RTX to ogromny amerykański koncern działający od lat w Polsce i uczestniczący w modernizacji sił zbrojnych

F-35
Znamy firmę Raytheon, dostawcę zintegrowanych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, pocisków przechwytujących czy radarów, która dostarcza nam systemy przeciwlotnicze Patriot. Mniej znane są zakłady Pratt & Whitney z Rzeszowa, lider w projektowaniu, produkcji i serwisowaniu silników do samolotów i śmigłowców oraz pomocniczych jednostek napędowych. Tymczasem są to spółki koncernu, który – choć też u nas niezbyt znany – jest od lat ważnym partnerem Polski w modernizacji sił zbrojnych.

RTX to amerykański gigant, największa na świecie firma sektora lotniczego, kosmicznego i obronnego.

– W skład grupy RTX wchodzą trzy organizacje biznesowe. To Collins Aerospace, Pratt & Whitney i Raytheon. RTX od blisko 50 lat jest obecny w Polsce i współpracuje z naszym krajem i siłami zbrojnymi. To ważna część polskiego przemysłu – mówi Tomasz Zakrzewski, dyrektor ds. rozwoju biznesu korporacyjnego RTX. – Firma RTX, zatrudniająca w Polsce prawie 9.000 pracowników, jest jednym z głównych partnerów polskiego przemysłu obronnego, zarówno w sektorze państwowym jak i prywatnym. Jest też jednym z głównych partnerów programu technicznej modernizacji sił zbrojnych, który rozpoczął się ponad 10 lat temu i trwa cały czas.

Jak podkreśla Tomasz Zakrzewski, spółki RTX mają u nas 10 zakładów produkcyjnych i biur, w których zatrudniają 9.000 pracowników. Współpracują z ponad 850 polskimi partnerami przemysłowymi i dostawcami.

Od wielu lat są też partnerem Ministerstwa Obrony Narodowej (MON) i polskiego przemysłu obronnego. MON kładzie główny nacisk na współpracę międzynarodową, jeśli chodzi o systemy uzbrojenia, których nie produkuje polski przemysł.

– Niedawno, podczas jednego ze spotkań minister Władysław Kosiniak-Kamysz wspomniał o współpracy firmy Raytheon z polskim przemysłem obronnym, w ramach podpisanej niedawno umowy na produkcję w Polsce 48 wyrzutni do systemu Patriot. Ale to tylko jeden z wielu kontraktów realizowanych w Polsce przez koncern RTX – podkreśla dyrektor Zakrzewski.

W Polsce najbardziej znane są kontrakty z polskim przemysłem zawarte przez spółkę Raytheon, m.in. na komponenty do osławionego w walce na Ukrainie systemu Patriot, który może niszczyć, niezniszczalne według zapowiedzi Rosjan, pociski hipersoniczne.

Firma Raytheon dostarczyła już Polsce dwie baterie systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego średniego zasięgu Patriot. W ramach II fazy programu Wisła podpisaliśmy też umowę ze stroną amerykańską na kolejne 6 baterii, czyli 48 wyrzutni, 12 radarów dookólnych LTAMDS wraz z zapasem pocisków rakietowych PAC-3 MSE.

Radar LTAMDS

Radar LTAMDS. fot. RTX.

 

Ryan Lehman, kierownik zespołu ds. offsetu, członek Zarządu Raytheon Polska mówiąc o II fazie programu Wisła zwraca uwagę, że Raytheon zawarł z Hutą Stalowa Wola umowę (letter subcontract) na produkcję 48 wyrzutni M903. Huta Stalowa Wola zawrze natomiast umowy podwykonawcze (subcontracts) z WZE na dostawy zestawów modułów elektroniki DLTM (Data Link Terminal Modules) i z ZMT na dostawy linearnych i obrotowych siłowników do wyrzutni M903, bazując na transferze technologii i doświadczeniu uzyskanym w trakcie fazy I programu Wisła.

