polskę na całe pokolenia, pomijając zupełnie fakt, że w zadłużaniu państwa na zakupy dla wojska Prawo i Sprawiedliwość odegrało także za czasów swoich rządów niebagatelną rolę, o czym za chwilę.

I choć ku zaskoczeniu wszystkich, mogłoby się wydawać, że prezydent zmienił ostatnio zdanie i stwierdził, że pieniądze z SAFE, to historyczna szansa dla Polski, a unijne środki dadzą impuls do rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego, to komentarze na ten temat są raczej sceptyczne i ostrożne.

– Wciąż czekamy jeszcze na taki duży, mocny tlen dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Dzisiaj ten przemysł zbrojeniowy będzie się rozwijał między innymi za sprawą kredytu, który trafił do Polski, kredytu z Unii Europejskiej – powiedział prezydent Karol Nawrocki podczas konferencji Poland Future Summit, która odbyła się 22 czerwca 2026 roku, co mogłoby sugerować zmianę jego nastawienia do tego projektu, ale jednocześnie dodał, że liczy na przyjęcie jego projektu „Polski SEJF 0%”, który prezentował wraz z szefem NBP Adamem Glapińskim, i który określił jako „genialny pomysł”.

Zdania na pewno nie zmieniła jednak nadal większość przedstawicieli partii prawicowych, którzy – mówiąc oględnie – konsekwentnie oceniają unijny instrument jako rozwiązanie nadmiernie zadłużające Polskę, uzależniające nas od Unii Europejskiej, ograniczające swobodę prowadzenia polityki obronnej i budzące wątpliwości co do rzeczywistych korzyści dla krajowego przemysłu zbrojeniowego.

Polityczny spór zapewne niebawem wybuchnie ponownie, ponieważ niedawno wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił, że w Brukseli rozpoczynają się prace nad programem SAFE II. Na dodatek, na tym etapie, przy kontraktach za pozyskane pieniądze będziemy musieli współpracować przynajmniej z jednym partnerem z Unii Europejskiej, więc polskie pieniądze popłyną za granicę. Oczywiście pieniądze z zagranicy popłyną również do Polski, ale będzie to na pewno kolejny powód opozycji do ataków i podgrzewania emocji społecznych.

Skąd braliśmy pieniądze na zbrojenia zanim powstał program SAFE?

Wróćmy jednak do pieniędzy na zakupy dla wojska. Bez środków z unijnego funduszu modernizacja armii byłaby niemożliwa – budżet MON nie udźwignąłby ciężaru zakupów na tak ogromna skalę, mimo że wskaźnik udziału wydatków na zakup uzbrojenia w budżecie rośnie również błyskawicznie. W 2022 roku wynosił on 33,4%, rok później wzrósł do 44,7%, by w 2025 roku osiągnąć 54,4% – najwięcej w NATO.

Biorąc pod uwagę skumulowane wydatki obronne z budżetu państwa, to środki z programu SAFE – mimo że ich wartość już dorównuje niemal wysokości tegorocznego budżetu obronnego – to wciąż tylko wierzchołek góry lodowej naszych wydatków na zbrojenia.

Największe i najdroższe kontrakty finansujemy już od lat głównie długiem oraz wieloletnimi umowami z budżetu państwa i funduszy okołobudżetowych. Do tego pieniądze te w dużej części płyną za granicę. A są to gigantyczne sumy.

Import uzbrojenia w latach 2016–2025 wzrósł o 852%, w porównaniu z latami 2006–2015. Polska stała się największym importerem broni w NATO i zajmuje siódme miejsce na świecie. Udział polskiego przemysłu w tych wydatkach w 2021 roku wyniósł zaledwie 12,1% i praktycznie utrzymywał się bez zmian do 2025 roku, kiedy to wzrósł do niecałych 14%. Jednak wskaźnik wpierania polskich firm zamiast zagranicznych (filozofia local content), za tego rządu, który deklaruje, że chce w polskim przemyśle lokować co najmniej 50% środków przeznaczanych na uzbrojenie armii, wyraźnie się zmienił.

Dopiero w ostatnich trzech latach wojsko zaczęło podpisywać większe kontrakty z polskim przemysłem. Z informacji MON wynika, że wskaźnik udziału polskiego przemysłu w budżecie obronnym z 13,8 % za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, wzrósł obecnie do blisko 40%. Realnie jednak, to dopiero pieniądze z SAFE przybliżą zdecydowanie realizację deklaracji o przeznaczaniu 50% środków na zakup uzbrojenia w polskich firmach obronnych.

