Pytań dotyczących tak złożonego, kosztownego i długofalowego projektu jak Tarcza Wschód jest bardzo wiele. Na część z nich nikt nie zna odpowiedzi i dopiero przyszłość jest w stanie je ewentualnie zweryfikować. Na inne, odpowiedzi otrzymaliśmy podczas niedawnej prezentacji dla dziennikarzy przebiegu budowy zapór inżynieryjnych budowanych w miejscowości Rutka w gminie Barciany w powiecie kętrzyńskim.
Kiedy płot zamienił się w mur?
Nasz raport z budowy Tarczy Wschód rozpoczynamy od krótkiej wycieczki w niedaleką przeszłość.
Decyzję o budowie zapory na granicy z Białorusią podjął rząd Prawa i Sprawiedliwości (PiS) w odpowiedzi na kryzys migracyjny, który nasilił się w 2021 roku. Celem budowy było zabezpieczenie wschodniej granicy Polski, będącej jednocześnie zewnętrzną granicą Unii Europejskiej, przed nielegalną migracją i działaniami hybrydowymi ze strony Białorusi.
Parlament uchwalił ustawę z 29 października 2021 roku o budowie zabezpieczenia granicy państwowej, która weszła w życie 4.11.2021 roku. Zgodnie z regulacją, na polsko-białoruskiej granicy miała powstać bariera zabezpieczająca przed nielegalną migracją. Szacowany koszt inwestycji wynosił 1,615 mld zł, z czego 1,5 mld zł przeznaczono na budowę fizycznej bariery, a 115 mln zł na urządzenia techniczne (elektronikę i perymetrię).
Zapora powstała na długości około 187 km wzdłuż granicy z Białorusią. Miała 5,5 metra wysokości, z czego 5 metrów stanowiły stalowe słupy, zwieńczone półmetrowym zwojem z drutu kolczastego. Do budowy zużyto ponad 50.000 ton stali, w tym ponad 40.000 stalowych przęseł i ponad 38.800 słupów.
Fizyczna część zapory została zakończona w czerwcu 2022 roku. Instalacja części elektronicznej, obejmującej czujniki ruchu oraz kamery, miała potrwać do połowy września 2022 roku. Ich montaż opóźnił się o rok. Zdaniem ówcześnie rządzącego Prawa i Sprawiedliwości termin ten został przesunięty ze względu na opóźnienia w dostawach kamer termowizyjnych.
Politycy ówczesnej opozycji zarzucali jednak rządzącym, że zapora jest dziurawa jak sito, przęsła można przepiłować zwykłym brzeszczotem, a wydane pieniądze były nieadekwatne do wyników budowy zapory, którą nazywano prześmiewczo „płotem”.
Jak informowała 29 września 2023 roku Gazeta Wyborcza, powołując się na wewnętrzne raporty Straży Granicznej, tylko od stycznia do połowy września 2023 roku uchodźcy ponad 30.000 razy pokonali zaporę na granicy z Białorusią, prawie 13.000 z nich przedostało się do Niemiec. Z raportów tych miało również wynikać, że przed założeniem perymetrii zaporę forsowała zdecydowana większość uchodźców, a instalacja dodatkowych zabezpieczeń zdołała powstrzymać nie więcej niż 60% migrantów.
Koncepcja strategicznego projektu obrony Polski – Tarcza Wschód została natomiast opracowana przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Sztab Generalny Wojska Polskiego, w odpowiedzi na rosnące zagrożenia związane z wojną hybrydową i agresywną polityką Rosji oraz Białorusi po przejęciu władzy przez Koalicję 15 października, czyli Koalicję Obywatelską, Trzecią Drogę i Nową Lewicę.
Inicjatywę budowy Tarczy Wschód premier Donalda Tuska zapowiedział w maju 2024 roku.
– Podjęliśmy decyzję, aby zainwestować w nasze bezpieczeństwo, a przede wszystkim w bezpieczną wschodnią granicę 10 miliardów złotych. Rozpoczynamy wielki projekt budowy bezpiecznej granicy, w tym systemu fortyfikacji, a także takiego ukształtowania terenu, decyzji środowiskowych, które spowodują, że granica ta będzie nie do przejścia dla potencjalnego wroga. Nazwaliśmy ten narodowy plan obrony i odstraszania kryptonimem Tarcza Wschód – mówił 18 maja 2024 roku szef rządu na uroczystości z okazji 80. rocznicy bitwy o Monte Cassino.
