Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej ma już rok – czy czujemy się teraz bezpieczniej?

Zaniedbany schron w Bytomiu. fot. Wikimedia Commons
Przełom lat 2025/2026 przyniósł pozytywne informacje dotyczące wdrażania nowych rozwiązań wynikających z ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej, która weszła w życie 1 stycznia 2025 roku. Zgodnie z zapowiedziami rządu, większość kluczowych działań przewidzianych na zeszły rok została zrealizowana lub znajduje się na zaawansowanym etapie. Czy w związku z tym my – jako obywatele – mamy już pełną wiedzę, jak się zachować w razie zagrożenia, skąd czerpać informacje i gdzie się ukryć, a infrastruktura wrażliwa, procedury i zasady działania w przypadku zagrożeń są wdrożone i przećwiczone? Sprawdźmy, na jakim etapie jesteśmy, jeśli chodzi o budowanie odporności społecznej na zagrożenia, z którymi współcześnie się borykamy.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podkreśla, że był to dopiero pierwszy rok budowy nowoczesnego systemu ochrony ludności, ale efekty są już widoczne w całym kraju. Opracowano poradnik kryzysowy, uruchomiono aplikację z miejscami ukrycia i schronami, rozpoczęto szeroko zakrojone prace nad modernizacją schronów i miejsc doraźnego schronienia. A jak w rzeczywistości wygląda obecna sytuacja i jakie najpilniejsze wyzwania dopiero przed nami?

Budowanie odporności społecznej

Jednym z działań rządu w zakresie wzmocnienia bezpieczeństwa obywateli było opracowanie ogólnopolskiego poradnika kryzysowego – wspólnie przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA), Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) i Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB), który zgodnie z planem ma trafić do każdego gospodarstwa domowego. Dokument zawiera praktyczne instrukcje dotyczące zachowania się w sytuacjach zagrożeń, przygotowania zapasów, ewakuacji i pierwszej pomocy.

Powstała też nowa aplikacja, która jak po nitce ma nas zaprowadzić do bezpiecznego miejsca ukrycia. Wystarczy smartfon lub komputer, dostęp do internetu i kilka kliknięć.

– Z aplikacji można korzystać zarówno z telefonu, jak i w ramach przeglądarki internetowej. Planujemy również jej zaimportowanie do mObywatela. Działa offline, jest szybka i prosta w obsłudze – twierdzi nadbrygadier Wojciech Kruczek, Komendant Główny Straży Pożarnej.

Warto zapamiętać internetowy adres aplikacji Gdziesieukryc.pl, aby w sytuacji zagrożenia móc sprawdzić, gdzie znajduje się najbliższe miejsce, w którym możemy się schronić. Co prawda – jak przekonują władze, aplikacja wskazuje 70.000 miejsc ukrycia w całej Polsce – ale trzeba podkreślić, że zapewniają one zazwyczaj jedynie podstawową ochronę, na przykład przed złą pogodą lub odłamkami, w przypadku ewentualnego ataku z powietrza czy ostrzału artylerii. Głównie są to takie miejsca, jak piwnice, zwykłe przejścia podziemne czy wiadukty. Od czegoś jednak trzeba zacząć i dobrze, że coś się dzieje w tej kwestii, bo jest to już druga taka aplikacja. Pierwsza, sprzed 2 lat, powstała w pośpiechu i nie odzwierciedla rzeczywistości. Tym razem ma być znacznie lepiej.

W wytypowanych przez strażaków 70.000 obiektów doraźne schronienie może uzyskać 20 milionów obywateli. Ale podkreślmy – tylko doraźne i to tylko na krótki okres czasu. To nie to samo co schrony, bo takich budowli z prawdziwego zdarzenia, mamy w Polsce zbyt mało. Spośród 4.000 schronów, zbudowanych zazwyczaj w czasach głębokiego PRL wytypowano połowę, która nadaje się do remontu.

– W miarę, jak będzie przybywać remontowanej infrastruktury ochronne, zawartość tej aplikacji będzie się zmieniać, będzie coraz bardziej komplementarna i pełna, coraz bardziej odpowiadała będzie potrzebom ochrony na zagrożenia XXI wieku – zapewnia MSWiA. Oczywiście szybko to raczej nie będzie. I łatwo raczej też nie.

Po roku obowiązywania ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej warto zatem przypomnieć, co mimo dotychczasowych zaniedbań, udało się już zrobić, jakie wyzwania jeszcze ciągle przed nami i dlaczego ten czas dla co najmniej dwóch pokoleń Polaków przejdzie do historii jako specyficzny, jeśli chodzi o rozwiązania dotyczące ochrony ludności, z którymi do tej pory nigdy się nie zetknęli.

Schrony, ukrycia i miejsca doraźnego schronienia

Dla jasności oraz usystematyzowania terminologii należy zacząć od wyjaśnienia, na czym polegają różnice w klasyfikacji poszczególnych miejsc ochrony ludności w świetle obowiązujących przepisów – schronów, miejsc ukrycia i miejsc doraźnego schronienia.

Ustawa z 5 grudnia 2024 roku o ochronie ludności i obronie cywilnej (Dz.U. 2024 poz. 1907) wprowadza spójną i hierarchiczną klasyfikację obiektów przeznaczonych do ochrony ludności, opartą na zróżnicowanym poziomie zapewnianej ochrony oraz możliwościach technicznych infrastruktury.

Schron – zgodnie z art. 83 ust. 1 pkt 3 ustawy, jest obiektem budowlanym albo jego częścią, uznanym za budowlę ochronną, o konstrukcji zamkniętej i hermetycznej, wyposażonym w urządzenia filtrowentylacyjne lub pochłaniacze regeneracyjne. Przeznaczeniem schronu jest ochrona ludzi przed skutkami działań zbrojnych oraz oddziaływaniem czynników chemicznych, biologicznych i promieniotwórczych, przy założeniu możliwości czasowego przebywania w warunkach izolacji od środowiska zewnętrznego.

Miejsce ukrycia zapewnia niższy poziom ochrony i jest zdefiniowane w art. 83 ust. 1 pkt 4 ustawy. Stanowi ono budowlę ochronną, lecz o konstrukcji niehermetycznej. Jego podstawową funkcją jest osłona ludzi przed zagrożeniami o ograniczonym oddziaływaniu, takimi jak odłamki, fala uderzeniowa, gruz czy niekorzystne warunki atmosferyczne. Ustawa zakłada, że miejsca ukrycia mogą być tworzone zarówno jako obiekty specjalnie zaprojektowane, jak i poprzez adaptację istniejących części budynków, w szczególności kondygnacji podziemnych.