Ryan Lehman podkreśla, że firma pracuje nad skróceniem harmonogramów realizacji tak, aby umożliwić szybki transfer technologii w ramach offsetu i przyspieszyć dostawy dla Polski w ramach umów podwykonawczych na produkcję elementów systemu Patriot. Wyjaśnia też, że zakres offsetu w fazie II Wisły dotyczący radaru LTAMDS, skupia się wokół pięciu projektów dotyczących komponentów tego radaru. Projekty te rozszerzą współpracę z polskimi partnerami z I fazy programu Wisła oraz obejmą budowanie nowych kompetencji w wybranych przedsiębiorstwach PGZ, umożliwiając im produkcję i serwisowanie komponentów i podzespołów radarów LTAMDS.

Pięć polskich firm-partnerów przemysłowych: WZE, CTM, WZU, PIT-RADWR i WZL-1, uzyskają technologie, urządzenia i szkolenia umożliwiające im produkowanie i serwisowanie komponentów LTAMDS. Zakłada się, że przyłączą się one do globalnego łańcucha dostaw LTAMDS.

Jeśli chodzi o kolejna spółkę RTX – Collins Aerospace, to zatrudnia ona ponad 2.500 pracowników w czterech lokalizacjach w Polsce. Globalne centrum inżynieryjne znajduje się we Wrocławiu. Oferuje swoje usługi, m.in. w zakresie projektowania podwozi czy nowych systemów lądowania do samolotów komercyjnych i wojskowych.

Bernard Bouillaud, dyrektor ds. rozwoju biznesu w Europie/NATO przedstawia natomiast jedyny na świecie w pełni autonomiczny, wysoko mobilny System Nawigacji, Integracji i Koordynacji Ruchu Lotniczego (Air Traffic Navigation, Integration and Coordination System – ATNAVICS).

Ten system kontroli ruchu powietrznego, pełniący m.in. funkcję naziemnego systemu kontroli podejścia do lądowania (Ground Controlled Approach – GCA), certyfikowany jest przez Międzynarodową Organizację Lotnictwa Cywilnego (ICAO). Umożliwia kontrolę ruchu lotniczego na potrzeby szybkiego rozmieszczania wojsk i sprzętu w odległych miejscach, a także misji humanitarnych.

System mieści się na pokładzie samolotu transportowego C-130. Montaż stacji zajmuje godzinę i nie wymaga ciężkiego sprzętu. Jest też sprawdzony na polu bitwy. Wyprodukowano już 54 takie systemy i wdrożono je w US Army, Korpusie Piechoty Morskiej (USMC) oraz Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych (USAF).

Propozycją dla Polski jest też opracowane przez Collins Aerospace rozwiązanie znane jako Mounted Assured Positioning, Navigation and Timing System (MAPS) Gen II. To przeznaczony do montażu na pojazdach system zapewnianiający pozycjonowanie, nawigację i synchronizację.

Urządzenia te oferują skuteczniejszą ochronę przed ewoluującymi zagrożeniami dla systemu GPS, wspierając w ten sposób działania wielodomenowe i przeciwdziałając nowo pojawiającym się zagrożeniom elektronicznym. Nowości zastosowane w tych systemach to na przykład obsługa sygnału wojskowego (Military Code-M-Code) oraz zwiększona niezawodność dzięki ulepszonemu układowi śledzenia sygnału, który poprawia integralność GPS.

Do współpracy firm Raytheon i Collins Aerospace z Polską wrócimy w kolejnych materiałach. W tym miejscu chcemy jednak przedstawić szerzej trzecią firmę koncernu RTX – Pratt & Whitney, której produkcja w kraju jest ważna nie tylko dla Sił Powietrznych RP, a o której, jak dotąd, zbyt mało wiemy.

Aby wyjaśnić skąd firma Pratt & Whitney amerykańskiego koncern RTX wzięła się w Polsce trzeba cofnąć się nieco w czasie. Wszystko zaczęło się w 1976 r. To wówczas ówczesne zakłady WSK Rzeszów zaczęły dostarczać elementy silnika dla Pratt & Whitney Canada. Współpraca okazała się tak dobra, że Amerykanie zdecydowali się w 2002 r. włączyć rzeszowską firmę w swoje struktury.