Kilka dni później, pod koniec maja 2024 roku, najważniejsze założenia tego programu przedstawiło Ministerstwo Obrony Narodowej i Sztab Generalny Wojska Polskiego.
– Tarcza Wschód jest gigantycznym projektem. Połączy tradycyjne systemy antydostępowe z systemami nowoczesnymi, takimi jak drony czy rozpoznanie satelitarne – mówił wówczas Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej.
Wicepremier wskazał między innymi, że na całość programu składać się będą:
- systemy wykrywania, ostrzegania i śledzenia wykorzystujące satelity oraz statki powietrzne,
- wysunięte bazy operacyjne,
- węzły logistyczne,
- infrastruktura dla systemów antydronowych,
- konwencjonalna infrastruktura obronna.
Częścią prac ma być również sadzenie lasów i poprawa małej retencji wodnej. Szef MON podał też inne rodzaje umocnień i fortyfikacji, które wybudują wojska inżynieryjne, poczynając od granicy. Będą to:
- rowy przeciwczołgowe,
- miejsca pod pola minowe,
- kamuflety, gotowe do wysadzenia, po detonacji materiałów wybuchowych,
- studzienkowane drogi i palisady na drogach oraz pogłębione rowy melioracyjne.
Budowa zapór miała objąć prawie 800 km na trzech granicach, z czego między 400–500 km będzie ufortyfikowana w różny sposób. Według ostatnich informacji rejony przygranicznych fortyfikacji powstaną na około 300 km długości naszych wschodnich granic z trzema sąsiadującymi z nami państwami. Na granicy polsko-białoruskiej, gdzie już stoi zapora, zostanie ona również zintegrowana z umocnieniami w ramach Tarczy Wschód.
Cel programu jest jasny. Chodzi o wzmocnienie granic wschodnich poprzez budowę umocnień, przeszkód terenowych oraz infrastruktury wojskowej w strefie przygranicznej, na głębokość nawet do 50 km, aby odstraszać obce wojska przed lądową inwazją na Polskę. Gdyby mimo to do takiej inwazji doszło, zapory i fortyfikacje mają utrudnić wojskom pancernym i piechocie wejście w głąb kraju. Tarcza Wschód, to nie tylko jednolita linia okopów, bunkrów i jeży żelbetonowych. W różnych miejscach i rejonach będzie wyglądać różnie.
Przykładowo tam, gdzie będzie to możliwe, będą wykorzystywane i wzmacniane istniejące naturalne przeszkody terenowe: lasy, bagna, rzeki czy skarpy. W zależności od potrzeb, będą też budowane centra logistyczne, magazyny materiałów, elementy fortyfikacji i schrony, czy system wykrywania i śledzenia dronów wykorzystujące radary, termowizję i nasłuch. Pozwoli to skutecznie zwalczać statki bezzałogowe, które – jak pokazuje wojna w Ukrainie – są coraz powszechniej wykorzystywane. Innowacyjne rozwiązania technologiczne będą testowane na poligonach i wdrażane po przejściu testów. To się już dzieje.
Co ważne, nie jest to projekt mający na celu walkę z migracją. Rządzący podkreślają, że Tarcza Wschód, największy projekt umacniania wschodniej granicy Polski od 1945 roku, ma odstraszać potencjalnych przeciwników i ograniczyć ich mobilności oraz chronić żołnierzy i ludność cywilną w razie ataku. Ma też być elementem transformacji Sił Zbrojnych RP realizowanym na dużą skalę.