Nie zmienia to faktu, że zarówno zawarte już wcześniej kontrakty zagraniczne, jak i nowe umowy, będące kontynuacją zawartych wcześniej porozumień, przekraczają znacznie wartość rocznego budżetu Polski na obronę. Tak ogromnymi wydatkami finansowymi i determinacją w modernizacji sił zbrojnych dajemy przykład Europie, ale nie dzieje się to bez problemów. Jednym z najważniejszych jest to, że gigantyczne zobowiązania finansowe spowodowane zaciągniętymi kredytami na zakupy uzbrojenia w USA, Korei Południowej, Wielkiej Brytanii, Norwegii czy Szwecji, których łączna wartość przekracza setki miliardów złotych, drastycznie przekraczają możliwości naszego budżetu.

Co gorsze – SAFE nie rozwiąże tego problemu, ponieważ części zagranicznych kontraktów nie da się spłacić z pieniędzy z tego mechanizmu, które są przeznaczone przede wszystkim na rozwój i rozbudowę krajowego przemysły obronnego oraz ewentualnie na współpracę w ramach państw członkowskich Unii Europejskiej.

A my importujemy jeszcze znaczną część broni i uzbrojenia z państw spoza Unii Europejskiej, z której nie jesteśmy w stanie zrezygnować. Te zobowiązania finansowe idą w setki miliardów złotych i są rozproszone po całym świecie. To zwiększa dług publiczny i ryzyko finansowe. Aby tego uniknąć rządzący chcą renegocjować umowy, by spłatę kontraktów kredytowanych przez USA czy Koreą Południową rozłożyć na dłuży czas – zamiast na lata, na dekady. Takie negocjacje już podobno trwają. Przypomnijmy więc, o jak duże pieniądze chodzi i które z zawartych kontraktów w najbardziej znaczący sposób wpłynęły na nasze zadłużenie.

Zakupy zbrojeniowe w Stanach Zjednoczonych

Z oficjalnych danych wynika, że Polska lokuje największą część zamówień w Stanach Zjednoczonych. Za 32 samoloty F‑35A Lightning II, z których 3 są już w Polsce a 7 kolejnych jest oblatywanych przez polskich pilotów, zapłaciliśmy około 18 mld zł.

Dwie baterie Patriot ze sprzętem i systemem kierowania zapłaciliśmy około 20 mld zł, a za prawie 100 śmigłowców Apache AH -64D zapłacimy około 40 mld zł.

Czołgi Abrams to kolejne 25 mld zł.

Systemy artylerii rakietowej HIMARS – 20 sztuk, w tym dwie szkolne – to 414 mln dolarów – a umowa ramowa z 2023 roku na pozyskanie kolejnych 486 wyrzutni opiewa maksymalnie na 10 mld dolarów, czyli kolejne 40 mld zł.

Poza gigantycznymi kontraktami na Patrioty, Apacze, Abramsy i HIMARS-y, Polska zawarła w ostatnich latach szereg kolejnych umów z USA, które także znacząco zwiększają nasze zobowiązania finansowe, między innymi na:

  • zakup IBCS – zintegrowanego systemu dowodzenia obroną powietrzną – umowa zawarta w lutym 2024 roku o nieujawnionej wartość, ale to jeden z największych kontraktów w programie Wisła i Narew;
  • odbiorniki radiowe do programu Wisła i Narew – umowa zawarta we wrześniu 2024 roku o wartości około 16,7 mln dolarów (ponad 80 mln zł), ale to ważny element integracji systemów przeciwlotniczych średniego i krótkiego zasięgu;
  • rozwój systemów obrony powietrznej, logistyki i szkolenia w II. fazie programu Wisła (kolejne baterie Patriot) – umowa zawarta w marcu 2025 roku o wartości 2 mld dolarów (ponad 7,5 mld zł);
  • rakiety powietrze–powietrze najnowszej generacji AIM‑120D‑3 AMRAAM dla F‑35 – umowa zawarta w listopadzie 2025 roku o wartość około 500 mln dolarów (ponad 1,8 mld zł).