Miejsca doraźnego schronienia stanowią odrębną kategorię, o której mowa w art. 84 ustawy. Nie są one budowlami ochronnymi w rozumieniu art. 83. Są to obiekty budowlane lub ich części przystosowane do tymczasowego ukrycia ludzi w sytuacjach nagłych zagrożeń, organizowane doraźnie i bez spełniania pełnych wymagań technicznych przewidzianych dla schronów i miejsc ukrycia. Ich rola ma charakter uzupełniający i masowy, a celem jest szybkie zapewnienie podstawowej ochrony ludności w warunkach kryzysowych.

Szczegółowe kryteria uznawania obiektów budowlanych lub ich części za budowle ochronne zostały określone w rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 21 lutego 2025 roku (Dz.U. 2025 poz. 235). Zgodnie z § 2 tego rozporządzenia, obiekt może zostać uznany za schron lub miejsce ukrycia, jeżeli spełnia – samodzielnie lub po dostosowaniu – wymagania w zakresie funkcji ochronnych, obejmujących między innymi ochronę przed falą uderzeniową, odłamkami, zagruzowaniem, promieniowaniem jonizującym oraz skutkami pożaru zewnętrznego. Rozporządzenie precyzuje również mierzalne parametry techniczne, takie jak odporność konstrukcyjna, grubości przegród ochronnych czy nośność elementów budowlanych, różnicując je w zależności od kategorii budowli ochronnej.

Reasumując, schron to obiekt, który od początku musi być zaprojektowany właśnie jako schron. Jego specyfiką jest odpowiednie wyposażenie techniczne, takie jak instalacje filtrowentylacyjne, szczelne wejścia, systemy podtrzymywania pobytu ludzi, a także zapasy wody, żywności, energii i podstawowe zaplecze sanitarne. Schron ma zapewniać realną, długotrwałą ochronę przed skutkami działań zbrojnych i skażeń, dlatego nie da się go „zrobić” z przypadkowej piwnicy czy garażu – to zawsze konstrukcja zaplanowana i wykonana z myślą o tej funkcji.

Miejscami ukrycia mogą być natomiast piwnice budynków, kondygnacje podziemne szkół, urzędów i bloków, garaże podziemne, jeśli ich konstrukcja rzeczywiście daje ochronę. Często są to po prostu istniejące przestrzenie, które po ocenie lub drobnych dostosowaniach można wykorzystać jako miejsce osłony.

Najprostszą formą ochrony są miejsca doraźnego schronienia. To przestrzenie, które nie spełniają wymagań dla schronów ani miejsc ukrycia, ale w sytuacji zagrożenia mogą zapewnić chwilową osłonę. Mogą to być między innymi przestrzenie pod wiaduktami i mostami, przejścia podziemne, tunele, klatki schodowe, korytarze wewnętrzne budynków, hale garażowe czy inne osłonięte miejsca, do których można szybko wejść i schronić się przed bezpośrednim zagrożeniem.

Patrząc z tej perspektywy liczby 4.000 schronów i 70.000 miejsc ukrycia nie wyglądają już tak imponująco. Warto jednak i tak wiedzieć i zdawać sobie sprawę, gdzie znajdują się najbliższe z tych budowli, bo w sytuacji kryzysowej mogą nam się przydać.

Metro w Warszawie. fot. pixabay

Metro w Warszawie. fot. pixabay

 

Zmiany w filozofii i w przepisach budowlanych związanych z ochroną ludności

Znowelizowane zostały także przepisy budowlane, nakazując deweloperom uwzględnianie planowania i budowy w nowych inwestycjach budowlanych części przeznaczonych na schrony i miejsca ukrycia. W nowo projektowanych budynkach użyteczności publicznej należy na przykład – jeżeli jest to uzasadnione potrzebami ochrony ludności i możliwe technicznie – przewidywać schrony lub miejsca ukrycia. Art. 94 ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej nakłada obowiązek projektowania kondygnacji podziemnych w budynkach użyteczności publicznej i mieszkalnych wielorodzinnych oraz garaży podziemnych w sposób umożliwiający organizację miejsc doraźnego schronienia, jeżeli nie zaplanowano budowli ochronnej. Z kolei art. 95 tej ustawy wymaga, aby nowe podziemne obiekty transportowe w miastach były projektowane i wykonywane zgodnie z warunkami technicznymi właściwymi dla budowli ochronnych, co w praktyce oznacza trwałe włączenie wymagań ochrony ludności do procesu projektowania nowych obiektów.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że w 2025 roku w całej Polsce rozpoczęto szeroko zakrojone prace nad modernizacją schronów i miejsc doraźnego schronienia, zgodnie z nowymi standardami technicznymi. Polski program budowy schronów wzorowany jest na tych ze Skandynawii, które uchodzą za jedne z najlepszych na świecie.

Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że uwarunkowania geograficzne i geologiczne w większości części Polski nie pozwalają na zastosowanie kalki przy przenoszeniu i realizacji tego typu inwestycji budowlanych.

W krajach skandynawskich, zwłaszcza w Finlandii i Szwecji, ochrona ludności jest na stałe wbudowana w codzienną infrastrukturę miejską praktycznie od końca II wojny światowej. Charakterystycznym rozwiązaniem są tam rozległe obiekty podziemne, często wykute bezpośrednio w litej skale, które na co dzień funkcjonują jako normalne przestrzenie publiczne, a w sytuacji kryzysowej mogą w krótkim czasie zmienić swoje przeznaczenie i stać się obiektami ochronnymi.

W Finlandii, szczególnie w Helsinkach, rozwijana jest koncepcja „podziemnego miasta”, w ramach której pod powierzchnią znajdują się hale sportowe, baseny, parkingi, tunele techniczne i obiekty rekreacyjne. Przykładem jest Itäkeskus Swimming Hall – na co dzień basen i centrum rekreacyjne, zaprojektowane jednak w taki sposób, aby w razie zagrożenia mogło zostać szybko opróżnione i przystosowane do przyjęcia dużej liczby osób jako schronienie. Kluczowe instalacje, układ przestrzeni i dostęp do mediów są tam planowane z myślą o obu funkcjach jednocześnie.

W Szwecji podejście jest podobne, choć bardziej rozproszone. Schrony i obiekty ochronne są często „wtopione” w strukturę miasta i w czasie pokoju mogą pełnić funkcje użytkowe, pod warunkiem, że w razie potrzeby da się je sprawnie opróżnić i uruchomić w trybie ochronnym. W Sztokholmie znanym przykładem jest Katarinaberget, czyli duży obiekt skalny, który przez lata wykorzystywano między innymi jako parking i zaplecze techniczne, a który pierwotnie projektowano z myślą o ochronie ludności.