Działania zmierzające do zabezpieczenia granicy kraju to inwestycja w pokój
Pierwsze informacje o projekcie pojawiły się w 2024 roku, a jego realizacja rozpoczęła się pod koniec października tego samego roku. Ma potrwać do 2028 roku. Budowa umocnień planowana jest wzdłuż wschodniej i północnej granicy Polski z Rosją, Białorusią i Ukrainą, ale także ma zabezpieczać granicę z Litwą, w województwach: pomorskim, warmińsko-mazurskim, lubelskim, podlaskim i podkarpackim. Kolejne etapy będą obejmować dalszą rozbudowę infrastruktury obronnej. Budżet przewidziany na budowę Tarczy Wschód wynosi 10 mld zł, z czego część środków pochodzi z funduszy Unii Europejskiej i NATO. Dla porównania, tyle mniej więcej pieniędzy MON chce wydać na zakup trzech okrętów podwodnych w programie Orka. Jest jednak raczej pewne, że na tych pieniądzach się nie skończy.
Za opracowanie i budowę Tarczy Wschód odpowiadają przede wszystkim Siły Zbrojne RP, ze szczególnym uwzględnieniem wojsk inżynieryjnych. Ale to zadania dla całego państwa, dlatego do jej budowy będą zaangażowane różne ministerstwa, wojewodowie, Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych oraz inne podmioty.
Premier wydał 19 grudnia 2024 roku zarządzenie o powołaniu zespołu sterującego, którego zadaniem jest między innymi wyznaczenie rejonów obrony, założeń rozbudowy fortyfikacyjnej i zakup materiałów fortyfikacyjnych. Pierwsze spotkanie zespołu odbyło się dopiero 25 stycznia 2025 roku.
Resort obrony poinformował, że wartość poniesionych wydatków z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej na operację Tarcza Wschód w 2024 roku wyniosła – w ramach Centralnych Planów Rzeczowych – około 123 mln zł. Ponadto, Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych – w ramach wydatków bieżących – wydatkował około 77 mln zł.
Jak mówił Cezary Tomczyk, wiceszef MON, za te pieniądze umocniono między innymi przejścia graniczne w Gołdapi i Połowcach i rozpoczęto umocnienie kolejnych. W ciągu kilku miesięcy 2024 roku wydano 247 mln zł na zakup 136 maszyn inżynieryjnych, które pozwolą budować szybciej Tarczę Wschód. Kupiono spycharki gąsienicowe, równiarki, koparki i walce drogowe. Kupiono też około 13.000 tzw. jeży za około 87 mln zł. W marcu 2025 roku zaprezentowano system UBM (Ultimate Building Machine) do szybkiej budowy obiektów infrastrukturalnych UBM, kupiony w USA za kilkaset milionów złotych. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz tłumaczył, że jest to taka duża drukarka, fabryka na kołach, zdolna do wytwarzania stalowych elementów nośnych budynków, na przykład hangarów, w ciągu kilku dni, konieczna dla Tarczy Wschód. Zakupiono dwa takie urządzenia, które trafiły do wojska pod koniec drugiego kwartału 2025 roku. W Orzyszu powstał specjalny ośrodek, gdzie żołnierze testują różne elementy, które mają się znaleźć na granicy.
W październiku 2024 roku na poligonie w Orzyszu (województwo warmińsko-mazurskie) rozpoczęło się testowanie elementów tarczy. Jak to często bywa z pokazami dla polityków, którzy na przebiegu działań bojowych się nie znają, prezentacja niewiele miała wspólnego z realnymi działaniami i została ostro skrytykowana przez dowódców, którzy te zasady działań taktycznych zatwierdzali. Tak naprawdę był to pokaz tzw. jeży żelbetowych, przeciwko pojazdom pancernym, oraz zwojów drutowych zasieków tzw. concertiny, które mają utrudnić działania piechocie. Pod koniec października 2024 roku rozpoczęła się budowa pierwszych elementów fortyfikacji Tarczy Wschód, a pod koniec listopada 2024 roku, rząd ogłosił koniec budowy pierwszego odcinka przy rosyjskim obwodzie królewieckim.

Jeże i concertiny. fot. MON
Na konferencji prasowej zorganizowanej z tej okazji – przy granicy polsko-rosyjskiej, w pobliżu wsi Dąbrówka w województwie warmińsko-mazurskim – premier Tusk raz jeszcze przypomniał, że działania zmierzające do zabezpieczenia granicy kraju to inwestycja w pokój.