W 2015 r. zakład zmienił nazwę na Pratt & Whitney Rzeszów, pod którą występuje do dziś. Przez lata firma awansowała do jednej z najważniejszych firm RTX w Polsce. Obecnie zakłady mają w Polsce cztery lokalizacje. Dwie z nich są w Rzeszowie, a po jednej w Kaliszu, gdzie powstają koła zębate i wały silników oraz w Niepołomicach, gdzie produkowane jest orurowanie do silników Pratt & Whitney.

Częścią rzeszowskiej firmy jest centrum badawczo-rozwojowe mieszczące biuro inżynieryjne, laboratorium badań materiałowych, sekcje montażu prototypów oraz najnowocześniejsze stanowiska badawcze napędów lotniczych.

RTX jest największym w polskim przemyśle lotniczym pracodawcą, odpowiadającym za 20% zatrudnienia i 30% sprzedaży. Łącznie polskie zakłady P&W zatrudniają 6.200 osób – mówi Joshua Goodman, starszy dyrektor, Program F-100 w Pratt & Whitney. – Zakłady w Rzeszowie produkują części, podzespoły oraz kompletne silniki dla wszystkich sektorów rynku lotniczego, cywilnego i wojskowego na świecie, m.in. do śmigłowców oraz samolotów takich firm jak Airbus, Boeing, Lockheed Martin. Firma zapewnia także serwisowanie, naprawy i remonty (MRO) napędów pomocniczych (APU) i silników głównych.

Podkreślmy, że silniki F-100 eksploatowane są przez siły powietrzne 23 krajów, w tym Polski. Napędzają również amerykańskie myśliwce F-15. Są wzajemnie wymienne z samolotami F-16. Łącznie firma Pratt & Whitney wyprodukowała do tej pory ponad 7.300 silników. Amerykanie obliczyli, że łączny nalot maszyn wyposażonych w te silniki wyniósł już ok. 30 milionów godzin.

Co więcej, wyniki starć w działaniach bojowych samolotów z tymi silnikami są imponujące. Praktycznie są niepokonane w walkach, odnotowując wynik zwycięstw 165 do zera.

– Silniki odrzutowe F-100 to główne jednostki napędowe wykorzystywana w samolotach bojowych amerykańskiej produkcji. Silniki te są obecnie najważniejszym elementem każdego z globalnej floty samolotów wielozadaniowych F-16 – zapewnia Joshua Goodman.

– Jedną z najważniejszych zalet jednostek F-100 jest bezpieczna eksploatacja oraz koszty użytkowania. Silnik ten, dzięki modułowej konstrukcji oraz sukcesywnym modyfikacjom poszczególnych elementów, wprowadzanym na przestrzeni lat, jest najbardziej niezawodną jednostką napędową jednosilnikowych samolotów myśliwskich. To przełożyło się na niższe koszty cyklu życia – podkreśla dyrektor programu silników F-100.

Jeżeli chodzi o Polskę, to wszystkie silniki F-100 wykorzystywane przez polskie myśliwce F-16, zostały zbudowane w Rzeszowie. W latach 2005–2008 pracownicy P&W Rzeszów, przy współpracy z warszawskimi Wojskowymi Zakładami Lotniczymi Nr 4, które prowadziły testy akceptacyjne wyprodukowanych silników, zmontowali 48 kompletnych silników F-100.

– Firma pozostaje do dziś ważnym partnerem w łańcuchu dostaw elementów do silników F- 100 na globalnej mapie zakładów koncernu RTX. Obecnie P&W w Rzeszowie produkuje struktury statyczne oraz krytyczne części wirujące nowych silników F-100 i zapewnia ich ogólnoświatowe utrzymanie. Powstaje tu szereg innych podzespołów, m.in. kadłub wylotu turbiny, a także dyski i uszczelnienia do sekcji sprężarki – podkreśla dyrektor Goodman.

Co prawda silnik ten został skonstruowany 50 lat temu, ale dzięki otwartej konstrukcji jest wciąż udoskonalany i nadal ma możliwości rozwoju. Pewne jest, że silniki te prędko nie znikną z rynku, a to znaczy, że zakłady w Rzeszowie długo będą zaangażowane w ten program silnikowy.