Wspólnym mianownikiem tych rozwiązań jest zasada podwójnego zastosowania. Obiekty mają być używane na co dzień, utrzymywane w dobrym stanie i realnie potrzebne mieszkańcom, a jednocześnie zaprojektowane mają być tak, aby w perspektywie kilkunastu lub kilkudziesięciu godzin mogły zostać przekształcone w funkcjonalne schronienia. To podejście pokazuje, że skuteczna ochrona ludności nie musi oznaczać „martwych” schronów, lecz może być integralną częścią nowoczesnego planowania miast i w tym znaczeniu warto brać przykład i wzorować się na Skandynawii.

W 2025 roku rozpoczęto już kilka takich inwestycji. Przykładowo budowę schronu i miejsc doraźnego schronienia w szpitalu specjalistycznym w Chorzowie. Schron przewidziano dla 300 osób. Miejsc doraźnego schronienia będzie dla kolejnych 600.

– Podstawową zasadą tych budowli musi być funkcyjność. Jeżeli nie będziemy budowali obiektów z prawdziwego zdarzenia, właściwie wyposażonych, to za 20 lat znowu wrócimy do punktu wyjścia, czyli do punktu ruiny obiektów istniejących, tak jak to mamy obecnie. I tak jak obecnie, nawet przy ogromnych nakładach, usunięcie wieloletnich zaniedbań będzie bardzo trudne – zwraca uwagę Franciszek Wołoch ze Stowarzyszenia Instytut Budownictwa Ochronnego.

Rządowi udało się też rozwiązać na szczęście inny problem, który przez kilka miesięcy spędzał sen z powiek samorządowców, na których spadł główny ciężar organizacyjny związany z ochroną ludności. Wydatki państwa na ten cel w 2025 roku zaplanowano na 5 mld zł, ale jednostki samorządu terytorialnego miały zagospodarować te środki do końca roku kalendarzowego. Dopiero rozporządzenie Rady Ministrów z 15 grudnia 2025 roku w sprawie wydatków budżetu państwa, które w roku 2025 nie wygasają z upływem roku budżetowego (Dz.U. 2025 poz. 1785) dały samorządom możliwość wydatkowania środków na ochronę ludności do 31 marca 2026 roku. To jest najważniejsza informacja rządowa z końcówki roku, bo dotyczy bezpośrednio realizacji ustawy i finansowania jej zadań. W komunikacie podkreślono, że uwzględniając aktualną sytuację geopolityczną kraju i konieczność zintensyfikowania działań na rzecz zbudowania systemu ochrony ludności oraz obrony cywilnej Rada Ministrów podjęła decyzję o wykorzystaniu swojego uprawnienia w stosunku do wydatków ujętych w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

Odbudowa obrony cywilnej – przez lata na marginesie myślenia o bezpieczeństwie

Co do tego, że w Polsce trwa wojna hybrydowa nikt chyba nie ma już złudzeń. To nie jest konflikt na pełną skalę, jaki Rosja toczy z Ukrainą. To wojna pod progiem konfliktu zbrojnego, choć na coraz większą skalę. Ale doświadczenia ukraińskich zmagań pokazują, że we współczesnej walce równie ważne jak czołgi, rakiety czy samoloty są systemy ratownictwa, obrony cywilnej i ochrony ludności.

W Polsce, po tym jak Prawo i Sprawiedliwość zlikwidowało Obronę Cywilną w 2022 roku, system praktycznie przestał działać. Przez wiele lat ochrona ludności była traktowana jako temat drugorzędny w stosunku do modernizacji armii czy reform służb mundurowych. Kolejne rządy nie nadawały jej wystarczającej rangi. Zadania związane z obroną cywilną były podzielone między MSWiA i MON, rozproszone w różnych aktach prawnych, między innymi: w ustawie o zarządzaniu kryzysowym (2007), ustawie o powszechnym obowiązku obrony RP (1967, wygaszonej w 2022 roku przez ustawę o obronie Ojczyzny), w rozporządzeniach MSWiA i MON dotyczących obiektów ochronnych, ewakuacji, alarmowania, co utrudniało stworzenie spójnego systemu. Przez dekady obowiązywały regulacje z lat 60. i 70. XX wieku, które nie przystawały do współczesnych zagrożeń – zarówno militarnych, jak i niemilitarnych (na przykład katastrof naturalnych, cyberataków). Nie prowadzono też systematycznej inwentaryzacji schronów, nie rozwijano budowli ochronnych, a edukacja obywatelska w zakresie bezpieczeństwa była marginalna.

To podejście zmieniło się nieco po 2022 roku, kiedy pełnoskalowa wojna w Ukrainie pokazała, że społeczeństwo musi być przygotowane na kryzysy, a państwo musi mieć narzędzia do ochrony ludności. Jednak dopiero w 2024 roku projekt ustawy o ochronie ludności trafił do Sejmu, a 23 grudnia 2024 roku uchwalona ustawa została opublikowana w Dzienniku Ustaw. Po ponad 20 latach, między innymi z powodu wskazanych zaniedbań, braku politycznej determinacji oraz rozproszenia kompetencji między różnymi instytucjami, wzrost zagrożeń geopolitycznych i presja społeczna skłoniły rząd do uchwalenia kompleksowej ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Weszła ona w życie 1 stycznia 2025 roku. To dobry moment na próbę bilansu, jak pod zapisami nowego dokumentu zmieniła się sytuacja w tym obszarze, co już zrobiono i co jeszcze pozostało do zrobienia. Czy miejsc schronienia wystarczy tylko dla szczęściarzy?

Pieniądze na ochronę ludności i obronę cywilną

Uchwalanie nowej, odrębnej ustawy o ochronie ludności, której wcześniej nie mieliśmy, to z perspektywy bezpieczeństwa państwa niewątpliwie sukces. Brak spójnego aktu prawnego skutkował niejasnym podziałem kompetencji między administracją rządową a samorządami, brakiem finansowania budowli ochronnych i systemu ostrzegania oraz ewakuacji na poziomie lokalnym, a także marginalizacją edukacji obywatelskiej w zakresie bezpieczeństwa.