Pierwszy odcinek Tarczy Wschód powstał w niewielkiej odległości od granicy z Rosją, w rejonie wsi Dąbrówka w gminie Budry. To dolina Węgorapy. Teren jest tu płaski i rozległy, a łąki poprzecinane są mokradłami. Zapora w tym rejonie miała liczyć 2,3 km i planowano, że powstanie dopiero w pierwszym kwartale 2025 roku. Zakładano, że na tym odcinku znajdzie się 3.500 elementów betonowych. Powstała znacznie szybciej, choć analitycy wojskowi oszacowali, że odcinek ten jest krótszy, niż planowano i liczy około 1.150 m.
– Do 2028 roku będziemy chcieli uzbroić w ten sposób polską granicę – deklarował Tusk. Oprócz zasieków przeciwpiechotnych z drutu ostrzonego (concertina), przez które widać było słupki graniczne, wybudowano też dwa pasy zapory przeciwczołgowej, każdy w postaci trzech rzędów jeży żelbetowych. Pasy te dzieliło przynajmniej kilkadziesiąt metrów, na którym, gdyby zaszła taka konieczność, mogą być ustawione na przykład pola minowe.
Unia Europejska pomoże w sfinansowaniu budowy Tarczy Wschód
Od początku zakładano, że Tarcza Wschód będzie finansowana nie tylko z budżetu państwa, ale też ze środków Unii Europejskiej, w tym z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Między innymi minister finansów Andrzej Domański podkreślał, że dla tak wielomiliardowej inwestycji kluczowym krokiem jest pozyskanie wsparcia z Unii Europejskiej. Jak wyjaśnił Tracza Wschód ma bowiem kluczowe znaczenie dla Polski, ale również dla całej wschodniej flanki NATO.
Projekt jest realizowany we współpracy z sojusznikami z NATO, zwłaszcza z krajami bałtyckimi i Finlandią. Prowadzone są rozmowy z Litwą, Łotwą, Estonią i Finlandią w sprawie wymiany doświadczeń i połączenia wysiłków na rzecz ochrony granic. Ministerstwo Obrony Narodowej chce też współpracować przy budowie Tarczy z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi.
Cezary Tomczyk, sekretarz stanu w MON w Sejmie powiedział, że pieniądze na projekt Tarczy Wschód będą ze środków Unii Europejskiej.
– Osiągnęliśmy wstępne porozumienie z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym (EBI) na kwotę 1 mld euro na finansowanie Tarczy Wschód. Środki z EBI miałyby być przeznaczone na finansowanie innowacyjnych rozwiązań w zakresie łączności satelitarnej, rozpoznania elektronicznego oraz poprawy mobilności wojsk własnych, co jest kluczowe, jeżeli chodzi o projekt Tarczy Wschód. Tak też się stało – mówił Cezary Tomczyk. – Projekt umacniania wschodniej granicy Polski i wschodniej flanki NATO został wpisany przez Komisję Europejską do tzw. Białej Księgi na temat obronności. Oznacza to, że został uznany za jeden z najważniejszych projektów w zwiększaniu zdolności obronnych i w dozbrajaniu Europy. W dokumencie jest mowa o 100 mld zł tanich pożyczek dla Polski.
Rysunek 1. Wschodnia flanka NATO – liczba wojska poszczególnych krajów 2024
Manfred Weber, szef grupy Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim, podczas debaty w Strasburgu, komentując te decyzje dodał, że Unia Europejska, a nie tylko Polska i kraje bałtyckie, muszą wspólnie sfinansować Tarczę Wschód. Europa musi wziąć na siebie o wiele więcej odpowiedzialności i zadań obronnych.
Parlament Europejski przyjął 12 marca 2025 r. rezolucję dotyczącą wzmocnienia obronności Unii Europejskiej, a w jej ramach poprawkę uznającą Tarczę Wschód i Bałtycką Linię Obrony za sztandarowe projekty UE dla wspólnego bezpieczeństwa Unii Europejskiej.
Przypomnijmy, że europosłowie PiS, jak powiedział europoseł Michał Szczerba, nie stanęli w tym głosowaniu ponad partyjnymi podziałami, po stronie bezpieczeństwa, po stronie Polek i Polaków. Interesy partyjne okazały się ważniejsze od interesów obywateli. Przeciw była również Konfederacja.