Do tego z budżetu obronnego finansujemy budowę bazy logistycznej, na przykład dla samolotów F-35 (już około 1 mld zł) czy Autoryzowane Centrum Serwisowe Silników Abrams, na które umowę o wartości 300 mln zł podpisano w maju 2026 roku. Polska będzie dzięki temu porozumieniu jednym z trzech państw na świecie z takim centrum, po USA i Australii, ale nie obejdzie się bez inwestycji (więcej na ten temat przeczytasz w artykule: Abramsy zyskują zaplecze serwisowe w Dęblinie – Honeywell i WZL-1 uruchomią centrum obsługi silników AGT1500).

Według MON i Agencji Uzbrojenia, w realizacji jest już ponad 140 kontraktów o wartości około 50 mld dolarów, a łączne zobowiązania wobec USA – jak powiedział niedawno Cezary Tomczyk, wiceszef MON, sięgają już 65 mld dolarów (ponad 200 mld zł).

Warto przy tym przypomnieć, że Stany Zjednoczone również wsparły finansowanie modernizacji polskiej armii. We wrześniu 2023 roku administracja USA, za zgodą Kongresu, przyznała Polsce rekordową w historii programu Foreign Military Financing (FMF) bezpośrednią pożyczkę w wysokości 2 mld dolarów na zakup amerykańskiego uzbrojenia, a w 2024 roku uruchomiono kolejne finansowanie, dzięki czemu łączna wartość amerykańskich pożyczek dla Polski wzrosła do ponad 7 mld dolarów, czyniąc nas największym beneficjentem tego mechanizmu w ostatnich latach.

Środki te – choć zostały przyznane na preferencyjnych zasadach – nie stanowią jednak bezzwrotnej pomocy. To pożyczki, które Polska musi spłacić. Ich atrakcyjność polega na tym, że rząd USA pokrywa część kosztów finansowania – w przypadku pierwszej i drugiej pożyczki było to po maksymalnie 60 mln dolarów, czyli około 3% wartości kapitału każdej z nich. W odniesieniu do kolejnych transz oficjalne komunikaty nie podają już jednak analogicznej kwoty subsydium.

Zakupy zbrojeniowe w Korei Południowej

Drugim obecnie największym zagranicznym kontrahentem, mającym zdecydowany wpływ na modernizację polskiej armii, jest Korea Południowa. Według oficjalnych danych Koreańczycy z Południa odpowiadają już za 47% polskiego importu uzbrojenia. To znaczy, że w ostatnich latach wyprzedziły USA (44% udziału z polskich zakupach). To efekt gigantycznych kontraktów zawartych w latach 2022–2026.

Przypomnijmy, że najważniejsze kontrakty, które do tego doprowadziły to zakup:

  • czołgów K2/K2PL – umowa ramowa podpisana w 2022 roku o wartości kontraktów w ramach tego pakietu na 44,2 mld dolarów (blisko 166,5 mld zł);
  • czołgi K2 Black Panther wraz z transferem technologii – umowa zawarta w 2025 roku (finansowanie BGK – KEXIM – kredyty pomostowe BGK) o wartości 6,5 mld dolarów na produkcję 820 czołgów K2PL w Polsce;
  • 672 sztuki samobieżnych armatohaubic K9 / K9PL – umowa ramowa oraz umowy wykonawcze zawierane w latach 2022–2024 na zakup sprzętu, pakiety logistyczne i szkoleniowe, a od 2026 roku na polonizację, transfer technologii i montaż tych dział w Polskiej Grupie Zbrojeniowej (PGZ) o wartości całego pakietu 44,2 mld dolarów;

Polska kupiła też 290 wyrzutni rakietowych K239 Chunmoo za 44,2 mld dolarów (około 166, 5 mld zł) montowanych na polskich Jelczach oraz 48 sztuk samolotów szkolnych i szkolno-bojowych FA‑50, za które zapłacimy 44,2 mld dolarów (166, 5 mld zł), które stały się jednym z najbardziej kontrowersyjnych kontraktów byłego rządu, ponieważ pierwsze 12 maszyn FA‑50GF przyleciało praktycznie bez uzbrojenia. Nowy rząd, zamiast zerwania tej umowy, zdecydował się na dołożenie kolejnych pieniędzy między innymi na zakup uzbrojenia do tych maszyn: amunicji lotniczej, systemów celowniczych, uzbrojenia precyzyjnego (część wymaga zgody USA – stąd opóźnienia), by samoloty te mogły wykonywać swoje zadania.