Obecna ustawa wypełnia te luki, tworząc jednolity system ochrony ludności, obejmujący prewencję, reagowanie i odbudowę. Wprowadza pojęcie „budowli ochronnych” i „obiektów zbiorowej ochrony” – z definicją, standardami i zasadami finansowania. Po raz pierwszy reguluje kompleksowo tak ważne kwestie, jak system ostrzegania i ewakuacji, obowiązki samorządów i administracji rządowej czy finansowanie ochrony cywilnej. Umożliwia budowę i utrzymanie schronów (nakłada na gminy obowiązek inwentaryzacji i utrzymania obiektów ochronnych), między innymi poprzez finansowanie ich budowy ze środków centralnego programu Ochrona Ludności i Obrona Cywilna (OLiOC), czyli rządowego mechanizmu finansowania działań związanych z bezpieczeństwem cywilnym. Program ten finansowany w wysokości co najmniej 0,3% PKB rocznie, w tym 0,15% PKB z budżetu obronnego, ma też mieć wsparcie Funduszu Modernizacji Bezpieczeństwa Publicznego i Ochrony Ludności oraz rządowego Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności.

Jednak samo uchwalenie ustawy, to zbyt mało, aby radykalnie zmienić sytuację samorządów w zakresie ochrony ludności. Jej skuteczność zależy w dużej mierze od szybkiego wydania i wdrożenia rozporządzeń wykonawczych, realnego wsparcia technicznego dla samorządów, przeprowadzenia audytów podatności i zagrożeń, monitorowania postępów i jakości wdrożenia oaz odporności na zmiany polityczne i budżetowe. Pod tym względem wciąż jest wiele do zrobienia. MSWiA raz na trzy lata uchwala ustawę, w której ustala kwotę wydatków na służby mundurowe, między innymi na straż pożarną, której domeną już od dawna jest system ratownictwa i obrony cywilnej. Ustawa z 21 listopada 2025 r. o ustanowieniu „Programu modernizacji Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Ochrony Państwa w latach 2026–2029” (Dz.U. 2025 poz. 1810) zakłada rekordowe wydatki na te cele na najbliższe trzy lata – to aż 13 mld zł. Poprzedni program wynosił 10 mld zł.

W programie OLiOC określono też budżet na ten cel dla samorządów. Wydatki państwa w 2025 roku zaplanowano na 5 mld zł. W pierwszej transzy środków – uruchomionych w ramach tego budżetu – przeznaczono 2,3 mld zł, jednak proces podpisywania wniosków na pieniądze w programie OLiOC długo się opóźniał. Jeszcze w połowie 2025 roku samorządy narzekały, że nie trafiły do nich żadne pieniądze. Dopiero po ataku dronów na Polskę, we wrześniu 2025 roku, składanie wniosków ruszyło, ale okazało się, że samorządowcy muszą zrealizować te wnioski do końca roku kalendarzowego. To się mogło nie udać, a niewykorzystane środki moły zostać cofnięte do budżetu państwa. Dlatego samorządowcy postulowali przedłużenie terminu realizacji projektów na 2026 rok, uproszczenie procedur wnioskowania i rozliczania, wsparcie techniczne i doradcze ze strony administracji rządowej. Dopiero 15 grudnia 2025 roku rząd przychylił się do postulatów samorządowców wydając rozporządzenie w sprawie wydatków budżetu państwa, które w roku 2025 nie wygasają z upływem roku budżetowego. Dało to samorządom możliwość wydatkowania środków na ochronę ludności do 31 marca 2026 roku, co i tak nie jest zbyt odległym terminem.

Na kłopoty samorządowców – luzowanie aktów prawnych, ale też nowe zobowiązania

Narzekano też na skomplikowane procedury formalne. Wnioski wymagają przygotowania pełnej dokumentacji technicznej, kosztorysów, opinii prawnych i środowiskowych, kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Wiele gmin nie dysponuje nawet zespołami projektowymi, które mogłyby szybko przygotować kompletne wnioski. Do tego część samorządów dopiero rozpoczęła inwentaryzację budowli ochronnych, a wiele z nich nie ma projektów budowlanych ani pozwoleń. Dodatkowo, budowa czy modernizacja schronów to proces wymagający organizacji przetargów, wyboru wykonawcy robót budowlanych i odbiorów technicznych. To wymaga czasu. Skomplikowane procedury formalne tego nie ułatwiają.

Między innymi w odpowiedzi na postulaty samorządowców Rada Ministrów przyjęła 4 listopada uchwałę nr 151 zmieniającą uchwałę w sprawie zatwierdzenia Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025–2026 (Monitor Polski 2025, poz. 1143). Po poprawkach samorządy otrzymały wprawdzie dodatkowe zobowiązania, ale uzyskują też większą manewrowość w wydatkowaniu środków na obronę cywilną. Od teraz lokalne władze, jeżeli zostanie im nadwyżka w budżecie na obronę cywilną, będą mogły kupić dodatkowe wyposażenie, które nie było wcześniej ujęte w specjalnie przygotowanym spisie. Oznacza to, że samorządy będą mogły przeznaczać pieniądze na dodatkowy sprzęt, który ich zdaniem przyda się najbardziej w celu obrony cywili. Dotyczy też również płynności w przekazywaniu pieniędzy na konkretne obszary. Przykładowo, jeżeli część pieniędzy na 2025 rok została przeznaczona na budownictwo, można je przeznaczyć na inny cel, na przykład na zakup wyposażenia szpitali.

Natomiast nowe zadania, wprowadzone dodatkowo poprawkami, zobowiązują samorządy między innymi do zapewnienia ciągłości dostaw artykułów pierwszej potrzeby, w szczególności żywności, wody, środków higienicznych, produktów leczniczych, odzieży i posłań. Wcześniej przepisy odnosiły się tylko do ciągłości dostaw energii elektrycznej, paliwa, łączności, usług teleinformatycznych i transportu.

Interesująco brzmi przepis dotyczący szkolenia operatorów dronów i systemów antydronowych. W razie zagrożenia tacy operatorzy zostaliby zmobilizowani do Sił Zbrojnych RP. O takim rozwiązaniu wiele się mówiło w ostatnim czasie, zwłaszcza po ataku rosyjskich dronów z 10 września 2025 roku.

Samorządy zostały też zobligowane do ochrony dóbr kultury. Wprowadzono przepis o zakupie środków na ochronę i ewakuację przedmiotów zaliczanych do dóbr kulturalnych, takich jak kontenery, skrzynie czy wózki. Ponadto wprowadzone zmiany w uchwale o programie OLiOC zezwalają na budowę infrastruktury do podwójnego wykorzystania. W tym przypadku są to wieże przeciwpożarowe, które w sytuacji kryzysowej mają służyć do rozpoznania zagrożeń z powietrza. Ich budowa będzie realizowana również w ramach programu Tarcza Wschód.