Dla wyjaśnienia dodajmy, że europosłowie PiS, którzy głosowali przeciwko zaliczeniu polskiej Tarczy Wschód w poczet flagowych projektów obronnych tłumaczyli, że w przyjętych dokumentach znajduje się wiele bardzo niebezpiecznych dla Polski zapisów, między innymi oddających rzekomo kontrolę nad polską armią oraz nad polskim przemysłem zbrojeniowym w ręce urzędników Komisji Europejskiej. Te stwierdzenia wywołały wiele kontrowersji. Zdaniem specjalistów manipulacja PiS polega też na tym, że rezolucje Parlamentu Europejskiego nie mają mocy prawnej. Jest to forma pewnej woli politycznej, oświadczenie w określonej sprawie.
Wracając jednak do meritum.
– Ze względu na to, że Tarcza Wschód stała się projektem unijnym, dało to możliwość rozszerzania tego projektu – mówi Cezary Tomczyk, wiceszef MON. – Do tej pory państwo polskie wydatkowało na ten cel blisko miliard złotych. Środki te zostały przeznaczone na zakup sprzętu, który pozwoli na budowanie miejsc schronienia, magazynów i koszar.
Teraz źródłem finansowania, z którego będzie można przeznaczyć środki finansowe na cele obronne, w tym na budowę obiektów Tarczy Wschód, jest też Fundusz Bezpieczeństwa i Obrony w ramach KPO. To prawie 30 mld złotych. Projekt ten uzyskał wsparcie UE i zostanie uruchomiony przez polski rząd.
Szansą dla inwestycji jest również program Security Action for Europe. To 150 mld euro, z których możemy mieć ogromną większość, nawet około 120 mld euro i chcemy z tych środków skorzystać.
Ważne jest, że pieniądze wydatkowane na Tarczę Wschód służyć będą nie tylko umacnianiu bezpieczeństwa Polski. Tarcza ma być również narzędziem budowania wspólnoty poprzez włączanie wszystkich w jej powstawanie i uświadamianie, jak ważna jest wiedza każdego obywatela o potrzebie tworzenia odporności państwa. Taka świadomość społeczna jest również, co pokazuje wojna rosyjsko-ukraińska, ważnym elementem obronności i bezpieczeństwa państwa. To także szansa na rozwój gospodarczy wielu rejonów i branż.
Tarcza Wschód – wieloaspektowy system rozpoznania, ostrzegania, obrony
Mieszkańcy rejonów, w których powstają zapory, początkowo obawiali się wywłaszczeń, plajty interesów turystycznych, bo kto będzie chciał przyjechać w te przyrodniczo piękne zakątki i rezerwaty usiane betonowymi jeżami przeciwczołgowymi. Wojsko zapewniło jednak, że będzie korzystać wyłącznie z gruntów Skarbu Państwa i samorządów lokalnych.
Decyzje o zezwoleniu na realizację inwestycji strategicznej o charakterze obronnym ma wydawać wojewoda na wniosek inwestora, czyli jednostki podległej lub nadzorowanej przez MON. Od decyzji będzie można odwołać się do ministra właściwego do spraw budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa. Obecnie jest to resort rozwoju.
– Od roku już tu pracujemy. Nie ma przypadków, żeby własność prywatna byłaby naruszona – zapewnił gen. broni Stanisław Czosnek, zastępca szefa Sztabu Generalnego WP podczas niedawnej prezentacji fragmentu zapory inżynieryjnej na granicy polsko-rosyjskiej w Rutce, w gminie Barciany, budowanej przez żołnierzy 16 Orzyskiego Pułku Saperów z 16 Dywizji Zmechanizowanej. – Wojsko współpracuje ze wszystkimi instytucjami rządowymi i samorządowymi, ale także z resortami rolnictwa, infrastruktury czy cyfryzacji. Planując inwestycję, nie wywłaszcza się mieszkańców z ich nieruchomości – deklarował generał.