Do tego w połowie maja 2026 roku doszedł nowy megakontrakt o wartości około 10,2 mld dolarów na 180 czołgów, w tym 64 K2PL oraz 200 wyrzutni Chunmoo – przy założeniu 80% produkcji K2PL i 60% Chunmoo w Polsce. Finansowanie tych umów wysokości 6,8 mld dolarów mają zapewnić kredyty z koreańskiego banku państwowego KEXIM (Korea Export – Import Bank), a dodatkowe 3,4 mld dolarów Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych (z programu SEJF).

Dodajmy, że do 2030 roku spółka Hanwha–WB Electronics, będzie produkować w Polsce rakiety CGR‑080 do systemów Homar–K.

Na marginesie – dla jasności wywodu – warto przypomnieć o kolejnym paradoksie związanym z krytyką programu SAFE. Politycy PiS protestowali przeciw europejskiemu kredytowi na zbrojenia, mimo że wcześniej brali kredyty w obcych walutach na zakupy w Korei Południowej, zadłużając Polskę w dolarach i euro. Były szef MON Mariusz Błaszczak, który podpisywał dużą część najbardziej zadłużających budżet państwa umów, obecnie nie przypomina sobie, w jakiej walucie brał kredyty. Mówi o koreańskich wongach albo o dolarach. Dziś wiemy, że to nieprawda. Z dokumentów Ministerstwa Finansów, dotyczących informacji o gwarancjach udzielonych w 2023 roku mowa jest o 4 kredytach zaciągniętych na rynku koreańskim. Okazuje się, że tylko jeden z nich był w dolarach (w wysokości 2,55 mld dolarów), natomiast 3 pozostałe były zaciągnięte w euro (pierwszy o wartości około 2,3 mld euro, kolejny na kwotę 3,29 mld euro, a trzeci – na ponad 6,39 mld euro). W sumie było to 7 mld euro. Kredyt w euro nie był jednak wówczas problemem, mimo że był droższy. Teraz dla opozycji jest to jednak problem.

Kontrakty z Wielką Brytanią, Norwegią, Szwecją i Izraelem

Wymieniając zakupy dla naszego wojska czynione od lat za granicą należy też wspomnieć o umowach, które zawarliśmy z innymi partnerami, takimi jak Wielka Brytania, Norwegia, Szwecja czy Izrael.

Najważniejsza umowa z Wielka Brytanią to Traktat o Partnerstwie w Dziedzinie Bezpieczeństwa i Obronności, podpisany w maju 2026 roku przez Donalda Tuska i Keira Starmera, obejmujący między innymi wspólną produkcję broni – zwłaszcza pocisków przeciwlotniczych średniego zasięgu nowej generacji – rozwój systemów bezzałogowych dla wschodniej flanki NATO oraz wzmocnienie obrony powietrznej i przeciwrakietowej.

Największym kontraktem z Brytyjczykami były dwie umowy na zakup systemów obrony powietrznej CAMM/CAMM ER dla programu Pilica+ oraz na licencyjną produkcję wyrzutni i pocisków CAMM-ER do systemu obrony powietrznej Narew, które zostały podpisane w latach 2022 i 2023, a po zapewnieniu finansowania i spełnieniu innych warunków weszły w życie w 2024 roku. Ich wartość to 30 mld zł i 23 mld zł. To największy kontrakt z Wielką Brytanią w historii, budujący fundament polskiej obrony powietrznej krótkiego i średniego zasięgu.

Zakupy w Norwegii to przede wszystkim rakiety przeciwokrętowe NSM (Naval Strike Missile), produkcji Kongsberg Defence & Aerospace dla Morskiej Jednostki Rakietowej (MJR). Kupiliśmy je w kilku transzach (w latach 2008–2023) za około 1,5 mld zł. Dodatkowe kilkaset milionów złotych kosztowała (szacunkowo, bo brak tu oficjalnych danych) modernizacja wyrzutni rakietowych MJR, zwiększająca znacznie nasze zdolności rażenia na Morzu Bałtyckim. Pociski rakietowe Kronsberga o zasięgu 200 km, to kluczowy system obrony wybrzeża, jeden z najbardziej skutecznych w NATO i jeden z najważniejszych systemów w polskiej armii.

Polska od dawna kupuje też uzbrojenie w Szwecji. Najnowszym – kluczowym kontraktem – jest gigantyczny projekt realizowany wraz ze szwedzkim koncernem Saab na 3 okręty podwodne A26 dla Programu Orka. Wartość tej historycznej umowy szacowana jest na około 10–15 mld zł.