Są też inne plusy wtargnięcia rosyjskich dronów w naszą przestrzeń powietrzną. Po tym ataku przyspieszono druk 14 milionów egzemplarzy Poradnika Bezpieczeństwa, który jest także dostępny w wersji elektronicznej na stronach ministerialnych. To pierwsze centralnie opracowane kompendium wiedzy, opisujące, jak się zachować w sytuacjach kryzysowych. Broszury w formie papierowej trafiają sukcesywnie do każdego gospodarstwa domowego w formie papierowej.

Poradnik bezpieczeństwa

Poradnik bezpieczeństwa

 

W miastach zawyły syreny, a testy potwierdziły to co wiemy od dawna

Przykładów na to, że wyciągnęliśmy wnioski z ataku rosyjskich dronów na Polskę w nocy z 9 na 10 września 2025 roku, jest więcej. Rozpoczęło się w końcu pospieszne sprawdzanie stanu systemów alarmowych w Polsce.

Według dostępnych danych w Polsce jest około 15.000 syren alarmowych. Czy to wystarczająco dużo? To oczywiście zależy.

Biorąc pod uwagę, że w Polsce jest około 2.500 gmin to średnio na każdą gminę przypada 6 syren. Jeżeli weźmiemy pod uwagę najmniejszą gminę w Polsce pod względem powierzchni – Stawiszyn (województwo wielkopolskie), która ma powierzchni zaledwie 0,99 km², czy gminę miejską – Górowo Iławeckie (województwo warmińsko-mazurskie) z powierzchnią 3,32 km² – to zapewne 6 syren to aż nadto, natomiast w dużych miastach niewątpliwie musi ich być więcej.

Nie sama liczba urządzeń decyduje jednak o skuteczności systemu ostrzegania ludności. Kluczowe znaczenie ma jakość, spójność i sposób wykorzystania tego systemu. Przy okazji testowania sprawności działania syren chciano się więc przekonać o rozpoznawalności sygnałów ostrzegawczych przez ludność i ich rekcjach na te sygnały. Teraz już wiemy, że nadal mamy z tym problem. Jest źle i trudno będzie to szybko zmienić. Dają o sobie znać między innymi opóźnia w budowie systemu obrony cywilnej i ochrony ludności, ale też brak motywacji do wkuwania na pamięć znaczenia sygnałów alarmowych.

Do niedawna syreny w miastach włączano przeważnie z okazji ważnych wydarzeń państwowych, jak przykładowo rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Nie dziwiło zatem szczególnie, że w miastach, gdzie od czasu do czasu sprawdzano działanie syren zdarzało się, że mieszkańcy słysząc ich sygnał, stawali na chodnikach, a wojskowi salutowali. Kiedy więc pod koniec zeszłego roku zaczęto na szerszą skalę sprawdzać działanie syren efekty tego testu w większości miast, gmin i powiatów wypadły słabo. Ocena ta dotyczy zarówno samorządów, jak i nas wszystkich, zwłaszcza naszej znajomości znaczenia emitowanych przez syreny sygnałów.

Pierwszy sprawdzian funkcjonowania systemu ostrzegania ludności przy wykorzystaniu syren podjęto 13 września 2025 roku, kiedy Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) rozesłało wiadomości SMS ostrzegające przed zagrożeniem atakiem z powietrza. Wcześniej zamknięto lotnisko w Lublinie, a Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) poinformowało o obecności wojskowego lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej. Centrum Operacji Powietrznych (COP) objęło alarmem część województwa lubelskiego, w szczególności powiaty: chełmski, krasnostawski łęczyński i włodawski.

Kiedy wojewoda lubelski otrzymał sygnał (tym razem ćwiczebny) o kolejnym przekroczeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski dron, służby wojewody lubelskiego wydały polecenie uruchomienia sygnałów alarmowych. Syreny zawyły w kilku miastach na Lubelszczyźnie. Niestety, nie wszędzie. W niektórych miejscowościach syreny w ogóle nie zostały włączone. Tak było na przykład w powiecie krasnostawskim. Jednym z powodów tego było to, że sprawdzian odbywał się w sobotę późnym wieczorem. Wprawdzie wydziały zarządzania bezpieczeństwa w starostwie powinny pracować 24 godziny na dobę, ale i w tym przypadku, jak się okazało, w wielu samorządach praktyka kłóci się z wytycznymi.

Nawet w większych miastach, takich jak chociażby Świdnik, Marcin Dmowski, zastępca burmistrza Świdnika, wskazał po sprawdzianie na potrzebę rozbudowy lokalnego systemu ostrzegania i zapowiedział budowę nowych syren alarmowych, bo sygnały syren, które ma miasto nie docierały do wszystkich mieszkańców.

W wielu samorządach w wydziałach brakuje ludzi. Etaty te obsadzano dawno temu, dziś aktualne są jedynie na papierze. W praktyce wiele z osób, które się na nich znajdują, to emeryci, często schorowani, nie nadający się do tego rodzaju pracy. Samorządowcy mówili o tym już dużo wcześniej. Wskazywali też na wysoką rotację kadry w wydziałach bezpieczeństwa, bo wynagrodzenia są niskie i brakuje ścieżek rozwoju zawodowego. Do tego syreny w wielu miejscowościach wciąż trzeba włączać ręcznie, bo system jest analogowy. Latami nikt się tym nie interesował, a teraz trzeba czasu by naprawić zaniedbania.

Dlatego liczba syren jest drugorzędna. Liczy się przede wszystkim:

  • realne pokrycie obszaru i słyszalność sygnału, zwłaszcza w gęstej zabudowie oraz wewnątrz budynków,
  • sprawność techniczna i standaryzacja syren,
  • możliwość zdalnego i szybkiego uruchamiania,
  • integracja ich pracy w jednym, ogólnokrajowym systemie.

Równie ważna jest łączność cyfrowa pomiędzy służbami – umożliwiająca natychmiastową wymianę informacji między administracją rządową, samorządami, Państwową Strażą Pożarną, Policją i centrami zarządzania kryzysowego.

Eksperci coraz częściej podkreślają także, że same syreny dźwiękowe to jednak zdecydowanie za mało. Istnieje potrzeba wzbogacenia systemu ostrzegania o megafony, które pozwalają nadawać konkretne, zrozumiałe komunikaty głosowe – co się dzieje, jakie jest zagrożenie i jak powinni zachować się mieszkańcy. Taki przekaz znacząco zwiększa skuteczność dotarcia z informacją i ogranicza chaos informacyjny.