Generał podkreślał, że Polska – jako szanujący się kraj – ma swoje plany przygotowań obronnych. Dodał, że środowisko bezpieczeństwa w naszym rejonie znacznie się pogorszyło. Jesteśmy w stanie wojny hybrydowej i wyprzedzamy sytuację. Dlatego, jak podkreślił, rozpoczęliśmy działania obronne znacznie wcześniej.
Zapora inżynieryjna jest najlepiej widocznym efektem prowadzonych prac, ale jak przypomniał generał, program Tarcza Wschód jest wieloaspektowy. Obejmuje system rozpoznania, ostrzegania, obrony przeciwchemicznej, systemów logistycznych, ochrony wojsk, mobilności i kontrmobilności, wreszcie przygotowania i dostosowania infrastruktury medycznej do potrzeb sił zbrojnych w tym rejonie.
– Mamy świadomość, że każda zapora jest tylko przeszkodą, jeśli jest niechroniona, dlatego budowane są tu stanowiska ogniowe, miejsca ukryć dla żołnierzy i dla sprzętu. W opracowywaniu planów korzystamy z doświadczeń z Ukrainy, ale także z innych operacji. Jesteśmy w miejscu, które jest dobrym przykładem, jak zapora inżynieryjna powinna być umiejscowiona w terenie. Z jednej strony jest las, a po drugiej bagna, które stanowią element kontrmobilności – uważa gen. dyw. Marek Wawrzyniak, szef Zarządu Inżynierii Wojskowej.
Generał poinformował też, że do budowy tarczy, wojsko pozyskało już nieruchomości w 30 miejscowościach i tam już prowadzone są prace. W ponad 70 miejscowościach i nieruchomościach przeprowadzono rekonesans. W kolejnych etapach planowane jest rozpoznanie w blisko 100 miejscach, w których będą składowane materiały do rozbudowy inwestycji w głębi kraju.
Skutecznie odstraszać potencjalnego przeciwnika
Kto będzie bronił tych zapór na granicy? Obecnie w tę ochronę zaangażowanych jest od kilku do kilkunastu tysięcy żołnierzy i funkcjonariuszy. Na tyle dużo, że zdaniem gen. broni Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcy wojsk lądowych, że utrudnia to szkolenie bojowe.
– Wojsko nie jest do pilnowania granicy. To jest zupełnie inny typ działań niż te, do których dotychczas wojsko się szkoli – uważa gen. Skrzypczak. – Fortyfikacja wschodniej granicy Polski oznaczać powinna także odpowiednie przygotowanie tzw. oddziałów fortecznych. Powinni to być żołnierze przygotowani do prowadzenia obrony ufortyfikowanych rubieży obronnych. Do tego rozbudowa zapory spowoduje, że żołnierzy do jej ochrony będzie potrzeba znacznie więcej. Wojsko wspomniało o sformułowaniu tego rodzaju jednostek Straży Granicznej, ale nie wiadomo, kiedy to nastąpi i czy w obecnej sytuacji demograficznej uda się to zrobić – dodaje generał Skrzypczak.
I kolejne pytanie, chyba najważniejsze. Czy Tarcza Wschód powstrzyma agresora, ochroni kraj przez agresją? Zdania na temat skuteczności projektu są jednoznaczne.
– Mam nadzieję, że rząd nie zamierza na naszej granicy wybudować drugiej linii Maginota. Nie ma umocnień nie do pokonania – uważa gen. brygady Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego i wiceszef MON. – Z drugiej strony doświadczenia wojny wskazują, że dobrze umocnione, ufortyfikowane, chronione polami minowymi i zasiekami pozycje obronne mogą „wybić zęby” atakującemu przeciwnikowi, osłabić jego inicjatywę ofensywną i morale.
Generał Waldemar Skrzypczak również podkreśla, że nie ma systemu, który jest nie do pokonania.