Na temat wyboru szwedzkiej oferty okrętu podwodnego nowej generacji A26 dla Marynarki Wojennej RP i zagrożeń na Bałtyku polecamy także wywiad z komandorem dr Stefanem Lundqvistem, oficerem i analitykiem marynarki wojennej oraz prodziekanem i wykładowcą w Katedrze Studiów Wojennych Szwedzkiego Uniwersytetu Obrony: Od Vikinga do Orki – jak mądrze budować bezpieczeństwo NATO na Bałtyku i w Arktyce?

Wcześniej podpisaliśmy umowę ze szwedzką firmą Saab na zakup dwóch używanych samolotów wczesnego ostrzegania Saab 340 AEW. Jej wartość to około 230 mln zł.

Od Saaba kupiliśmy też w kilku transzach radary Giraffe 4A 1X dla obrony powietrznej. Szcunkowa wartość tych umów to około 600–800 mln zł.

Polska zawarła też gigantyczną umowę na dostawę około 6.000 szwedzkich granatników przeciwpancernych Carl-Gustaf w najnowocześniejszej wersji M4 o wartości ponad 6,5 mld zł. Pakiet obejmuje kilkaset tysięcy sztuk amunicji różnego przeznaczenia (przeciwpancernej, odłamkowo-burzącej, wielofunkcyjnej, dymnej, oświetlającej oraz szkolnej).

Od kilku dekad Polska współpracuje z Izraelem. Między innymi zakłady Mesko od prawie dwóch dekad produkują na licencji firmy Rafael Advanced Defense Systems nowoczesne i sprawdzone w boju przeciwpancerne pociski kierowane z rodziny Spike. Najpierw były to pociski Spike-LR, a obecnie trwają zaawansowane rozmowy dotyczące produkcji nowszej i bardziej operacyjnie skutecznej wersji Spike-LR2, użytkowanej już przez wiele krajów europejskich. Według analityków w latach 2015–2024 kosztowało nas to ponad 1 mld zł. To dziś podstawowy system przeciwpancerny żołnierzy wojsk lądowych oraz Wojsk Obrony Terytorialnej.

Część kontraktów Rafaela z PGZ jest niejawna, ale potwierdzono między innymi zakup amunicji precyzyjnej i systemów optoelektronicznych – termowizja, celowniki, systemy obserwacji – jak również systemów walki elektronicznej i rozpoznania dla wojsk specjalnych oraz lądowych.

Rafael Integruje też pociski Spike z polskimi pojazdami, między innymi z kołowymi transporterami opancerzonymi KTO Rosomak oraz bojowymi wozami piechoty BWP Borsuk.

Dzięki umowie Rafaela podpisanej z Hunday Rotem, koreańskie czołgi w polskiej wersji K2PL już otrzymują systemy aktywnej ochrony APS Trophy, choć ambicje Rafaela sięgają znacznie dalej. Izraelski koncern chce zainteresować Wojsko Polskie rozszerzeniem współpracy i proponuje wykorzystanie swoich rozwiązań także na innych pojazdach wojskowych.

Zob. także co o technologii APS Trophy, doświadczeniu bojowym oraz planach dalszej współpracy z Polską mówi płk. rez. Stas Aideman z Rafael Advanced Defense Systems:

 

Rafael proponuje też współpracę z polskimi Siłami Zbrojnymi nad produkcją systemów APS Trophy w przyszłości oraz omawia możliwość produkcji w Polsce kolejnych rakiet z rodziny Spike, włącznie z najnowocześniejszą ich wersją – Spike NLOS o zasięgu 32 km, jeśli jest wystrzeliwana z lądu, oraz o zasięgu 50 km, gdy odpalana jest z powietrza. Rakiety o takim zasięgu byłyby doskonałym uzbrojeniem dla śmigłowców Apache, które Polska kupiła w Stanach Zjednoczonych.

Dla bezpieczeństwa narodowego ważny jest pragmatyzm i porozumienie ponadpartyjne

Przytoczone wyżej przykłady wydatków – ich wysokość i miejsca dokonywanych zakupów – pokazują, że kolejne rządy – niezależnie od politycznych barw – sięgały po bardzo różne mechanizmy finansowania modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP. Wokół wielu z tych decyzji toczyły się spory polityczne, medialne burze, kampanie oburzonych na platformach społecznościowych, podbijane przez algorytmy i sztuczną inteligencję, jednak analiza faktów prowadzi do wniosku, że warto oddzielać warstwę emocjonalną i bieżącą narrację polityczną od argumentów eksperckich oraz długofalowego interesu państwa. Dopiero z takiej perspektywy można rzetelnie ocenić zarówno zalety, jak i ryzyka poszczególnych źródeł finansowania oraz odpowiedzieć na pytanie, jakie rozwiązania najlepiej służą bezpieczeństwu Polski.