System alarmowania musi być także wielokanałowy – uzupełniony o alerty SMS lub Cell Broadcast, komunikaty radiowe i telewizyjne, aplikacje mobilne oraz lokalne systemy informacyjne. Bez tego nawet najlepiej rozmieszczone syreny nie zapewnią pełnej ochrony ludności.

Nie mniej istotna jest edukacja i regularne ćwiczenia. Społeczeństwo musi wiedzieć, co oznaczają poszczególne sygnały, jak na nie reagować i gdzie szukać wiarygodnych informacji. Bez budowania świadomości i nawyków reagowania, system alarmowy – niezależnie od liczby syren – pozostaje narzędziem o ograniczonej skuteczności.

Po przeprowadzonych próbnych alarmach z łatwością dało się zauważyć, że syreny, które mają ostrzegać przed realnym zagrożeniem, w praktyce wywołują głównie dezorientację. Wielu mieszkańców przyznało, że nie znało znaczenia modulowanego sygnału ani procedur zachowania się po jego usłyszeniu.

Incydentalnym tego przykładem, który obrazuje jednak stan rzeczywisty, stał się mecz trzecioligowy rozgrywany między Świdnicą a Cracovią. Około 200 kibiców, którzy obserwowali zmagania piłkarzy, słysząc syreny, nie wiedzieli co robić. Nikt nie uznał zagrożenia za realne, meczu nie przerwano, kibice zostali z zawodnikami do końca.

Niska świadomość społeczna na ten temat nie powinna właściwie dziwić, w świetle wcześniejszych doświadczeń i braku jednolitych procedur w samorządach. Nie znamy sygnałów alarmowych przekazywanych przez syreny, bo nikt nas ich nie uczył. Praktycznie – poza specjalistami od bezpieczeństwa – zna je niewiele osób, właściwie tylko „hobbyści”. Inna rzecz, że tak naprawdę nie było dotąd powodów, by się tego uczyć.

– Przed atakiem dornów była inna polityka dotycząca alarmowania ludności cywilnej. To się zmieniło. Teraz nowe procedury mają na celu szybsze reagowanie na zagrożenia – usłyszeliśmy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Szef MSWiA Marcin Kierwiński zapewnił po serii próbnych alarmów, że wszystkie procedury zadziałały poprawnie. Przy okazji test ujawnił istotne luki w systemie ostrzegania cywilnego, zarówno w zakresie technicznym, jak i organizacyjnym. To bardzo dobrze, z tego względu, że aby móc naprawić mechanizmy i usunąć braki, trzeba najpierw wiedzieć, co należy zrobić.

Specjaliści wskazują kilka głównych przyczyn słabej reakcji mieszkańców na sygnały ostrzegawcze:

  • brak wcześniejszych kampanii edukacyjnych wyjaśniających znaczenie poszczególnych dźwięków syren,
  • niewiedza dotycząca najbliższych miejsc, gdzie można się schronić,
  • brak ćwiczeń z zakresu obrony cywilnej, które w innych państwach należą do obowiązkowych,
  • powszechne przekonanie, że alarmy mogą być jedynie testem lub fałszywym ostrzeżeniem.

 

W jakim zatem punkcie dziś jesteśmy, jeśli chodzi o ochronę ludności? Na pewno na początku tej drogi i na razie trudno liczyć na jakiś sprint. Będzie to raczej maraton zmian.

Więcej zadań w ochronie ludności – część z nich realizuje się „na papierze”

Zasadniczy problem, na który wskazują samorządowcy jest taki, że nowa ustawa o ochronie ludności nałożyła na gminy i powiaty nowe obowiązki. Samorządy odpowiadają dziś między innymi za inwentaryzację infrastruktury schronowej, organizację systemów ostrzegania i ewakuacji, planowanie i realizację szkoleń z zakresu OC, czy zapewnienie ciągłości działania w sytuacjach kryzysowych. Jednak wzrost obowiązków nie został zrównoważony wzrostem kadry ani finansowania. W wielu gminach zadania te realizowane są przez pojedynczych urzędników, często bez specjalistycznego przygotowania.

Według części samorządowców w ustawie brakuje mechanizmów wdrożeniowych i wsparcia kadrowego. Do tego ustawodawca zrównał wymagania dla wszystkich jednostek samorządu terytorialnego, niezależnie od ich wielkości czy zasobów. W efekcie małe gminy muszą spełniać te same standardy co duże miasta. Mają na przykład odpowiadać za ochronę infrastruktury krytycznej, ale nie mają dostępu do pełnych danych o lokalnych zasobach. Brakuje też procedur współpracy z wojskiem i służbami. Nie istnieją mechanizmy różnicujące wsparcie kadrowe i finansowe, dlatego wiele zadań realizowanych jest „na papierze”, bez realnego wdrożenia.

Schronów i ukryć jak na lekarstwo – aby nadrobić zaległości trzeba wielu lat

– Trudno szybko usunąć skutki wieloletnich zaniedbań. Zwłaszcza ostatnich 10 lat, których punktem kulminacyjnym zaniechań stało się wyrzucenie z ustawy o obronie Ojczyzny kwestii obrony cywilnej – oceniła wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat, podczas II Kongresu Ochrony Ludności.

Dlatego, choć próbne alarmy zostały odwołane, to zasadnicze problemy pozostały. Trudniejsze do wykonania niż zakup cyfrowych syren i znacznie kosztowniejsze. Jednym z ważnych wyzwań jest brak schronów i ukryć dla ludności. Bo gdzie właściwie się ukryć podczas alarmu? W schronach przeciwatomowych miejsca wystarczy dla szczęściarzy. Polska infrastruktura schronowa nadal w dużej mierze jest przestarzała i niewystarczająca. To powoli się zmienia, ale to wciąż praca na dekady.

Już prawie dwa lata temu – w artykule Miejsca w schronach dla wybranych – dla reszty piwnice i ziemianki – pisaliśmy,  że w wielu miastach nie ma nowoczesnych schronów, podziemne garaże rzadko gdzie spełniają takie wymogi, a piwnice w budynkach mieszkalnych nie są większości przystosowane do tego, by pełnić funkcje ochronne. Można sobie kupić schron do ogrodu, ale to wciąż duży wydatek nieosiągalny dla większości obywateli. Wątpliwe więc, by Polacy chcieli teraz szukać bezpieczeństwa na własną rękę i zaczęli masowo budować przydomowe schrony.