– To będzie najdłuższy pas umocnień w historii Polski. Tak duża inwestycja wymaga dobrego zaplanowania. Należy sobie zdawać sprawę, że potencjalni przeciwnicy Polski będą robili wszystko, żeby ten system naruszyć, żeby go sparaliżować i zakłócić – twierdzi wyjaśnia gen Skrzypczak. – Rozwiązania inżynieryjne, takie jak betonowe jeże, rowy przeciwczołgowe wsparte fortyfikacjami ziemnymi o różnym charakterze, przy wykorzystaniu naturalnych przeszkód terenowych, obszarów pokrytych kompleksami leśnymi, do tego chronione przez wojska, będą stanowić przeszkodę dla szturmujących wojsk, będą czyniły teren trudniejszym do przekroczenia, szczególnie dla sprzętu pancernego. Tak jest na przykład w tzw. przesmyku suwalskim, szczególnie wrażliwym rejonie na wschodniej granicy Polski. Kompleksy leśne, jeziora, kanały, rzeki w tym terenie, już same w sobie sprawiają, że jest on bardzo trudny do pokonania przez przeciwnika. To oczywiście nie znaczy, że tego terenu nie należy ufortyfikować. Wzmocni to jego walory obronne – wyjaśnia gen Skrzypczak.
Równie pozytywnie ocenia Tarczę Wschód gen. dywizji Bogusław Pacek, były rektor Akademii Sztabu Generalnego, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego.
– Każde działanie, które poprawia polskie bezpieczeństwo jest potrzebne. Jeśli państwo na to stać, to dobrze jest zabezpieczać się zanim nastąpi zagrożenie. Dlatego pozytywnie oceniam Tarczę Wschód, gdyż jest to działanie strategiczne, wybiegające na co najmniej kilkadziesiąt lat do przodu. Jeśli do tego dojdą systemy obrony przeciwlotniczej, drony i systemy antydronowe, to można stworzyć zdolności pozwalające zwalczać środki powietrzne przeciwnika, zanim jeszcze przekroczy naszą granicę powietrzną – opowiada gen. Bogusław Pacek. – Ja mam również złe skojarzenia, jeśli chodzi o Linię Maginota, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że ukraińska kontrofensywa nie pokonała trzech rosyjskich linii obrony, chronionych umocnieniami i polami minowymi. Wyciągajmy wnioski z wojny w Ukrainie, która wciąż trwa także dlatego, że Ukraińcy mają także silnie rozbudowane pozycje obronne – przekonuje gen. Pacek.
– Głównym zadaniem Tarczy Wschód jest na tyle skutecznie odstraszyć potencjalnego przeciwnika, aby wojny tutaj nie było. Traktujmy to jako inwestycję w pokój i bezpieczeństwo – mówił Donald Tusk podczas pokazu w Orzyszu.
Te argumenty, niezaprzeczalnie, pozostają poza dyskusją. Atutem Tarczy Wschód jest również to, że nie tylko wzmacnia bezpieczeństwo kraju, ale także stymuluje rozwój gospodarczy, tworząc nowe miejsca pracy i zwiększając zapotrzebowanie na innowacyjne rozwiązania. Projekt ten otworzył nowe możliwości dla polskich firm, zarówno w sektorze budowlanym, jak i w przemyśle obronnym. Rozwój systemów rozpoznania, ostrzegania i ochrony wojskowej stwarza zapotrzebowanie na nowoczesne technologie militarne, w tym drony, systemy antydronowe oraz sprzęt inżynieryjny.
Państwa wschodniej flanki NATO mogą też liczyć na wsparcie militarne pozostałych krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego. Przykładem są wspólne działania w ramach misji Baltic Air Policing – operacji NATO, prowadzonej od marca 2004 roku w ramach Sił Szybkiego Reagowania NATO, polegającej na patrolowaniu przestrzeni powietrznej trzech krajów nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii.
Na przełomie 2024 i 2025 roku NATO – w ramach wzmocnionej obecności na wschodniej flance NATO – zwiększyła też liczbę żołnierzy z innych krajów Sojuszu, wzmacniając wielonarodowe grupy bojowe w misji Enhanced Forward Presence. Obecnie na terenie poszczególnych państw wschodniej flanki NATO stacjonują następujące siły:
- Estonia (Tapa) – około 2.200 żołnierzy z Wielkiej Brytanii i innych krajów sojuszniczych,
- Łotwa (Ādaži) – ponad 1.900 żołnierzy z Kanady, Hiszpanii, Włoch i innych państw NATO,
- Litwa (Rukla) – około 3.700 żołnierzy, głównie z Niemiec oraz innych krajów,
- Polska (Orzysz) – około 11.600 żołnierzy, w tym znaczący kontyngent amerykański,
- Rumunia (Cincu) – około 4.700 żołnierzy z Francji i innych państw,
- Bułgaria (Kabile) – około 1.650 żołnierzy, głównie z Włoch i innych krajów,
- Słowacja (Lešť) – około 1.100 żołnierzy z Czech, Słowenii, Hiszpanii i innych,
- Węgry (Tata) – około 1.054 żołnierzy z Włoch, Turcji i innych państw.