Mówiąc w największym skrócie, według części ekspertów krytyka programu SAFE mogła być związana na przykład z interesami amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, który mógł obawiać się ograniczenia skali polskich zakupów w Stanach Zjednoczonych. Warto w tym kontekście przypomnieć wypowiedzi części posłów PiS, którzy wprost wskazywali, że problemem jest dla nich fakt, iż środki z tej pożyczki nie będą mogły być wykorzystywane na zakupy uzbrojenia w USA. Był to jeden z argumentów podnoszonych w krytyce unijnego mechanizmu finansowania. W tle tej dyskusji pojawiał się również szerszy kontekst relacji politycznych ze Stanami Zjednoczonymi oraz znaczenia, jakie amerykańska administracja przywiązuje do utrzymania wpływów gospodarczych i strategicznych w Europie.

Prawda jest też taka, że zakupy sprzętu wojskowego w Korei Południowej były przez rząd Zjednoczonej Prawicy realizowane na tak dużą skalę, w tak szybkim tempie i przy tak pilnej potrzebie finansowania, że rząd w Seulu – aby nie zablokować eksportu i nie utracić największego kontraktu w historii swojego przemysłu zbrojeniowego – musiał specjalnie zmienić prawo. Bez tej zmiany koreański państwowy bank KEXIM nie miał możliwości udzielenia Polsce tak dużych pożyczek, ponieważ przekraczały one ustawowe limity finansowania eksportu. W efekcie Bank Gospodarstwa Krajowego musiał korzystać z kredytów pomostowych w Europie. Zaciągnął między innymi niemal 5 mld euro kredytu w Hiszpanii i Szwecji. Dopiero zmiana przepisów w Korei Południowej umożliwiła wypłatę wielomiliardowego finansowania na polskie zakupy zbrojeniowe. Była to sytuacja bez precedensu w historii KEXIM.

Dodajmy, że o koreańskich kredytach zaciąganych za rządów Zjednoczonej Prawicy na zakup czołgów, haubic i samolotów szkolno-bojowych opinia publiczna dowiadywała się w dużej mierze z koreańskiej prasy. Finansowanie to było uruchamiane bez odrębnej ustawy i bez podpisu prezydenta, czego później część środowisk prawicowych domagała się w przypadku pożyczki z programu SAFE.

To wszystko pokazuje, że polityczna narracja PiS o tym, że obecny rząd zaciąga swoistą „chwilówkę z Brukseli”, okazała się ryzykowna również z punktu widzenia wcześniejszych decyzji finansowych. Wiadomo bowiem, że podobny charakter miało pierwsze finansowanie pomostowe uruchamiane na potrzeby zakupów uzbrojenia w Korei Południowej. Kredyt ten został zaciągnięty w euro i w bankach europejskich. Z dokumentów Ministerstwa Finansów wynika, że po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku rząd PiS skorzystał z finansowania udzielonego przez dwa banki – hiszpański Banco Santander oraz szwedzki Svensk Exportkredit. Pożyczono ponad 4 mld euro na rok, przy relatywnie wysokim oprocentowaniu. Trudno przy tym nie zauważyć pewnej ironii – rząd Zjednoczonej Prawicy emitował również obligacje na zakup uzbrojenia. Z listu emisyjnego wynika, że polskie obligacje o wartości miliarda dolarów oferowało na rynku konsorcjum europejskich banków, w którym znalazł się między innymi niemiecki Commerzbank. Wówczas finansowanie z udziałem instytucji z Niemiec nie było przedstawiane jako problem polityczny.

Polak mądry przed szkodą?

Ten – na pewno niepełny – przegląd zagranicznych umów, które wyniosły modernizację polskiej armii do poziomu, o jakim jeszcze niedawno trudno było realnie myśleć, pokazuje również skalę wyzwań. Polska będzie spłacać te zobowiązania przez dekady z budżetu obronnego.