– Kontynuujemy transfer kolejnych zdolności i produkcji komponentów do rzeszowskich zakładów, nie tylko do silnika F-100, gdyż widzimy w tym zakładzie duży potencjał i możliwości. Dokonaliśmy także znaczących inwestycji w nowoczesną infrastrukturę produkcyjną, w tym automatyczne linie produkcyjne do wytwarzania złożonych struktur statycznych, spawania i obróbki mechanicznej dużych podzespołów silnikowych – zapewnia dyrektor Goodman.

Firma wdrożyła w Rzeszowie specjalne procesy, nowoczesne metody pomiarowe i analitykę danych. Niedawno Pratt & Whitney rozpoczęła współpracę z firmą Hermeus, która przymierza się do wykorzystania silników F-100 do napędu hipersonicznych statków powietrznych Darkhorse i Quarterhouse.

W Rzeszowie produkowane są też komponenty silnika do myśliwca F-35, których 32 sztuki kupiła Polska.

Klaudiusz Kaleta

redaktor naczelny SektorObronny.pl
Data publikacji:
wrzesień 2024
Udostepnij:
Budowa czołgów wraca do Polski – czy K2PL to droga do pierwszego polskiego czołgu średniego?

Budowa czołgów wraca do Polski – czy K2PL to droga do pierwszego polskiego czołgu średniego?

Porozumienie podpisane pomiędzy Bumarem-Łabędy a Hyundai Rotem w Gliwicach 27 kwietnia 2026 roku otwiera drogę do produkcji w Polsce 61 czołgów K2PL – spolonizowanej, cięższej i lepiej opancerzonej wersji koreańskiego czołgu K2 Black Panther. Może jednak okazać się także jednym z najważniejszych wydarzeń w historii polskiego przemysłu zbrojeniowego po 1989 roku i szansą na budowę własnego, polskiego czołgu średniego.

Polska i Korea Południowa – strategiczne partnerstwo pancerne, artyleryjskie i suwerenność amunicyjna Europy?

Polska i Korea Południowa – strategiczne partnerstwo pancerne, artyleryjskie i suwerenność amunicyjna Europy?

Polska buduje jedne z najbardziej imponujących sił zbrojnych w Europie, w czym swój niebagatelny udział ma od kilku lat współpraca z Koreą Południową. Zawarte kontrakty obejmują między innymi dostawę 48 samolotów FA-50, dostarczenie łącznie 1.000 czołgów K2, ponad 600 armatohaubic K9 oraz około 288 wyrzutni artylerii rakietowej K239 Chunmoo (Homar-K). Jednak przy tak szybko rosnącym arsenale Polska musi też zadbać o wystarczającą ilością amunicji? Czy jednym z efektów kwietniowej wizyty polskiej delegacji rządowej w Korei Południowej może być także zadbanie o współpracę przy produkcji i dostawie amunicji wielkokalibrowej oraz rakietowej?

Polska przyspiesza produkcję pocisków artyleryjskich – jednak droga do amunicyjnej suwerenności jeszcze daleka

Polska przyspiesza produkcję pocisków artyleryjskich – jednak droga do amunicyjnej suwerenności jeszcze daleka

Niepewne środowisko związane z bezpieczeństwem sprawiło, że Polska intensyfikuje w końcu wysiłki mające nas, chociaż w pewnym stopniu, uniezależnić od zagranicznego uzbrojenia. Kluczowym elementem tej strategii jest zwiększenie krajowej produkcji amunicji 155 mm do 200.000 sztuk rocznie. To zaledwie kropla w morzu potrzeb – jeśli weźmiemy pod uwagę, że rosyjskie wojska wystrzeliły w 2024 roku, według różnych źródeł, 3–4,5 miliona pocisków artyleryjskich, a Ukraińscy żołnierze w tym samym czasie zużyli 2–2,5 miliona pocisków dużego kalibru – ale niech to będzie dobry prognostyk i punkt zwrotny w sposobie myślenia o bezpieczeństwie po latach marazmu i zaniedbań.

Sektor Obronny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.