Łącznie, na wschodniej flance NATO stacjonuje około 27.000 żołnierzy w ramach wielonarodowych grup bojowych szybkiego reagowania.
Poprawa infrastruktury cyfrowej zwiększy dostępność usług telekomunikacyjnych
MON poszukuje dostawców nowatorskich rozwiązań w dziedzinie infrastruktury i inżynierii, takich jak producenci dronów do minowania zdalnego, systemów rozpoznania akustycznego, mostów oraz prefabrykatów żelbetowych. Zawarto już pierwsze kontrakty na budowę dodatkowych stacji bazowych nadawczo-odbiorczych (BTS) w rejonach przygranicznych, co poprawi wydajność sieci GSM na wschodzie kraju.
Tarcza Wschód ma znaczący wpływ na lokalną gospodarkę, szczególnie w regionach przygranicznych. Niewątpliwie plusem Traczy Wschód – co podkreślali wojskowi – jest to, że część powstającej infrastruktury, przykładowo drogi czy mosty, będzie mogła służyć mieszkańcom. Projekt obejmuje bowiem oprócz umocnień również budowę dróg, mostów oraz systemów komunikacyjnych, co poprawi warunki dla lokalnych społeczności.
Inwestycje w infrastrukturę mogą przyciągnąć nowe firmy i zwiększyć wartość nieruchomości. Z przeprowadzonych analiz wynika, że budowa i utrzymanie fortyfikacji oraz systemów obronnych stworzy tysiące nowych miejsc pracy w sektorach budowlanym, technologicznym i logistycznym. Dodatkowo, rozwój przemysłu zbrojeniowego zwiększy zapotrzebowanie na specjalistów w dziedzinie inżynierii wojskowej. Elementy programu będą, na ile to możliwe, zamawiane u polskich przedsiębiorców, a część nowej infrastruktury, jak zmodernizowane drogi, szlaki kolejowe, mosty i węzły logistyczne ułatwiające transport towarów i wojsk, mogą wzmocnić handel w regionach przygranicznych.
Dodatkowo, poprawa infrastruktury cyfrowej zwiększy dostępność usług telekomunikacyjnych. Do tego wzmocnienie granic może zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, co wpłynie na stabilność gospodarczą i zachęci inwestorów do lokowania kapitału w Polsce. Firmy zajmujące się infrastrukturą, logistyką oraz technologiami wojskowymi zyskują nowe kontrakty, co stymuluje rozwój gospodarczy.
Projekt ten wymaga jednak lat pracy oraz systematycznego finansowania dużych pieniędzy. Od zasobów budżetu państwa i determinacji rządzących zależeć będzie, czy projekt Tarcza Wschód zakończy się powodzeniem.
Jedno jest jednak pewne – fakt, że Tarcza Wschód stanowi polski narodowy plan odstraszania potencjalnych agresorów wcale nie stoi w sprzeczności z tym, że jest to również europejski projekt bezpieczeństwa wzmacniający siłę NATO w regionie wschodniej flanki.
I bez względu na polityczne próby niektórych środowisk – i wykorzystywanie działań Unii Europejskiej na rzecz rozwoju bezpieczeństwa w Europie – do rozgrywania swoich partykularnych interesów i zbijania kapitału politycznego na strachu i szantażu emocjonalnym rozsiewanym wśród Polaków, nam wszystkim powinno zależeć przede wszystkim na wzmocnieniu naszego bezpieczeństwa wszelkimi możliwymi sposobami – zarówno wewnętrznymi, jak i tymi wynikającymi z siły sojuszy.




