W kraju wciąż istnieje szeroka akceptacja dla ogromnych wydatków na wojsko, ponieważ suwerenność i bezpieczeństwo państwa są wartościami, do których Polaków nie trzeba przekonywać. Ekonomiści przestrzegają jednak, że skala zobowiązań finansowych zaczyna przypominać dług wojenny – wieloletni, kosztowny i wrażliwy na każde wahnięcie kursów walut. Zwracają między innymi uwagę, że kredyty zaciągane na zakup uzbrojenia w USA, Korei Południowej czy Wielkiej Brytanii są denominowane w dolarach amerykańskich, południowokoreańskich wonach i funtach brytyjskich, co oznacza, że każde osłabienie złotego automatycznie podnosi koszt ich obsługi.

Do tego dochodzi ryzyko rosnących stóp procentowych, które mogą sprawić, że odsetki od zbrojeniowych kredytów będą rosły szybciej niż sam budżet obronny. Wreszcie tak duże zobowiązania ograniczają elastyczność finansową państwa, ponieważ przez lata część środków MON będzie musiała być przeznaczana nie na nowe zdolności, lecz na spłatę już podpisanych kontraktów.

Na dodatek niezbędne będą środki na utrzymanie, modernizację i eksploatację kupionego sprzętu. Na szkolenia żołnierzy, amunicję i rozbudowanie sił rezerwy. To wszystko tworzy sytuację, w której Polska wchodzi w epokę długoterminowych obciążeń, mogących stać się jednym z największych wyzwań finansowych państwa w nadchodzących dekadach.

Właśnie dlatego odpowiedzią na te wyzwania nie powinien być spór o polityczne etykiety, lecz maksymalnie pragmatyczne i spójne działanie wszystkich stron sceny politycznej. Polska powinna korzystać z możliwie wielu źródeł finansowania – amerykańskich, koreańskich, brytyjskich, europejskich i krajowych – pod warunkiem, że służą one realnemu wzmocnieniu bezpieczeństwa państwa.

Kluczowe jest jednak to, aby te pieniądze były inwestowane w sposób, który nie tylko zwiększa zdolności Sił Zbrojnych RP, ale także wzmacnia polski przemysł obronny, tworzy miejsca pracy, generuje podatki, rozwija technologie i pobudza wzrost gospodarczy. Silniejsza gospodarka, mocniejszy złoty i większy udział krajowych firm w zamówieniach zbrojeniowych mogą w dłuższej perspektywie ułatwić obsługę zobowiązań, zamiast ją utrudniać. W sprawach bezpieczeństwa narodowego pragmatyzm i porozumienie ponadpartyjne powinny więc ważyć więcej niż doraźna walka polityczna.

Jeżeli z przedstawionych wyżej przykładów i argumentów płynie jedna uniwersalna lekcja, to właśnie ta – w sprawach bezpieczeństwa narodowego warto zachować chłodny osąd. Nie ulegajmy emocjom, politycznym sloganom, manipulacjom czy dezinformacji. Oceniajmy decyzje przede wszystkim przez pryzmat faktów, ich długofalowych konsekwencji oraz rzeczywistego wpływu na bezpieczeństwo państwa.

Dlatego w debacie o finansowaniu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP kwestie polityczne powinny schodzić na dalszy plan. Znacznie ważniejsze jest pragmatyczne podejście do wszystkich dostępnych źródeł finansowania oraz umiejętność budowania możliwie szerokiego porozumienia wokół strategicznych interesów państwa. Polska nie potrzebuje dziś sporu o to, skąd pochodzą środki, lecz odpowiedzialnej dyskusji o tym, jak pozyskać ich jak najwięcej i wykorzystać je w sposób, który jednocześnie zwiększy potencjał obronny kraju, wzmocni polski przemysł, stworzy nowe miejsca pracy, przyniesie dodatkowe wpływy podatkowe i będzie wspierał długofalowy rozwój gospodarczy. Tylko silna gospodarka, nowoczesny przemysł i stabilne finanse publiczne są bowiem w stanie zapewnić trwałe finansowanie bezpieczeństwa państwa także w kolejnych dekadach.

Bądź mądrze poinformowany!

Przedstawione w tym artykule metody i darmowe aplikacje to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej w cyfrowym teatrze działań wojennych. Opanowanie podstaw wyszukiwania wstecznego obrazem czy weryfikacji profili społecznościowych to krok niezbędny, ale stanowiący jedynie wstęp do znacznie głębszego ekosystemu zagrożeń. Nowoczesna dezinformacja nie opiera się już wyłącznie na prostych fałszywkach, lecz na zaawansowanych operacjach psychologicznych, targetowaniu behawioralnym oraz precyzyjnie planowanych wyciekach danych.