Jak mówi wiceminister Leśniewski, pierwszym zadaniem jest teraz pozyskanie jak największej liczby z już istniejących schronów i ukryć.

Do lat 90 XX wieku budowano w Polsce nawet sporo budowli ochronnych. W zakładach pracy, dzielnicach mieszkalnych.

W latach 60 XX wieku, kiedy budowano 1.000 szkół na tysiąclecie państwa polskiego, większość obiektów szkolnych miała zaprojektowane schrony lub ukrycia.

Schron przeciwatomowy Huty im. Tadeusza Sendzimira. fot Wikimedia Commons

Schron przeciwatomowy Huty im. Tadeusza Sendzimira. fot Wikimedia Commons

 

Jak zauważa mjr rez. dr hab. inż. Jarosław Stelmach generalnie nie wykorzystujemy jeszcze w należyty sposób potencjału szkół.

– To gotowe punkty zbiórki, dystrybucji jodku potasu czy miejsca tymczasowego schronienia z zapleczem sanitarnym i żywieniowym – podkreśla Jarosław Stelmach.

Dzięki obowiązującym wówczas normom budowlanym część warszawskiego metra spełnia wszystkie warunki schronu bojowego dla ludności.

Problem jednak w tym, że to co powstało w XX wieku, zostało przez lata zaniedbane albo przeszło w prywatne ręce. Schrony zamieniono na magazyny, bary czy restauracje. Z raportu o stanie schronów w Polsce, opublikowanego przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK) w marcu 2024 roku, który dotyczył 32 gmin wynika, że ponad połowa skontrolowanych obiektów nie spełniała podstawowych wymogów technicznych i nie nadaje się do remontu ani odbudowy. Szkoda pieniędzy na inwestowanie w te budowle. Do odtworzenia nadają się tylko te, które nadal mają trwałą konstrukcje, zachowane systemy wentylacyjne czy wyjścia ewakuacyjne. A takich budowli nie pozostało wiele.

Według raportu z 2010 roku miejsc w schronach było jedynie dla 2,3% ludności. Kolejne ponad 2% mogło liczyć na ukrycie w budowlach ochronnych.

W 2018 roku te wskaźniki zweryfikowano. Według tych danych na miejsce w schronie może liczyć zaledwie 1,28% osób. Długo o tym nie wiedzieliśmy. Choć raport był jawny, jednak poprzednia władza PiS nie zamieściła go w sieci.

Po objęciu władzy przez nowy rząd w 2023 roku rozpoczęto ogólnokrajową inwentaryzację schronów i miejsc ukrycia. Z informacji przygotowanej przez Najwyższą Izbę Kontroli w marcu 2024 roku wynika, że ukrycia, które spełniają stuprocentową ochronę, mamy dla 4% populacji.

Można więc powiedzieć, że audyt nie wykazał niczego nowego. Polska dysponuje zbyt małą liczbą obiektów ochronnych, a wiele z nich znajduje się w złym stanie technicznym i wymaga gruntownej modernizacji. Najniższa dostępność miejsc w schronach jest w województwach: lubuskim, lubelskim, podlaskim i warmińsko-mazurskim. Najwyższa zaś na Śląsku, w województwach mazowieckim i dolnośląskim.

Pieniądze na obiekty obronne i rozwiązania ułatwiające ich budowę

MSWiA uruchomiło program „Ochrona Ludności i Obrona Cywilna” (OLiOC), który przewiduje modernizację istniejących schronów, adaptację garaży podziemnych i piwnic jako miejsc schronienia, a także budowę nowych obiektów ochronnych. No i w końcu samorządy otrzymały środki finansowe na ten cel. Priorytetem miała być modernizacja i remonty już istniejących budowli.

W lipcu 2025 roku weszły w życie dwa wykonawcze akty prawne do ustawy z 5 grudnia 2024 roku.

Jednym z nich było rozporządzenia MSWiA z 9 lipca 2025 roku w sprawie warunków organizowania oraz wymagań, jakie powinny spełniać miejsca doraźnego schronienia (Dz.U. 2025 poz. 932), które definiuje miejsca doraźnego schronienia, takie jak garaże czy piwnice i wskazuje warunki techniczne, jakie muszą spełniać te budowle, by mogły pełnić taką funkcję.

Drugim było rozporządzenie MSWiA z 1 lipca 2025 roku w sprawie sposobu przygotowania obiektu zbiorowej ochrony do użycia, szczegółowych warunków eksploatacji budowli ochronnych, zapewnienia porządku w ich obrębie oraz ich niezbędnego wyposażenia (Dz.U. 2025 poz. 933), regulujące między innymi warunki techniczne, eksploatacyjne i organizacyjne dla schronów i ukryć oraz wyposażenia, które powinno się w nich znaleźć.

Samorządy i wojewodowie rozpoczęli inwentaryzację istniejących obiektów, które mogą pełnić funkcję schronów, a spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty zobowiązano do oceny technicznej swoich garaży i piwnic.

Pakiet rządowych aktów prawnych dotyczących między innymi odbudowy Obrony Cywilnej (także infrastruktury krytycznej) domknęły nowe przepisy, które weszły w życie 1 stycznia 2026 roku, które znacząco zmienią sposób projektowania i realizacji inwestycji budowlanych w Polsce. Celem wprowadzonych zmian jest stworzenie ogólnokrajowego systemu ewidencji, modernizacji i utrzymania obiektów ochronnych, mającego zwiększyć bezpieczeństwo ludności w sytuacjach zagrożeń.

– Musieliśmy zmienić ustawę o ochronie ludności, bo doszliśmy do wniosku, że rzeczywiście w pewnych kwestiach można wymagać więcej, ale elastyczności. W nowelizacji ustawie przyjmuje się na przykład za zasadę, że miejsca doraźnego schronienia muszą być przede wszystkim zapewnione dla mieszkańców konkretnego budynku – wyjaśnia Wiesław Bogdan Leśniakiewicz, wiceminister w MSWiA.

To oznacza, że rząd zdecydował się na złagodzenie dotychczasowych obowiązków, które nakładały na dewelopera, aby pomieszczenia pod budynkiem – takie jak piwnice czy garaże – musiały spełniać wyśrubowane kryteria ochrony. Teraz będzie inaczej. Podstawą do wyliczeń powierzchni, która będzie budowana w podwyższonym standardzie ochronnym, będzie liczba mieszkańców pomnożona przez współczynnik miejsca na jedną osobę. Standardowo ma on wynosić 1,5 m na osobę i 2 m na osobę niepełnosprawną. Trudno nie zgodzić się z opinia, że hotel to na pewno nie będzie.

Nowe prawo i nowe problemy – znowu w grze kasa

Nowe prawo stanowi, że budynki użyteczności publicznej i mieszkalne będą musiały mieć piwnice i garaże przystosowane przynajmniej do miejsc doraźnego schronienia. Nie trzeba będzie budować w każdym budynku schronu czy ukrycia. Za to obowiązki dotyczące miejsc doraźnego schronienia obejmą wszystkie inwestycje, wobec których po 31 grudnia 2025 roku zostanie złożony wniosek o pozwolenie na budowę lub dokonane zgłoszenie budowy. To oznacza, że od 2026 roku projektanci i inwestorzy będą musieli uwzględniać w dokumentacji możliwość adaptacji części obiektu, głównie będą to garaże lub piwnice do tego, by w razie zagrożenia mogli tam się bezpiecznie schronić mieszkańcy.

Definiuje też czym są schrony i miejsca ukrycia, o czym była mowa wyżej. Uznanie danego obiektu za budowlę ochronną nastąpi w drodze porozumienia z właścicielem lub zarządcą, albo – w razie braku zgody – poprzez decyzję administracyjną właściwego organu ochrony ludności. Ustawa wymaga, aby obiekty – w szczególności z kondygnacjami podziemnymi – zostały zaprojektowane w sposób umożliwiający ich adaptację chociażby na miejsca doraźnego schronienia. Brak dostosowania projektu do takich wymogów będzie skutkował odmową zatwierdzenia projektu budowlanego.

– Przed rozpoczęciem inwestycji. Inwestor będzie musiał zapytać organy ochrony ludności o potrzeby w zakresie bezpieczeństwa dla mieszkańców. Jeśli organ zdecyduje, że w danym miejscu powinien być schron lub ukrycie to może narzucić inwestorowi uwzględnienie takich obiektów w planach – dodaje wiceminister Leśniakiewicz.

Aby deweloperzy nie krytykowali tego rozwiązania rząd zdecydował, że wraz z decyzją o zwiększeniu zakresu ochrony budynku inwestor dostanie dofinansowanie do 100% tych kosztów z budżetu państwa. Dodatkowe wymogi nie powinny zatem mocno drążyć dodatkowo portfeli inwestorów czy kupujących. Czy tak będzie?

Większość specjalistów uważa, że nowe prawo niewątpliwie wpłynie na koszty inwestycji, a tym samym zwiększy ceny mieszkań.

– Mamy to co mamy i trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że długo nie będziemy mieli więcej – przyznał szczerze Wiesław Leśniakiewicz.

Przy czym nie jest to usprawiedliwienie dla braku decyzji i działań, mających służyć budowie bezpieczeństwa i odporności państwa. Bez skutecznie działającej obrony cywilnej, zwłaszcza ochrony ludności, nie ma mowy o zbudowaniu odporności społeczeństwa na zagrożenia. Teraz, gdy już wiadomo co nie działa właściwie i co trzeba zrobić, jest najlepszy czas na odważne decyzje, determinację i systematyczność w działaniach dotyczące ochrony ludności. Władze zapowiadają dalsze działania naprawcze i rozbudowę systemu. Oby skutecznie.

Klaudiusz Kaleta

redaktor naczelny SektorObronny.pl
Data publikacji:
styczeń 2026
Udostepnij:
Warsaw Security & Defence Expo 2026 – tu bije puls obronności i bezpieczeństwa

Warsaw Security & Defence Expo 2026 – tu bije puls obronności i bezpieczeństwa

Warsaw Security & Defence Expo 2026 – zintegrowany blok targowo‑konferencyjny poświęcony bezpieczeństwu i obronności, łączący trzy wyspecjalizowane wydarzenia: Drone World Expo (technologie bezzałogowe), Safety & Rescue Expo Poland (ratownictwo, obrona cywilna i zarządzanie kryzysowe) oraz Gun & Shooting Expo (legalny rynek broni cywilnej, strzelectwo i bezpieczeństwo osobiste) – odbędzie się w Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie w dniach 3–5 marca 2026 roku. Formuła wydarzenia umożliwia równoległy udział w części wystawienniczej i programie merytorycznym – konferencjach, panelach, debatach, warsztatach oraz prezentacjach w studiu targowym. Portal SektorObronny.pl jest patronem medialnym wszystkich trzech wydarzeń.

Atak na firmę nie zaczyna się od włamania, ale od zdobycia informacji, które często sami udostępniamy

Atak na firmę nie zaczyna się od włamania, ale od zdobycia informacji, które często sami udostępniamy

Wojciech Koszczyński – były oficer Centralnego Biura Śledczego, dziś doświadczony detektyw i ekspert do spraw bezpieczeństwa biznesu – w wywiadzie dla Sektora Obronny opowiada o realnych zagrożeniach, z którymi mierzą się polskie firmy i ich kadra zarządzająca. Rozmowa dotyczy wielu wątków – od cyberataków i socjotechniki, przez sabotaż przemysłowy i infiltrację, po kradzież tożsamości i brak systemowego, prewencyjnego wsparcia ze strony służb państwowych. To rozmowa o praktyce, o tym, co dzieje się naprawdę – o codziennych decyzjach, nawykach i zaniechaniach, które mogą kosztować firmę i nas – jako osoby prywatne – utratę danych, pieniędzy i reputacji.

Zagrożenia dla infrastruktury wrażliwej rosną, regulacje prawne czekają – ataki nie!

Zagrożenia dla infrastruktury wrażliwej rosną, regulacje prawne czekają – ataki nie!

Dyrektywa NIS 2, rozporządzenie DORA oraz dyrektywa CER wyznaczają fundament nowego systemu bezpieczeństwa w Unii Europejskiej – zarówno dla infrastruktury krytycznej, jak i szeroko pojętych zasobów wrażliwych. Polska wciąż nie wdrożyła przepisów NIS 2, mimo że termin implementacji minął ponad rok temu, a czas na przygotowania kurczy się błyskawicznie. Nie można traktować tego opóźnienia jako zwykłej zwłoki legislacyjnej czy wygodnego alibi dla zarządów firm, by odsuwać konieczne decyzje. Stawką są konkretne standardy i praktyczne procedury, które mają pomóc przedsiębiorstwom w realnej obronie przed cyberatakami i zagrożeniami o charakterze fizycznym. Wyzwania te nie są teoretyczne – to codzienność, z którą musimy się mierzyć już dziś. Jak zatem skutecznie wzmocnić odporność infrastruktury wrażliwej?

Sektor Obronny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.