W portalu Sektor Obronny będziemy więc na pewno sukcesywnie analizować tę tematykę. Przyjrzymy się z bliska, jak działają profesjonalne fabryki trolli, w jaki sposób wrogie służby wykorzystują mechanizm sterowania refleksyjnego do manipulowania zachodnimi liderami opinii oraz jak chronić swoją prywatność przed zaawansowanym cyberwywiadem. Zapraszamy do śledzenia cyklu, ponieważ wiedza i techniczna czujność to nasza najlepsza tarcza w tej asymetrycznej wojnie.

A ponieważ poważne analizy, rozbudowane raporty i pogłębiane komentarze eksperckie nie powstają z dnia na dzień – zachęcamy do zapisania się na newsletter portalu Sektor Obronny, w którym będziemy przypominać i informować o nowych artykułach, ważnych dla naszego bezpieczeństwa tematach. Zapisz się na newsletter.

Klaudiusz Kaleta

redaktor naczelny SektorObronny.pl
Data publikacji:
lipiec 2026
Udostepnij:
Święto Wojska Polskiego 2026 – defilada pokazała siłę, a czego nie pokazała?

Święto Wojska Polskiego 2026 – defilada pokazała siłę, a czego nie pokazała?

Setki pojazdów, systemów uzbrojenia i tysiące żołnierzy w Warszawie oraz parada morska z udziałem ponad 20 okrętów i jednostek Marynarki Wojennej RP oraz państw sojuszniczych na wodach Zatoki Gdańskiej. Tegoroczne obchody z okazji Święta Wojska Polskiego, które odbyły się 15 sierpnia 2026 roku, były wyjątkowe pod wieloma względami. Pokazały skalę modernizacji armii, ale także wzajemne polityczne uszczypliwości i animozje. A czego nie pokazały?

Wicher na Bałtyku – to nie prognoza pogody, ale prognoza zmian w bezpieczeństwie Polski i NATO

Wicher na Bałtyku – to nie prognoza pogody, ale prognoza zmian w bezpieczeństwie Polski i NATO

W PGZ Stoczni Wojennej wodowany jest właśnie ORP Wicher – pierwsza z trzech wielozadaniowych fregat nowej generacji budowanych w ramach programu Miecznik. To przełomowy moment największego w historii programu okrętowego Marynarki Wojennej RP i jedno z najważniejszych wydarzeń w polskim przemyśle okrętowym od dekad. Ze względu na złożony, wieloetapowy charakter operacji został rozłożony na kilka dni – iluminowane wyprowadzenie kadłuba z hangaru (roll-out) odbył się 9 sierpnia 2026 roku, ceremonia chrztu i nadania imienia odbyła się 12 sierpnia 2026 roku, a dzień później zaplanowano właściwe wodowanie.

Polska pomoc wojskowa dla Ukrainy – co ujawniło MON, a co tracimy przez polityczny spór

Polska pomoc wojskowa dla Ukrainy – co ujawniło MON, a co tracimy przez polityczny spór

Łączna wartość zrealizowanych przez Polskę donacji wojskowych na rzecz Ukrainy wyniosła 16,45 mld złotych, wynika z oficjalnego komunikatu Ministerstwa Obrony Narodowej opublikowanego 6 lipca 2026 roku na stronach rządowych. Z tej kwoty 1,55 mld zł, czyli 9,4% wydatków przypadło na lata 2024–2026. Oznacza to, że zdecydowana większość wsparcia – 14,9 mld zł, czyli około 90,6% całej pomocy – została przekazana w pierwszych dwóch latach wojny, czyli w 2022 i 2023 roku, za rządów Zjednoczonej Prawicy. Opublikowany przez MON bilans pokazuje jednak nie tylko skalę polskiego zaangażowania. Stawia również znacznie ważniejsze pytanie – czy doraźny zysk w krajowym sporze politycznym nie okaże się długofalową stratą dla pozycji Polski na arenie międzynarodowej? Czy ujawniając informacje, które dotąd pozostawały niejawne, nie ryzykujemy utraty czegoś znacznie cenniejszego – wiarygodności i zaufania budowanych od początku rosyjskiej agresji?

Sektor Obronny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.